Zaznacz stronę
Argument Idealnego Tuningu Wszechświata na istnienie Boga

Argument Idealnego Tuningu Wszechświata na istnienie Boga

 

Argument Idealnego Tuningu Wszechświata na istnienie Boga

Evan Minton

W ciągu ostatnich 50 lat naukowcy odkryli, że prawa i stałe fizyki zaskakująco splatają się w taki sposób, aby wszechświat nadawał się do życia. Gdyby prawa fizyki zostały zmodyfikowane w najmniejszym stopniu, wszechświat nie byłby w stanie podtrzymywać żadnego rodzaju życia. Dlatego nazywa się to „dostrajaniem” wszechświata.

W tym wpisie na blogu najpierw wymienię prawie tuzin przykładów tego dostrojenia, następnie przedstawię argument, dlaczego Inteligentny Stwórca jest najlepszym wyjaśnieniem tego dostrojenia a następnie przeanalizuję 5 najlepszych zarzutów ateistów przez lata sprzeciwiających się „The Fine-Tuning Argument”.

Przykłady dostrajania

1: Oddziaływanie Silne — jest jednym z czterech podstawowych oddziaływań we wszechświecie. Jest to siła wiążąca protony i neutrony w jądrze wszystkich atomów. Tylko na podstawie tego można powiedzieć, jak ważna jest ta siła dla istnienia życia fizycznego. W końcu wszystko składa się z atomów! Moje ciało, wasze ciało i ciało każdego zwierzęcia na tej planecie składa się z atomów. Ten komputer, na którym piszę, składa się z atomów, podobnie jak biurko, na którym siedzi. Tak więc, gdyby to oddziaływanie było choć trochę słabsza, miałoby to druzgocący wpływ na życie!

Ale co konkretnie poszłoby nie tak? Gdyby oddziaływanie silne było nieco słabsze, nie byłyby wystarczająco silne, aby związać ze sobą protony i neutrony w środku atomów. Oznacza to, że wodór byłby jedynym pierwiastkiem w całym wszechświecie! Czemu? Ponieważ atom wodoru ma tylko jeden proton i nie ma neutronów w swoim jądrze. Ma również tylko jeden elektron krążący wokół jej jądra. Gdyby Silne Siły Jądrowe były nieco słabsze, byłyby tak słabe, że żadne protony nie łączyłyby się z innymi protonami i neutronami. Stąd pojedyncze białko, pojedyncze atomy elektronów wypełniłyby kosmos (tj. atom wodoru). Oczywiście w takim wszechświecie nie może istnieć żadne życie. Z drugiej strony, gdyby oddziaływanie silne było nieco silniejsze, byłyby tak skuteczne w wiązaniu cząstek subatomowych, że nie mogłyby istnieć atomy wodoru, ponieważ do każdego protonu przylgnęły by inne protony i neutrony. W takim wszechświecie jak ten mogły istnieć tylko ciężkie pierwiastki, bez wodoru. Chemia życia jest niemożliwa, jeśli wodór albo nie istnieje, albo jest jedynym istniejącym pierwiastkiem.

Jakie są szanse, że oddziaływanie silne jest dostrojone do życia? Gdyby wartość oddziaływania została zmieniona o 1 przy wartości 10^30 potęgi, życie nie miałoby prawa istnieć. Wyobraź sobie liczbę 10 i 30 zer, jeśli ją zmienisz o 1 nie o jedno zero tylko zaledwie o 1, nie czytałbyś tego teraz. [1]

2: Oddziaływanie Słabe – siła ta jest odpowiedzialna za radioaktywny rozpad cząstek subatomowych i odgrywa zasadniczą rolę w rozszczepieniu jądrowym. Gdyby ta siła była jeszcze silniejsza, materia zamieniłaby się w ciężkie pierwiastki w tempie zbyt szybkim dla życia. Gdyby była słabsza materia pozostałyby w postaci tylko najlżejszych elementów. Tak czy inaczej, pierwiastki kluczowe dla chemii życia (takie jak węgiel, tlen, azot i fosfor) nie istniałyby.

Jak precyzyjnie dostrojone jest oddziaływanie słabe? 1 część z 10^100! To jedynka, po której następuje 100 zer. Wystarczy zmiana o 1 w takiej gigantycznej liczbie i już nie ma życia jakie znamy. [2]

3: Siła grawitacji — Siła grawitacji określa, jak gorąco będą palić się nuklearne piece w jądrach gwiazd. Gdyby ta siła była nieco silniejsza, gwiazdy paliłyby się zbyt szybko i zbyt chaotycznie, by mogło istnieć życie. To źle, ponieważ planeta zdolna do podtrzymania życia musi krążyć wokół gwiazdy, która jest zarówno stabilna jak i długo płonąca. Z drugiej strony, gdyby grawitacja była nieco słabsza, gwiazdy nigdy nie stałyby się wystarczająco gorące, aby wywołać fuzję jądrową, a zatem wiele pierwiastków wymaganych do życia nigdy by się nie uformowało. Ponieważ te pierwiastki są zasadniczo „gotowane” w jądrach gwiazd, konieczne jest aby gwiazdy były w stanie osiągnąć określoną temperaturę, aby je zsyntetyzować. Wszechświat, w którym grawitacja byłaby nieco słabsza, byłby wszechświatem, w którym nie istnieją pierwiastki cięższe od wodoru i helu.

Jakie są szanse, że grawitacja powinna mieścić się w bardzo wąskim zakresie, aby zapobiec wspomnianym efektom? Wprowadź zmianę o 1 w liczbie 10^36 potęgi już nie ma wszechświata jaki znamy. Pokażę ci ilustrację, która pomoże ci zrozumieć te niskie szanse. W swojej książce The Case For A Creator Lee Strobel przeprowadza wywiad z Robinem Collinsem, filozofem, a obecnie przewodniczącym Wydziału Filozofii w Messiah College w Grantham w Pensylwanii. W „The Case For A Creator” Collins wyobraża sobie linijkę rozciągającą się od jednego końca wszechświata do drugiego (długość około 93 miliardów lat świetlnych), a linijka jest podzielona co jeden cal. Te cale reprezentują możliwe wartości siły grawitacji. Jeden cal na 93 miliardów lat świetlnych! Jakie są szanse? [3]

4: Oddziaływanie elektromagnetyczne — Astrofizyk Hugh Ross wyjaśnia, że „Gdyby siła elektromagnetyczna była nieznacznie większa, atomy trzymałyby się elektronów tak mocno, że nie byłoby możliwe dzielenie elektronów z innymi atomami. Ale gdyby siła elektromagnetyczna była nieznacznie słabsza, atomy w ogóle nie trzymałyby się elektronów i znowu nie miałoby miejsca dzielenie elektronów między atomami, co umożliwia molekuły. Jeśli ma istnieć więcej niż kilka cząsteczek, siła elektromagnetyczna musi być…. idealnie wyważona” [4]

Szanse na to, że siła elektromagnetyzmu będzie w sam raz dla życia, wynosi 1 do 10^40

5: Stosunek liczby elektronów do liczby protonów – musi być dostrojony. Gdybyśmy mieli zbyt wiele elektronów, elektromagnetyzm pokonałby grawitację, co uniemożliwiłoby powstawanie galaktyk, gwiazd i planet. Gdybyśmy mieli zbyt wiele protonów, elektromagnetyzm zdominowałby również grawitację, co uniemożliwiłoby powstawanie galaktyk, gwiazd i planet. Tak czy inaczej, gdybyśmy mieli zbyt wiele elektronów lub zbyt wiele protonów, ciała niebieskie nigdy by się nie uformowały. Jest to oczywiście szkodliwe dla życia, ponieważ jeśli nie ma galaktyk, gwiazd i planet, nie ma domu w którym można by żyć.

Szansa na to, że Wszechświat wytworzy odpowiednią liczbę elektronów i protonów, wynosi 1 na 10^37 (to liczba 10, po której następuje 37 zer). 1 szansa na 10^37 jest tak nieprawdopodobna, że ​​trudno to sobie wyobrazić. W swojej książce Stwórca i kosmos astrofizyk Hugh Ross daje nam ilustrację, która pomoże nam wyobrazić sobie to nieprawdopodobieństwo. Pisze: „Jeden do 10^37 jest tak niewiarygodnie wrażliwą równowagą, że trudno ją sobie wyobrazić. Pomocna może być następująca analogia: pokrycie całego kontynentu północnoamerykańskiego w dziesięciocentówkach aż do księżyca, wysokość około 239 000 mil (dla porównania, pieniądze na spłatę długu rządu federalnego USA pokryłyby jedną milę kwadratową mniej niż dwie stopy głębokie z dziesięciocentówkami.). Następnie stos dziesięciocentówek stąd na Księżyc na miliardach innych kontynentów tej samej wielkości co Ameryka Północna. Pomaluj jedną dziesięciocentówkę na czerwono i zmieszaj ją z miliardami stosów dziesięciocentówek. Zawiąż oczy przyjacielowi i poproś go, aby wybrał jedną dziesięciocentówkę. Szanse, że wybierze czerwoną dziesięciocentówka, wynoszą 1 do 10^37.” [5]

To jest niewiarygodne nieprawdopodobne! Gdyby twój przyjaciel znalazł czerwoną monetę, jaki byłby twój wniosek? Że przez przypadek znalazł czerwony dziesięciocentówkę? A może doszedłby do wniosku, że celowo go szukał? Nie wiem jak wy, ale doszedłbym do wniosku, że mój przyjaciel celowo szukał czerwonej monety!

6: Stosunek elektronu do masy protonu również musi być precyzyjnie dostrojony. Nie wystarczy tylko mieć odpowiednią liczbę elektronów i protonów, ale ich stosunek masowy również musi być odpowiedni. Jeśli masa elektronu lub masa protonu byłaby nieco mniejsza, to wiązanie między chemikaliami byłoby niewystarczające dla chemii życia. [6]

Jak dobrze to dostrojone? 1 do 10^37! Teraz, gdybyś był na tyle łatwowierny, by uwierzyć że twój przyjaciel z zasłoniętymi oczami dostał czerwoną monetę przez przypadek za pierwszym razem, czy uwierzyłbyś że dostał czerwoną monetę dwa razy z rzędu przez przypadek? Oczywiście nie!

7: Tempo ekspansji Wszechświata. Gdyby wszechświat rozszerzył się zbyt szybko, cała materia rozpadłaby się zbyt szybko, aby grawitacja mogła ją przejąć i skondensować w galaktyki, gwiazdy i planety. W takim wszechświecie żadne życie nie byłoby możliwe. Wszechświat składałby się wyłącznie z pojedynczych kawałków materii i gazu. Nie byłoby domu, w którym można by żyć. Z drugiej strony, gdyby wszechświat rozszerzał się zbyt wolno, grawitacja miałaby tak silne oddziaływanie na wszystkie kawałki materii we wszechświecie, że zapadałaby się na siebie. Czemu? Ponieważ w fizyce przyciąganie grawitacyjne dwóch masywnych ciał przyciąga się nawzajem, a im bardziej masywne są te ciała, tym silniej się przyciągają. A kiedy wszechświat jest młody (a zatem mały), wszystkie kawałki materii we wszechświecie będą ciasno skupione, a zatem grawitacja spowoduje spowolnienie ekspansji wszechświata. Ale wraz ze starzeniem się wszechświata, cała materia będzie się stopniowo rozrastać. W wyniku stopniowego oddalania się materii, grawitacja będzie coraz bardziej niewystarczająca w swojej zdolności do spowalniania ekspansji kosmicznej, podczas gdy ciemna energia będzie coraz bardziej wydajna pod względem zdolności do rozszerzania Wszechświata [7]. O ciemnej energi napiszemy za chwile.

W każdym razie, gdyby wszechświat rozszerzył się zbyt szybko, nie powstałyby żadne galaktyki, gwiazdy ani planety, ale gdyby wszechświat rozszerzał się zbyt wolno, wszechświat załamałby się, zanim mogłyby powstać galaktyki, gwiazdy i planety.

Nieżyjący już Stephen Hawking wyjaśnia, że ​​„Gdyby tempo ekspansji w sekundę po Wielkim Wybuchu było mniejsze nawet o jedną część na sto miliardów milionów, wszechświat uległby ponownemu zapadnięciu, zanim kiedykolwiek osiągnąłby swój obecny rozmiar” [8].

8: Ciemna energia również musi być dostrojona. Ciemna Energia jest rodzajem energii, która jest osadzona w samej strukturze przestrzeni. [9] Tempo ekspansji wszechświata jest regulowane przez dwie siły: grawitację i ciemną energię. Grawitacja i ciemna energia służą jako odpowiednik pedału hamulca i gazu w samochodzie. Jeśli trzymasz stopę bardziej wyraźnie na jednym pedale niż na drugim, Twój samochód albo będzie jechał bardzo szybko, albo będzie jechał bardzo wolno. Jak wyjaśniono powyżej, tempo ekspansji Wszechświata ma kluczowe znaczenie dla uzyskania galaktyk, gwiazd i planet. Gdyby pedały hamulca i gazu w kosmosie nie były precyzyjnie dostrojone względem siebie, albo wszechświat rozszerzyłby się zbyt szybko, a zatem cała materia we wszechświecie rozleciłaby się, zanim grawitacja mogłaby zrobić z niego planety. albo wszechświat rozszerzałby się tak wolno, że grawitacja pociągnęłaby wszystko do tyłu, powodując „wielki zgrzyt”. Ciemna Energia to pedał gazu wszechświata. To jest powód, dla którego przestrzeń się rozszerza.

Jak precyzyjnie dostrojona jest ciemna energia? 1 do 10^120! To 10 i 120 zer!

Lee Strobel w filmie The Case For A Creator podaje ten przykład, aby pomóc nam zrozumieć, jak nieprawdopodobne jest to. Mówi, że szanse na to że ciemna energia będzie odpowiednia, są takie same, jak gdybyś leciał tysiące mil w kosmos, rzucał strzałą w Ziemię i przybijał cel o średnicy bilionowej z bilionowej cala !

Jednak dostrajanie ciemnej energii blednie w porównaniu z następnym parametrem, którym zamierzam się zająć.

9: Poziom entropii wczesnego wszechświata. Jest precyzyjnie dostrojony do 1 części z 10^10^123! To jest 10 do potęgi 10 do potęgi 123 [10]. Jeśli chcesz zorientować się, jak duża jest ta liczba, rozważ to. Jeśli ustawisz laptopa przed dwuletnim maluchem z otwartym programem Microsoft Word i powiesz mu, aby położył palec na klawiszu 0, dopóki po cyfrze 1 nie zostanie wpisanych 10^123 zer, jak długo zajmie temu dziecku wpisać 10^123 zer? Umrze jako starzec, zanim skończy wpisywać wszystkie zera! W rzeczywistości, jeśli zamienisz starego człowieka na innego dwuletniego malucha i powiesz mu, aby wpisał zera, aby dokończyć pracę swojego poprzednika, on też umrze jako staruszek, zanim skończy! W rzeczywistości możesz przejść przez 10 pokoleń mężczyzn spędzających całe życie na wpisywaniu zer, a oni nadal nie byliby w stanie wpisać tej liczby w całości!

To niewiarygodnie gigantyczna liczba! Kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się o tym w podręczniku fizyki, moja głowa prawie eksplodowała! To nawet nie liczy liczby członów w zbiorze przedmiotów, które ma opisywać zapisana liczba! Liczba członków w kolekcji elementów zawsze jest większa od zer w liczbie opisującej liczbę członków w kolekcji. Na przykład liczba 100 ma tylko dwa zera, ale w zbiorze 100 elementów jest znacznie więcej elementów niż w liczbie 100! Gdybyś miał stadion na 1000 osób, byłoby na nim znacznie więcej ludzi niż zer w liczbie 1000. W liczbie 100 są tylko dwa zera. W liczbie 1000 są trzy zera, ale w obu przypadkach liczba członków w zbiorze elementów przewyższa liczbę zer w liczbie! Więc jeśli w liczbie jest 10^123 zer, jak wyglądałaby kolekcja 10^10^123) elementów?

Wracając do analogii z dziesięciocentówkami Hugh Rossa, ile stosów dziesięciocentówek musiałby przeszukać twój przyjaciel, aby uzyskać czerwony pens? Cóż, pamiętasz, jak nieprawdopodobne było, aby twój przyjaciel wyciągnął czerwone dziesięciocentówki z 10^37 monet? To tylko 37 zer! To jest 10^123 zer! Szanse, że twój przyjaciel znajdzie czerwoną dziesięciocentówkę ze stosu tej wielkości, są biliony, biliony, biliony razy bardziej nieprawdopodobne niż w oryginalnej analogii dziesięciocentówek!

Co by się stało, gdyby entropia była mniej lub  więcej we wszechświecie? Hugh Ross wyjaśnia, że ​​„Gdyby tempo rozpadu było choć trochę niższe, układy galaktyczne wyłapywałyby promieniowanie w taki sposób, że gwiazdy nie mogłyby powstać. Galaktyki bezgwiezdne wypełniłyby wszechświat. Z drugiej strony, gdyby tempo rozpadu było nieco wyższe, nie powstałyby żadne układy galaktyczne. W obu przypadkach nie byłoby „Ziemi”, która służyłaby jako dom na całe życie” [11]

10: Fale Wielkiego Wybuchu. Jonathan McLatchie wyjaśnia, że „fale we wszechświecie pozostałe po pierwotnej osobliwości „Wielkiego Wybuchu” (często określanej jako CMB lub kosmiczne promieniowanie tła) są wykrywalne w jednej części na 10^5^100 000. Gdyby ten czynnik był nawet nieco mniejszy, kosmos istniałby wyłącznie jako zbiór gazu — gwiazdy, planety i galaktyki nie istniałyby. I odwrotnie, gdyby ten czynnik został nieznacznie zwiększony, wszechświat składałby się tylko z dużych czarnych dziur. Tak czy inaczej wszechświat nie nadawałby się do zamieszkania” [12]

Istnieje około 37 tych stałych i wielkości, które muszą być precyzyjnie skalibrowane, aby życie istniało we wszechświecie, ale dla zwięzłości wymieniłem tylko 10 z nich.

Argument za Inteligentnym Projektantem

Jak wytłumaczyć to niezwykłe dostrojenie? Myślę, że najlepszym wyjaśnieniem jest to że Inteligentny Projektant celowo dostroił stałe i wielkości fizyczne, aby przejęły wartości potrzebne do podtrzymania życia. Aby przedstawić ten argument, posłużę się sylogizmem, którego używa filozof dr William Lane Craig w swoich książkach On Guard [13] i Reasonable Faith [14].

1: Dostrajanie jest spowodowane fizyczną koniecznością, przypadkiem lub inteligentnym zaprojektowaniem.

2: Nie jest to spowodowane fizyczną koniecznością lub przypadkiem.

3: Dlatego wynika to z inteligentnego zaprojektowania.

Jest to logicznie poprawny sylogizm. Zasadą logiki, którą kieruje się ten argument, jest rozłączny sylogizm. Dlatego też, jeśli przesłanki są prawdziwe, wniosek wynika logicznie i koniecznie. Czy te przesłanki są prawdziwe, czy fałszywe? Przyjrzyjmy się im.

Przesłanka 1 nie powinna być dyskusyjna. W końcu jest to po prostu lista możliwych wyjaśnień dostrojenia wszechświata. Jak ktoś mógłby sprzeciwić się liście potencjalnych wyjaśnień? Teraz, jeśli sceptyk może wymyślić czwartą alternatywę, może dodać ją do listy, a następnie zbadamy ją, kiedy dojdziemy do przesłanki 2, ale w ciągu 50 lat od odkrycia precyzyjnego dostrojenia nikt zaoferował jakiekolwiek wyjaśnienie inne niż 3 wymienione tutaj. Tak więc, ponieważ ta przesłanka jest po prostu listą możliwych wyjaśnień, nie powinna budzić kontrowersji.

A co z przesłanką 2? Czy założenie 2 jest prawdziwe? Przesłanka 2 mówi, że dostrojenie nie jest spowodowane ani fizyczną koniecznością, ani przypadkiem.

Pierwszym wyjaśnieniem, które musimy zbadać, jest fizyczna konieczność. Ludzie którzy opowiadają się za tą opcją, twierdzą że wszechświat musi z fizycznej konieczności, umożliwiać życie. Wydaje mi się to naciągane. Ta alternatywa jest twierdzeniem, że grawitacja nie mogła być silniejsza ani słabsza niż jest, albo że oddziaływania nie mogły być bardziej lub mniej atrakcyjne, albo że Wszechświat nie mógł rozszerzać się szybciej ani wolniej niż w rzeczywistości. Wszystkie te stałe i wielkości wyglądają tak, jakby mogły być różne, a każda z nich, gdyby była inna, uniemożliwiłaby wszechświatowi zawieranie życia. Każdy sprzeciwiający się, który chce podważyć wnioskowanie o projekcie, twierdząc że prawa fizyki są fizycznie konieczne, ponosi ciężar dowodu. Niestety dla naszego sceptycznego przyjaciela jest to niezwykle duże obciążenie.

Cóż, czy to może być wynik przypadku? Nie sądzę. Lee Strobel w filmie The Case For A Creator mówi, że szanse na uzyskanie odpowiedniej wartości stałej kosmologicznej (inna nazwa ciemnej energii) i grawitacji są takie same, jak prawdopodobieństwo, że osoba z zawiązanymi oczami może wybrać jeden konkretny atom ze wszystkich atomów we wszechświecie! Szansa na uzyskanie odpowiedniej liczby elektronów w protonach wynosi 1 do 10^37, co według astrofizyka Hugh Rossa jest podobne do osoby z zawiązanymi oczami, która losowo wybiera znaczek ze stosu, który wypełnia miliard kontynentów wielkości Ameryki Północnej! Szanse na pojawienie się stanu niskiej entropii Wszechświata to 1 szansa na 10^10^123! To byłoby przyjęcie dziesięciocentówki analogii Hugh Rossa i powiększenie jej biliony, biliony i biliony razy! Naukowiec Roger Penrose twierdzi, że prawdopodobieństwo powstania naszego Układu Słonecznego w wyniku przypadkowego zderzenia cząstek wynosi 1 do 10^10^60. Penrose nazywa tę liczbę „całkowitą paszą dla kurczaków” w porównaniu do 1010(123)! [15]

Każda z tych stałych i wielkości jest statystycznie niemożliwa sama w sobie, ale kiedy pomnoży się je wszystkie razem, nieprawdopodobieństwo mnoży się przez nieprawdopodobność przez nieprawdopodobność, aż nasze umysły będą wirować w niezrozumiałych liczbach.

1: Precyzyjne dostrojenie wszechświata wynika z fizycznej konieczności, przypadku lub projektu.

2: Nie jest to spowodowane fizyczną koniecznością lub przypadkiem.

3: Dlatego wynika to z projektu.

“ALE….”

Musimy przyjrzeć się zastrzeżeniom, jakie zwykle podnoszą ateiści przeciwko Argumentowi dostrajania, aby zobaczyć, czy rzeczywiście jest on tak dobry jak się wydaje. Oto najlepsze kontry ateistów!

ZASTRZEŻENIA

Zarzut 1: Argument dotyczący wieloświata

Jedną z najczęstszych odpowiedzi na Argument dostrajania jest odwołanie się do wieloświata. Czym jest wieloświat? Sceptyk Martin Rees, który po trzydziestce został profesorem astronomii w Cambridge, ilustruje to w ten sposób: „Jeśli jest duży stos ubrań, nie dziwi Cię znalezienie pasującego garnituru. … Jeśli istnieje wiele wszechświatów, z których każdy rządzi się innym zestawem liczb, będzie taki, w którym istnieje określony zestaw liczb odpowiedni do życia. Akurat w nim właśnie jesteśmy.” [16]. Innymi słowy, nasz wszechświat jest tylko jednym z nieskończonej liczby wszechświatów, a biorąc pod uwagę prawa prawdopodobieństwa, życie ma zagwarantowane istnienie przynajmniej w jednym, tak się składa że akurat w nim jesteśmy . Więc ta teoria daje szansę.

Czy teoria wielu wszechświatów naprawdę podważa argument o precyzyjnym dostrojeniu? Nie, nie sądzę. Istnieją 4 powody, dla których wieloświat nie czyni z przypadku realnego wyjaśnienia.

Po pierwsze, nie ma żadnych dowodów na to, że wieloświat w ogóle istnieje!

Nikt nie wie, czy istnieją w ogóle inne wszechświaty, a tym bardziej nieskończona ich liczba. Nie ma żadnych naukowych dowodów na istnienie wieloświata. W rzeczywistości nie sądzę, by istniały jakiekolwiek dowody na istnienie wieloświata. To nie tak, że możesz wyskoczyć z jednego wszechświata do drugiego. Nie możesz zobaczyć tych innych wszechświatów. Nie możesz ich zobaczyć. Nie możesz ich posmakować. Nie możesz ich powąchać. Nie możesz ich usłyszeć. Nie możesz wykryć ich promieniowania. Nie możesz w żaden sposób zweryfikować ich istnienia. Więc jeśli ateista chce, żebym porzucił projektowanie jako najlepsze wyjaśnienie precyzyjnego dostrojenia, będzie musiał przedstawić dobry dowód na istnienie wieloświata.

Po drugie, wieloświat ma zbyt duży zakres wyjaśniający.

Zgadzam się, że jeśli istnieje wieloświat, to z pewnością byłby w stanie wyjaśnić dostrojenie jako wynik przypadku. Problem polega jednak na tym, że umożliwiłoby to wyjaśnienie wszystkiego w wyniku przypadku! Nie można nawet wywnioskować projektu na poziomie ludzkim, a tym bardziej na poziomie boskim!

Wyobraź sobie, że grasz w pokera z jednym ze swoich kumpli i 7 razy z rzędu dostaje on pokera królewskiego. Można by pomyśleć, że oszukuje, prawda? A co jeśli oskarżysz go o oszustwo, a on odpowiedział: „Cóż, wiem, że wygląda to wyjątkowo podejrzanie, że za każdym razem, gdy rozdaję, dostaję pokera królewskiego. Ale musisz pamiętać, że nasz wszechświat jest tylko jednym z nieskończonej liczby wszechświatów. Toczy się nieskończona liczba gier w pokera, więc na pewno będzie przynajmniej jeden wszechświat, w którym za każdym razem, gdy rozdaję, otrzymuję pokera królewskiego. Czy poważnie potraktowałbyś wyjaśnienie swojego przyjaciela? Oczywiście nie. Prawdopodobnie odpowiedziałbyś „Myślisz, że jestem idiotą, prawda!? Wyraźnie oszukujesz!”

Możesz wyjaśnić istnienie Boeinga 747 jako wynik wieloświata. Może tornado uderzyło w złomowisko i rzuciło kilka mechanicznych części razem, aż utworzyło w pełni sprawny Boeing 747. Tak, szanse na to są astronomicznie niskie, ale hej jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, to na pewno się wydarzy w przynajmniej jednym z nich, prawda? No cóż, nie ma potrzeby uciekać się do inteligentnego projektanta.

Wyobraź sobie obrońcę, który kłóci się: „Wysoki sądzie, wiem, że jest to wysoce nieprawdopodobne, ale mówię, że przypadkowe powstawanie substancji chemicznych jest powodem, dla którego odciski palców mojego klienta znajdują się na broni! Tak mogłoby być, w końcu żyjemy w zespole nieskończonych wszechświatów! To musi się wydarzyć w co najmniej jednym wszechświecie!” Gdybyś był sędzią, czy przyjąłbyś to wyjaśnienie i uniewinnił oskarżonego? Tak myślałem.

Mógłbym wymieniać i wymieniać przykłady niezwykle nieprawdopodobnych wydarzeń, które można by wyjaśnić, odwołując się do wieloświata. Problem z wieloświatem polega na tym, że jeśli zamierzasz konsekwentnie odrzucać inteligentny projekt na podstawie wieloświata, musiałbyś odrzucić wnioskowanie o projekcie w każdej innej dziedzinie życia. Jednak ateiści tego nie robią. Odwołują się tylko do wieloświata, aby wyjaśnić dostrojenie jako wynik przypadku. Zastanawiam się dlaczego.

Po trzecie, Brzytwa Ockhama faworyzuje projekt.

Brzytwa Ockhama to naukowa zasada, która mówi, że jeśli dwie różne hipotezy mogą wyjaśnić dane, powinieneś preferować tę, która ma mniej czynników wyjaśniających. W tym przypadku mamy jednego Inteligentnego Projektanta w przeciwieństwie do nieskończonej liczby wszechświatów. Brzytwa Ockhama mówi, że powinniśmy przedkładać inteligentny projekt nad teorię wieloświata.

Po czwarte, gdyby teoria wieloświata została przyjęta, zniszczyłaby wszelkie podstawy racjonalności.

Jak wyjaśnia fizyk John Kinson w swojej książce „Czy matematyka wskazuje na Boga?”, jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, to każda logiczna i fizyczna możliwość jest urzeczywistniana gdzieś w nieskończonym zespole. Jest logicznie i fizycznie niemożliwe, aby Mózg Boltzmanna istniał w co najmniej jednym wszechświecie, więc jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, istnieją również Mózgi Boltzmanna. Czym jest mózg Boltzmanna? Nazwany na cześć fizyka Ludwiga Boltzmanna, Kinson wyjaśnia, że ​​mózg Boltzmanna „to mózg, który jest jedyną istniejącą rzeczą w danym wszechświecie. Mózg wyobraża sobie wtedy wszystko inne w tym wszechświecie. Jednak nic, co mózg wyobraża sobie, nie jest prawdziwe. Wszystko jest tylko iluzją, snem. Jedyne, co naprawdę istnieje, to ten jeden mózg. Nie ma planet, gwiazd, galaktyk, żadnej innej materii ani energii na tym świecie poza atomami, które tworzą ten pojedynczy mózg Boltzmanna” [17]. Kinson powiedział dalej, że „Stworzenie Mózgu Boltzmanna wymaga mniej zasobów (energii) dla multiwersu niż do stworzenia całego 14-miliardowego wszechświata ze 100 miliardami gwiazd…” [18]

A potem John Kinson powiedział, że stosunek atomów w ludzkim mózgu do atomów we wszechświecie wynosi około 10^26/10^80. To około 10^54. Oznacza to, że wieloświat może stworzyć 10^54 mózgów Boltzmanna przy tej samej ilości zasobów, których użył zamiast tego do stworzenia naszego wszechświata. John M. Kinson następnie powiedział, że liczba mózgów Boltzmanna będzie prawdopodobnie 10^54 razy większa niż we wszechświatach takich jak nasz. Dlatego, jeśli zaakceptujesz teorię nieskończonych wszechświatów, musisz przyznać, że istnieją mózgi Boltzmanna. Co więcej jest bardzo duża szansa, że ​​jesteś Mózgiem Boltzmanna i że cały świat wokół Ciebie, Twój pokój, ta książka, wszystko jest tylko projekcją Twojej wyobraźni!

Jednak żadna rozsądna osoba nie wierzy, że jest mózgiem Boltzmanna. Dlatego żadna rozsądna osoba nie powinna akceptować hipotezy nieskończonego wszechświata. Jeśli ktoś myśli że absurdem jest przypuszczać, że jest to mózg Boltzmanna, powinien również pomyśleć, że wieloświat również jest absurdalny.

Na koniec, aby zwrócić uwagę na punkt podobny do poprzedniego, jeśli teoria nieskończonego wszechświata byłaby prawdziwa z matematycznego punktu widzenia.  Wynikałoby z tego że istniałyby miliardy wszechświatów w których występują statystycznie niemożliwe (ale fizycznie możliwe) rzeczy, takie jak konie pojawiające się i znikając,  poprzez zderzenie losowych cząstek lub miejsce, w którym ludzie giną z powodu małych skupisk atomów tlenu, które grupują się, a następnie szybko wpadają na ludzi pod wysokim ciśnieniem, jak pociski. William Lane Craig zwrócił uwagę, że na świecie byłoby wiele wszechświatów składających się tylko z jednego układu słonecznego, który powstał w wyniku przypadkowego zderzenia cząstek, a wszystkie odległe gwiazdy i galaktyki obserwowane przez astronomów byłyby złudzeniami! Mówiąc słowami Craiga, „to tylko obrazy na niebie”!

Istniałyby miliardy wszechświatów w których zachodzą takie rzeczy, biorąc pod uwagę że wszystkie z nich są znacznie bardziej prawdopodobne niż dokładnie dostrojony wszechświat, taki jak nasz. Rzeczywiście, powinniśmy znaleźć się w jednym z tych dziwacznych wszechświatów. Biorąc pod uwagę, że tego nie robimy, silnie wskazuje to na to że nie ma nieskończonego zespołu wszechświata.

Zarzut 2: Cóż, naprawdę nie powinno nas dziwić, że wszechświat jest precyzyjnie dostrojony. W końcu, gdyby nie było dokładnie dostrojony, nie byłoby nas tutaj aby to zauważyć. Biorąc pod uwagę, że tu jesteśmy powinniśmy oczekiwać, że wszechświat zostanie precyzyjnie dostrojony.

Ten zarzut stara się argumentować przeciwko Argumentowi dostrajania, odwołując się do zasady antropicznej. Czym jest zasada antropiczna? Zasada antropiczna głosi, że ludzie mogą obserwować we wszechświecie tylko te zjawiska, które są zgodne z naszą egzystencją. Myślę że ta zasada jest oczywiście prawdziwa. Gdyby istniały cechy niezgodne z naszym istnieniem we wszechświecie, nie istnielibyśmy, aby je obserwować. Nie sądzę jednak, aby ta zasada podważyła argument dotyczący precyzyjnego dostrajania. Błędność tego argumentu uwidacznia się za pomocą równoległej ilustracji. William Lane Craig podaje tę ilustrację;

„Wyobraź sobie, że podróżujesz za granicę i jesteś aresztowany pod zmyślonymi zarzutami o narkotyki. Zostajesz ciągnięty przed pluton egzekucyjny złożony ze stu wyszkolonych strzelców. Słyszysz polecenie „Gotowi! Cel! Ogień!” Słyszysz ogłuszający dźwięk wystrzałów. A potem zauważasz, że jeszcze żyjesz! Że wszyscy ze stu strzelców spudłowali! Co byś pomyślał? „No cóż, chyba nie powinienem się dziwić, że wszyscy spudłowali! W końcu, gdyby nie wszyscy spudłowali, nie byłbym tym zaskoczony! Nic dziwnego się nie stało!”. A wlaśnie że się stało! To prawda że ​​nie powinieneś się dziwić, że nie zauważasz że nie żyjesz, bo gdybyś był martwy nie byłbyś w stanie tego zaobserwować. Ale nadal powinieneś być zaskoczony, że widzisz że żyjesz w świetle ogromnego nieprawdopodobieństwa, że ​​wszyscy strzelcy chybiają. Rzeczywiście prawdopodobnie można by dojść do wniosku, że wszyscy chybili celowo, że całość była zaplanowana z jakiegoś powodu zaprojektowana przez kogoś”. [19]

Czy rozumiesz, co mówi Craig? Mówi że chociaż nie powinniśmy się dziwić, że nie zauważamy że nie żyjemy to powinniśmy się dziwić, że obserwujemy że żyjemy. Nie powinno nas dziwić że nie obserwujemy wszechświata zabraniającego życia ale powinniśmy być zaskoczeni, że obserwujemy wszechświat dopuszczający życie, biorąc pod uwagę ogromne prawdopodobieństwo że wszechświat zabroni nam istnieć. Zasada antropiczna oznacza jedynie, że jest prawdopodobne powinniśmy obserwować wszechświat pozwalający na życie a nie że jest prawdopodobne że istnieje wszechświat pozwalający na życie, abyśmy mogli go obserwować.

Zarzut 3: Każdy wszechświat jest tak samo nieprawdopodobny jak każdy inny.

Ten sprzeciw zgłosił mi ktoś, z kim rozmawiałem kilka lat temu. Osoba z którą rozmawiałem, powiedziała: „Dostrajanie jest jak gra, w której przyjaciel z zasłoniętymi oczami wybiera losowo ziarnko piasku z ogromnej plaży. W tej grze twój przyjaciel z zasłoniętymi oczami wybiera jedno ziarnko piasku, a szanse wynoszą biliony i biliony do jednego, ale nie miałbyś prawa sądzić że oszukał i wybrał to ziarnko celowo, ponieważ każde ziarnko piasku jest tak samo nieprawdopodobne jak każde inne ziarnko piasku”. Jest jasne, że źle zrozumiał argument. W przeciwieństwie do tego, co myśli wiele osób, argumentem o precyzyjnym dostrojeniu nie jest próba wyjaśnienia, dlaczego ten wszechświat istnieje ani dlaczego istnieje to szczególne ustawienie tarczy. Raczej stara się wyjaśnić, dlaczego istnieje wszechświat pozwalający na życie zamiast wszechświata zabraniającego życia.

Zarzut 4: Wszechświat nie jest precyzyjnie dostrojony do życia. Życie jest precyzyjnie dostrojone do wszechświata. Gdyby te stałe były różne, powstałyby różne formy życia.

Argument ten mówi, że gdyby prawa fizyki były silniejsze lub słabsze od tego, czym są to może nie moglibyśmy istnieć, ale różne formy życia mogły ewoluować. Często ateiści z którymi rozmawiałem w mediach społecznościowych, korzystali z ilustracji autorstwa Douglasa Adamsa, znanego autora Przewodnika po Galaktyce Autostopowicza (chociaż ten cytat nie pochodzi z tej książki):

„Wyobraź sobie kałużę, która budzi się pewnego ranka i myśli:„ To interesujący świat, w którym się znajduję, interesująca dziura, w której się znajduję, pasuje do mnie raczej ładnie, prawda? Właściwie to pasuje do mnie oszałamiająco dobrze, musiało być stworzone, aby mnie w nim było!’  [20]

Ci ateiści twierdzą że tak jak ta kałuża jest głupcem, tak my bylibyśmy głupcami, gdybyśmy wierzyli że wszechświat został zaprojektowany po to, abyśmy mogli istnieć.

Problem z tym argumentem polega na tym, że radykalnie błędnie rozumie konsekwencje tego, co by się stało gdyby te stałe i wielkości były nieco odbiegające. Na przykład powiedziałem wcześniej w tym rozdziale, że gdyby wszechświat rozszerzał się zbyt szybko, grawitacja nie miałaby możliwości zebrania gazu i skondensowania go w galaktyki, gwiazdy i planety. Wszechświat na zawsze istniałby tylko jako pojedyncze kawałki materii, gazu i pyłu. Ponieważ gdyby wszechświat rozszerzył się zbyt szybko, wtedy cała jego materia rozpadłaby się zbyt szybko, aby grawitacja mogła je zabrać i skondensować w galaktyki, gwiazdy i planety. Wszechświat byłby całkowicie pozbawiony tych ciał.

Jeśli stosunek liczby elektronów do protonów byłby nieco obniżony, elektromagnetyzm zdominowałby grawitację, zapobiegając powstawaniu galaktyk, gwiazd i planet. Znowu wszechświat byłby całkowicie pozbawiony galaktyk, gwiazd i planet. Jeśli nie masz galaktyk, jeśli nie masz gwiazd i jeśli nie masz planet, jakie życie możesz mieć? Pływający kosmiczni ludzie? Brak galaktyk, gwiazd i planet oznacza brak możliwego miejsca życia!

Gdyby Silne Siły Jądrowe były nieco słabsze, byłyby zbyt słabe, aby związać ze sobą protony i neutrony w jądrze atomu. Dlatego we wszechświecie nie mogą istnieć żadne atomy poza atomem wodoru. Jakie życie może ewoluować we wszechświecie, który składa się wyłącznie z wodoru?

Jak widać, precyzyjne dostrojenie stałych i wielkości fizycznych znacznie różni się od kałuży w otworze. Innymi słowy, można by powiedzieć, że ten zarzut… nie ma sensu.

Zarzut 5: To jest argument „God Of The Gaps” argument z luki.

Nie jest. Mieliśmy 3 opcje, które mogłyby wyjaśnić precyzyjne dostrojenie praw fizyki; fizyczna konieczność, przypadek i projekt. Wykluczyliśmy dwie z tych opcji. Te opcje są nierozsądne. Pozostaje projekt jako jedyne wyjaśnienie. Nie tylko jest to jedyne wyjaśnienie, które pozostało, ale ma moc wyjaśniającą i wiarygodność, aby wyjaśnić dostrojenie. To nie jest rozumowanie „God Of The Gaps”. Jest to wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia, znanego również jako rozumowanie abdukcyjne.

Kiedy masz 3 opcje i wykluczasz opcję 1 i opcję 2, nie stosujesz rozumowania opartego na Wariancie 3, dochodząc do wniosku, że opcja 3 musi być właściwym wyjaśnieniem.

W swojej książce Cold Case Christianity, J. Warner Wallace podaje dobrą ilustrację rozumowania abdukcyjnego. Mówi żeby sobie wyobrazić, że jesteś detektywem z wydziału zabójstw, który został wezwany na scenę ze zwłokami leżącymi twarzą w dół na podłodze. Wallace mówi że zgony zawsze należą do jednej z czterech kategorii; śmierć naturalna, śmierć przypadkowa, samobójstwo i zabójstwo. Twoim zadaniem jako detektywa jest ustalenie, czy to zabójstwo, abyś mógł rozpocząć swoją pracę polegającą na tropieniu podejrzanych. Jeśli to coś innego niż zabójstwo, ty jako detektyw z wydziału zabójstw nie miałbyś nic do roboty.

Biorąc pod uwagę fakt, że mężczyzna nie żyje i leży twarzą w dół, nie można było dojść do wniosku, do której z 4 kategorii należy ta śmierć. Załóżmy jednak, że dodamy więcej informacji. Ten mężczyzna nie tylko leży twarzą w dół ale ma liczne rany kłute na plecach, z pleców wystaje mu nóż, leży w kałuży krwi a od zwłok odchodzą ślady. Czy możesz określić, jaki to rodzaj śmierci? Oczywiście! To nie jest śmierć naturalna. Nie ma żadnego naturalnego wytłumaczenia na pojawienie się ran kłutych na plecach, pozostawienie wystającego noża i śladów stóp odchodzących od zwłok. To też nie jest przypadkowa śmierć. Co? Czy facet przypadkowo wrócił na jeden ze swoich kuchennych noży raz za razem? Dlaczego za pierwszym razem nie nauczył się na swoim błędzie? A co z odciskami stóp? Czy ten mężczyzna wyszedł na zewnątrz, żeby zapalić papierosa zanim wrócił do środka, położył się na podłodze i umarł? To jest absurd. Do tej pory wykluczyliśmy zgony naturalne i przypadkowe. A co z samobójstwem? To też jest mało prawdopodobne. Jeśli ktoś miałby zadźgać się na śmierć, najprawdopodobniej zrobiłby to przez trzewia, jak robili to zhańbieni samurajowie w czasach feudalnych. Nie wspominając o tym, że samobójstwo nie wyjaśniałoby krwawych odcisków stóp. Możemy spokojnie wykluczyć samobójstwo.

Ponieważ przyczyna śmierci nie była naturalna, przypadkowa ani samobójstwo, dochodzisz do wniosku, że ten mężczyzna musiał być ofiarą zabójstwa. Zabójstwo to jedyne wyjaśnienie, które pozostało, więc musi to być właściwa odpowiedź. Nie tylko to, ale wyjaśnienie zabójstwa ma moc wyjaśnienia każdego faktu na miejscu zbrodni. Teraz ty, jako detektyw śmiałbyś się z każdego, kto oskarżył cię o popełnienie rozumowania „zabójstwa z luki”. Ten wniosek nie opiera się na tym, czego nie wiesz ale na tym co wiesz.

WNIOSEK

Używam Argumentu dostrajania w moich debatach z ateistami odkąd jestem chrześcijańskim apologetą i mogę szczerze powiedzieć, że nikomu nie udało się go obalić. Jedyne co ciągle słyszę to zarzuty, które wielokrotnie wymieniałem powyżej i widzieliśmy jak zawodzą. Te 8 zarzutów ma na celu obronę alternatywy przypadku nad projektem, ale żaden z nich nie odnosi sukcesu. Wydaje mi się że design (zaprojektowanie) jest najlepszym wyjaśnieniem.

Zakończę ten długi wpis na blogu kilkoma fragmentami z pism świętych.

„Gniew Boży objawia się z nieba przeciwko wszelkiej bezbożności i niegodziwości ludzi, którzy przez swoją niegodziwość tłumią prawdę, ponieważ to, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich jasne, ponieważ Bóg im to wyjaśnił. Bo od stworzenia świata niewidzialne cechy Boga — Jego wieczna moc i boska natura — były jasno widziane, rozumiane z tego, co zostało uczynione, tak że ludzie są bez wymówki” –List do Rzymian 1:18-20 

Ten fragment Biblii mówi, że dzieło Boga (a w konsekwencji Jego istnienie) można wywnioskować ze wszystkiego, co uczynił. W rzeczywistości Biblia mówi, że dowody na istnienie Bożych odcisków palców w naturze są tak potężne, tak przekonujące że ludzie nie mają wymówki by w Niego nie wierzyć. Prawa fizyki z pewnością pozbawiają ateistę wymówki, by nie uznawać swojego Stwórcy.

Nauka pokazała nam, że „… stworzył niebiosa, jest Bogiem; ten, który ukształtował i uczynił ziemię, on ją założył; nie stworzył go po to, by był pusty, ale uformował go do zamieszkania”. – Izajasz 45:18

Tłumaczenie Marek_P >> Źródło

Przypisy

1: Richard Swinburne, “Argument From The Fine-Tuning Of The Universe”, Physical Cosmology and Philosophy, ed. John Leslie (New York: Macmillian, 1991), page 160; Hugh Ross, The Fingerprint Of God, 2nd ed. Rev. (Orange, CA: Promise 1991), page 122

2: See Hugh Ross, “The Creator and The Cosmos: What The Latest Scientific Discoveries Reveal About God”, page 147, NAVPRESS; “Evidence For The Fine-Tuning Of The Universe”, online article by Richard Deem, May 17th 2011, http://www.godandscience.org/apologetics/designun.html;

3: Lee Strobel, “The Case For A Creator”, Zondervan, Chapter 6, pages 131-132

4: Hugh Ross, “The Creator and The Cosmos: How The Latest Scientific

Discoveries Reveal God”, Page 146, NAVPRESS

5: ibid, page 115.

6: See “FINE-TUNING OF PARTICLES TO SUPPORT LIFE” by Allen Hainline

https://crossexamined.org/fine-tuning-particles-support-life/

7: See Hugh Ross, “Why The Universe Is The Way It Is”, Chapter 2, page 34, Baker Books

8: Stephen Hawking, “A Brief History Of Time”, page 126,

9: See Hugh Ross, “Why The Universe Is The Way It Is”, Chapter 2, page 40, Baker Books

10: See Roger Penrose, The Road to Reality (New York: Alfred A. Knopf, 2005), pp. 762-5.

11: Hugh Ross, from the online article “Why A Decaying Universe?” /September 2008/ Reasons To Believe/ — http://www.reasons.org/articles/why-a-decaying-universe

12: Jonathan McLatchie, “The Argument From Cosmic Fine-Tuning”, March 21st 2012, https://crossexamined.org/the-argument-from-cosmic-fine-tuning/

13: “On Guard: Defending Your Faith With Reason and Precision” by William Lane Craig, David C. Cook / 2010 / chapter 5 “Why is the universe finely tuned?”, page 111

14: “Reasonable Faith: Christian Truth and Apologetics, Third Edition”, by William Lane Craig, Crossway / 2008 /. Chapter 4 “The Existence Of God (2)”, page 161.

15: See Roger Penrose, The Road to Reality (New York: Alfred A. Knopf, 2005), pp. 762-5.

16: Martin Rees, “Just Six Numbers: The Forces That Shape Our Universe”.

17: John M. Kinson, “Does Mathematics Point To God? Vignettes By An Ex-Atheist Scientist”, August 1 2016, Amazon Digital Services LLC, page 292

18: ibid.

19: From “Existence of God (part 17) Transcript of William Lane Craig’s Defenders 2 class. Excursus: Natural Theology § III. Teleological Argument Lecture 4”, transcription by John Mazzitelli

URL: http://www.reasonablefaith.org/defenders-2-podcast/transcript/s4-17#ixzz3xcw8g1L0

20: As cited in Allan Hainline’s article “Mistaken Objections That Seek To Trivialize Fine-Tuning” — https://crossexamined.org/mistaken-objections-seek-trivialize-fine-tuning/

Argument Kalam – Kosmologia i Filozofia za istnieniem Boga

Argument Kalam – Kosmologia i Filozofia za istnieniem Boga

 

Kosmologiczny argument ‘Kalam’

William Lane Craig

Jako chłopiec zastanawiałem się nad istnieniem wszechświata. Zastanawiałem się, skąd to się wzięło. Czy miał początek? Pamiętam, jak leżałem w łóżku w nocy, próbując myśleć o wszechświecie bez początku. Każde wydarzenie byłoby poprzedzone innym wydarzeniem, w przeszłość i wstecz, bez punktu zatrzymania a dokładniej bez punktu wyjścia! Nieskończona przeszłość, bez początku! Na tę perspektywę zakręciło mi się w głowie. Po prostu wydawało mi się to niepojęte. Pomyślałem, że musi być jakiś początek, żeby wszystko się zaczęło.

Nie podejrzewałem że przez stulecia, a właściwie tysiąclecia ludzie zmagali się z ideą nieskończonej przeszłości i pytaniem, czy istnieje początek wszechświata. Starożytni greccy filozofowie wierzyli, że materia jest konieczna i niestworzona, a zatem wieczna. Bóg może być odpowiedzialny za wprowadzenie porządku w kosmosie, ale nie stworzył samego wszechświata.

Ten grecki pogląd był sprzeczny z jeszcze bardziej starożytnym żydowskim poglądem na ten temat. Autorzy hebrajscy utrzymywali, że wszechświat nie zawsze istniał, ale został stworzony przez Boga w pewnym momencie w przeszłości. Jak mówi pierwszy werset hebrajskiego Pisma Świętego:

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Księga Rodzaju 1,1).

W końcu te dwie konkurujące ze sobą tradycje zaczęły wchodzić w interakcje. W zachodniej filozofii powstała trwająca ponad tysiąc lat debata na temat tego, czy wszechświat miał początek. Debata ta rozgrywała się wśród Żydów i muzułmanów, a także chrześcijan, zarówno katolików, jak i protestantów. W końcu doszło do czegoś w rodzaju nierozstrzygniętego końca w myśli wielkiego osiemnastowiecznego niemieckiego filozofa Immanuela Kanta. Utrzymywał jak na ironię, że istnieją racjonalnie przekonujące argumenty dla obu stron, tym samym obnażając bankructwo samego rozumu!

Ze względu na jego historyczne korzenie w średniowiecznej teologii islamskiej, ochrzciłem ten argument „argumentem kosmologicznym kalam” („kalam” to arabskie słowo oznaczające teologię średniowieczną). Dziś ten argument, w dużej mierze zapomniany od czasów Kanta, znów znajduje się w centrum uwagi. The Cambridge Companion to Atheism (2007) donosi: „Liczba artykułów w czasopismach filozoficznych pokazuje, że opublikowano więcej artykułów na temat . . . argument Kalam niż opublikowano o jakimkolwiek innym. . . współczesne sformułowanie argumentu za istnieniem Boga. . . . zarówno teiści, jak i ateiści ‘nie mogą zostawić [argumentu] Kalama w spokoju’” (strona 183).

Jaki argument wzbudził takie zainteresowanie? Pozwólmy jednemu z największych średniowiecznych bohaterów tej debaty mówić za siebie. Al-Ghazali był XII-wiecznym muzułmańskim teologiem z Persji, czyli współczesnego Iranu. Był zaniepokojony, że muzułmańscy filozofowie w jego czasach byli pod wpływem starożytnej filozofii greckiej, aby zaprzeczać stworzeniu wszechświata przez Boga. Po dokładnym przestudiowaniu nauk tych filozofów, Ghazali napisał miażdżącą krytykę ich poglądów zatytułowaną Niespójność filozofów. W tej fascynującej książce twierdzi, że idea wszechświata bez początku jest absurdalna. Wszechświat musi mieć początek, a ponieważ nic nie zaczyna istnieć bez przyczyny, musi istnieć transcendentny Stwórca wszechświata.

Ghazali formułuje swój argument bardzo prosto: „Każda istota, która zaczyna, ma przyczynę swojego początku; teraz świat jest bytem, ​​który się zaczął; dlatego ma powód do swojego początku”. [1]

Rozumowanie Ghazali obejmuje trzy proste kroki:


1. Cokolwiek zaczyna istnieć, ma swoją przyczynę.

2. Wszechświat zaczął istnieć.

3. Dlatego wszechświat ma przyczynę swojego początku.


Przyjrzyjmy się każdemu krokowi tego argumentu.

Przesłanka 1

Zauważ, że Ghazali nie potrzebuje tak silnej przesłanki jak (1), aby jego argumentacja się powiodła. Pierwsza przesłanka może być sformułowana skromniej.

1′. Jeśli wszechświat zaczął istnieć, to wszechświat ma przyczynę swojego początku.

Ta skromniejsza wersja pierwszej przesłanki pozwoli nam uniknąć wyjaśniania pewnej  kwestii. Sceptyk może twierdzić, że w fizyce istnieje teoria, że cząstki subatomowe mogą powstać z niczego. Jednak takie teorie dotyczą cząstek powstających jako fluktuacja energii zawartej w próżni. W fizyce próżnia jest morzem zmiennej energii, która rządzi się prawami fizycznymi. Kiedy mówimy o początkach Wszechświata, pytamy jednak skąd biorą się prawa fizyczne rządzące światem materialnym a także skąd się bierze sama materia. 

Należy zachować ostrożność podczas używania słowa „stworzenie” w kontekście fizycznym. Jednym ze znanych przykładów jest tworzenie cząstek elementarnych w akceleratorze. Jednak w tej sytuacji następuje przemiana jednego rodzaju materii w inny, przy zachowaniu w tym procesie całkowitej ilości energii. [2]

Zatem ten rzekomy wyjątek od (1) nie jest wyjątkiem od (1).

Podam trzy powody na poparcie przesłanki (1′):

1. Coś nie może powstać z niczego. Twierdzenie, że coś może powstać z niczego, jest gorsze niż magia. Kiedy magik wyciąga królika z kapelusza, przynajmniej masz magika, nie mówiąc już o kapeluszu! Ale jeśli zaprzeczysz założeniu (1′), musisz pomyśleć, że cały wszechświat pojawił się w pewnym momencie w przeszłości bez żadnego powodu. Ale nikt szczerze nie wierzy, że coś powiedzmy koń lub eskimoska wioska, może po prostu zaistnieć bez przyczyny.

2. Jeśli coś może powstać z niczego, to staje się niewytłumaczalne, dlaczego po prostu nic lub wszystko nie powstaje z niczego. Pomyśl o tym: dlaczego rowery, Beethoven i piwo korzenne nie wyskoczą z niczego? Dlaczego tylko wszechświaty mogą powstać z niczego? Co sprawia, że ​​nicość jest tak dyskryminująca? W nicości nie może być nic, co faworyzuje wszechświaty, ponieważ nicość nie ma żadnych właściwości. Nic też nie może ograniczać nicości, ponieważ nie ma nic, co można by ograniczać!

3. Powszechne doświadczenia i dowody naukowe potwierdzają słuszność przesłanki 1′. Nauka o kosmologii opiera się na założeniu, że istnieją warunki przyczynowe powstania wszechświata. Trudno więc zrozumieć, jak ktokolwiek zaangażowany we współczesną naukę mógłby zaprzeczyć, że (1′) jest bardziej wiarygodnie prawdą niż fałszem.

Myślę więc, że pierwsza przesłanka kosmologicznego argumentu kalam jest z pewnością prawdziwa.

Założenie 2

Bardziej kontrowersyjną przesłanką w argumentacji jest przesłanka 2, że wszechświat zaczął istnieć. To wcale nie jest oczywiste. Zbadajmy zarówno argumenty filozoficzne, jak i dowody naukowe na poparcie przesłanki 2.

Pierwszy argument filozoficzny

Ghazali argumentował, że jeśli wszechświat nigdy nie zaczął istnieć, to istnieje nieskończona liczba wydarzeń z przeszłości poprzedzających dzień dzisiejszy. Twierdził jednak, że nieskończona liczba rzeczy nie może istnieć. Ghazali uznał, że może istnieć potencjalnie nieskończona liczba rzeczy, ale zaprzeczył, że może istnieć rzeczywiście nieskończona liczba rzeczy.

Kiedy mówimy, że coś jest potencjalnie nieskończone, nieskończoność służy jedynie jako idealna granica, która nigdy nie zostanie osiągnięta. Na przykład, możesz podzielić dowolną skończoną odległość na pół, potem na czwarte, potem na ósme, potem na szesnaste i tak dalej do nieskończoności. Liczba podziałów jest potencjalnie nieskończona, w tym sensie, że można by dalej dzielić bez końca. Ale nigdy nie dojdziesz do podziału „nieskończoności”. Nigdy nie miałbyś właściwie nieskończonej liczby części lub podziałów.

Teraz Ghazali nie ma problemu z istnieniem jedynie potencjalnych nieskończoności, ponieważ są to tylko idealne granice. Twierdził jednak, że gdyby rzeczywiście mogła istnieć nieskończona liczba rzeczy, wynikłyby różne absurdy. Jeśli mamy uniknąć tych absurdów, musimy zaprzeczyć, że faktycznie istnieje nieskończona liczba rzeczy. Oznacza to, że liczba przeszłych wydarzeń nie może być w rzeczywistości nieskończona. Dlatego wszechświat nie może być bez początku; raczej wszechświat zaczął istnieć.

Bardzo często twierdzi się, że ten rodzaj argumentacji został unieważniony przez rozwój współczesnej matematyki. W nowoczesnej teorii mnogości użycie zbiorów faktycznie nieskończonych jest powszechne. Na przykład zbiór liczb naturalnych {0, 1, 2, . . .} ma w rzeczywistości nieskończoną liczbę członków. Liczba członków w tym zbiorze jest nie tylko potencjalnie nieskończona, zgodnie z nowoczesną teorią mnogości; raczej liczba członków jest w rzeczywistości nieskończona. Wiele osób wywnioskowało, że te wydarzenia podważają argument Ghazali.

Ale czy tak jest naprawdę? Współczesna teoria mnogości pokazuje, że jeśli przyjmiesz pewne aksjomaty i reguły, możesz mówić o faktycznie nieskończonych zbiorach w spójny sposób, bez zaprzeczania sobie. Wszystko to pokazuje, jak stworzyć pewien wszechświat dyskursu, aby konsekwentnie mówić o rzeczywistych nieskończonościach. Ale absolutnie nic nie pokazuje, że takie matematyczne byty naprawdę istnieją lub że rzeczywiście może istnieć nieskończona liczba rzeczy. Jeśli Ghazali ma rację, to ten wszechświat dyskursu może być traktowany jako tylko fikcyjna kraina, jak świat Sherlocka Holmesa lub coś, co istnieje tylko w twoim umyśle.

Sposób, w jaki Ghazali ukazuje prawdziwą niemożliwość rzeczywiście nieskończonej liczby rzeczy, polega na wyobrażeniu sobie, jak by to było, gdyby taka kolekcja mogła istnieć, a następnie wyciągnięciu absurdalnych konsekwencji. Pozwólcie, że podzielę się jedną z moich ulubionych ilustracji, zatytułowaną „Hotel Hilberta”, pomysłem wielkiego niemieckiego matematyka Davida Hilberta.

Hilbert najpierw zachęca nas do wyobrażenia sobie zwykłego hotelu ze skończoną liczbą pokoi. Załóżmy ponadto, że wszystkie pokoje są pełne. Jeśli przy biurku pojawia się nowy gość z prośbą o pokój, kierownik mówi: „Przepraszam, wszystkie pokoje są pełne” i to koniec historii.

Ale teraz, mówi Hilbert, wyobraźmy sobie hotel z nieskończoną liczbą pokoi i załóżmy raz jeszcze, że wszystkie pokoje są pełne. Ten fakt należy wyraźnie docenić. W całym nieskończonym hotelu nie ma ani jednego wakatu; w każdym pokoju jest już osoba z krwi i kości. Załóżmy teraz, że w recepcji pojawia się nowy gość, prosząc o pokój. „Nie ma problemu”, mówi kierownik. Przenosi osobę, która przebywała w pokoju nr 1 do pokoju nr 2, osobę, która przebywała w pokoju nr 2 do pokoju nr 3, osobę, która przebywała w pokoju nr 3, do pokoju nr 4 i tak dalej w nieskończoność. W wyniku tych zmian pokój nr 1 staje się teraz pusty, a nowy gość z wdzięcznością się zamelduje. Ale zanim przybył, wszystkie pokoje były już pełne!

Jednak robi się coraz ciekawiej! Załóżmy mówi Hilbert, że w recepcji pojawia się nieskończona liczba nowych gości, prosząc o pokoje. „Nie ma problemu, nie ma problemu!” mówi kierownik. Przenosi osobę, która przebywała w pokoju nr 1 do pokoju nr 2, osobę, która przebywała w pokoju nr 2 do pokoju nr 4, osobę, która przebywała w pokoju nr 3, do pokoju nr 6, za każdym razem przenosząc tę ​​osobę do pokoju numer pokoju dwa razy jego własny. Ponieważ dowolna liczba pomnożona przez dwa jest liczbą parzystą, wszyscy goście kończą w pokojach parzystych. W rezultacie wszystkie nieparzyste pokoje stają się puste, a nieskończona liczba nowych gości jest łatwo przyjmowana. W rzeczywistości kierownik mógł robić to nieskończoną ilość razy i zawsze przyjmować nieskończenie więcej gości. A jednak, zanim przybyli, wszystkie sale były już pełne!

Jak powiedział mi kiedyś student, Hilbert’s Hotel, gdyby mógł istnieć, musiałby mieć wywieszony na zewnątrz znak: „Brak wolnych miejsc (przywitanie gości)”. Czy taki hotel może istnieć w rzeczywistości?

Hotel Hilberta to absurd. Ponieważ nic nie opiera się na ilustracji dotyczącej hotelu, argument można uogólnić aby pokazać, że istnienie faktycznie nieskończonej liczby rzeczy jest absurdem.

Czasami ludzie reagują na Hotel Hilberta, mówiąc że te absurdy wynikają z tego, że pojęcie nieskończoności jest poza nami i nie możemy go zrozumieć. Ale ta reakcja jest błędna i naiwna. Jak powiedziałem, teoria zbiorów nieskończonych jest wysoko rozwiniętą i dobrze rozumianą gałęzią współczesnej matematyki. Wynikają z tego absurdy, ponieważ rozumiemy naturę rzeczywistej nieskończoności. Hilbert był bystrym facetem i dobrze wiedział, jak zilustrować dziwaczne konsekwencje istnienia właściwie nieskończonej liczby rzeczy.

Tak naprawdę jedyną rzeczą, jaką krytyk może w tym momencie zrobić, jest po prostu powiedzieć, że Hotel Hilberta nie jest absurdem. Czasami krytycy będą próbować uzasadnić ten ruch, mówiąc, że jeśli może istnieć rzeczywista nieskończoność, to takie sytuacje są dokładnie tym, czego powinniśmy się spodziewać. Ale ta odpowiedź jest niewystarczająca. Hilbert zgodziłby się oczywiście, że gdyby mogła istnieć rzeczywista nieskończoność, sytuacja z jego wyimaginowanym hotelem jest taka, jakiej byśmy się spodziewali. W przeciwnym razie nie byłaby to dobra ilustracja! Ale pytanie brzmi, czy taki hotel jest naprawdę możliwy.

Myślę więc, że pierwszy argument Ghazali jest dobry. Pokazuje, że liczba przeszłych wydarzeń musi być skończona. Dlatego wszechświat musiał mieć początek. Argument Ghazali możemy podsumować w następujący sposób:

1. Rzeczywista nieskończoność nie może istnieć.

2. Nieskończony czasowy regres wydarzeń jest rzeczywistą nieskończonością.

3. Dlatego nie może istnieć nieskończony czasowy regres wydarzeń.

Drugi argument filozoficzny

Ghazali ma drugi, niezależny argument za początkiem wszechświata. Seria minionych wydarzeń, jak zauważa Ghazali, została utworzona przez dodanie jednego zdarzenia po drugim. Seria przeszłych wydarzeń jest jak sekwencja kostek domina spadających jedna po drugiej, aż do ostatniego domina dzisiaj. Twierdzi jednak, że żaden szereg utworzony przez dodawanie jednego członka po drugim nie może być w rzeczywistości nieskończony. Nie możesz bowiem przejść przez nieskończoną liczbę elementów, jeden na raz.

Łatwo to zauważyć w przypadku próby liczenia do nieskończoności. Bez względu na to, jak wysoko liczysz, zawsze pozostaje nieskończona liczba liczb do policzenia.

Ale jeśli nie możesz liczyć do nieskończoności, jak możesz odliczać od nieskończoności? To tak, jakby ktoś twierdził, że odliczył wszystkie liczby ujemne, kończące się na zero: . . ., -3, -2, -1, 0. To wydaje się szalone. Bo zanim mógł policzyć 0, musiałby policzyć -1, a zanim mógł policzyć -1, musiałby policzyć -2 i tak dalej, z powrotem do nieskończoności. Zanim jakakolwiek liczba będzie mogła zostać policzona, najpierw trzeba będzie policzyć nieskończoną liczbę liczb. Po prostu zostajesz wepchnięty w przeszłość, tak że nigdy nie można policzyć żadnej liczby.

Ale wtedy ostatnie domino nigdy nie może spaść, jeśli nieskończona liczba domino musiałaby spaść pierwsza. Więc dzisiaj nigdy nie można było osiągnąć. Ale oczywiście oto jesteśmy! To pokazuje, że ciąg minionych wydarzeń musi być skończony i mieć początek.

Ghazali starał się uwydatnić niemożność stworzenia nieskończonej przeszłości, przedstawiając ilustracje absurdów, które by wynikły, gdyby można było to zrobić. Załóżmy na przykład, że na każdą jedną orbitę Saturna wokół Słońca Jowisz wykonuje dwie. Im dłużej orbitują, tym dalej Saturn pozostaje w tyle. Jeśli będą krążyć w nieskończoność, zbliżą się do granicy, przy której Saturn jest nieskończenie daleko za Jowiszem. Oczywiście nigdy nie osiągną tego limitu.

Ale teraz odwróćmy tę historię: załóżmy, że Jowisz i Saturn krążą wokół Słońca od wieczności. Który wykonał najwięcej orbit? Odpowiedź brzmi, że liczba ich orbit jest dokładnie taka sama: nieskończoność! (Nie możemy wymknąć się z tego argumentu, mówiąc, że nieskończoność nie jest liczbą. We współczesnej matematyce jest to liczba, liczba elementów w zbiorze {0, 1, 2, 3,…}.) Ale wydaje się to absurdalne, im dłużej krążą, tym większa rozbieżność rośnie. Więc w jaki sposób liczba orbit magicznie się zrównuje, czyniąc je okrążającymi od wieczności?

Inna ilustracja: przypuśćmy, że spotykamy kogoś, kto twierdzi, że odliczał od wieczności, a teraz kończy: . . . -3, -2, -1, 0! Uff! Możemy zapytać, dlaczego właśnie kończy dzisiaj odliczanie? Dlaczego nie skończył wczoraj lub przedwczoraj? Wszakże do tego czasu minęła już nieskończona ilość czasu. Więc jeśli mężczyzna liczył z szybkością jednej liczby na sekundę, miał już nieskończoną liczbę sekund na zakończenie odliczania. Powinien już być gotowy! W rzeczywistości w dowolnym momencie przeszłości miał już nieskończony czas i powinien był już skończyć. Ale w żadnym momencie w przeszłości nie możemy znaleźć człowieka kończącego odliczanie, co jest sprzeczne z hipotezą, że liczył od wieczności.

Te ilustracje tylko wzmacniają twierdzenie Ghazali, że żaden szereg utworzony przez dodanie jednego członka po drugim nie może być w rzeczywistości nieskończony. Ponieważ seria przeszłych wydarzeń została utworzona przez dodanie jednego zdarzenia po drugim, nie może być w rzeczywistości nieskończona. Musiała mieć początek. Mamy więc drugi dobry argument za przesłanką 2, że wszechświat zaczął istnieć. Możemy podsumować ten argument w następujący sposób:

1. Zbiór utworzony przez kolejne dodawanie nie może być rzeczywistą nieskończonością.

2. Czasowy ciąg wydarzeń jest zbiorem, który tworzy kolejne dodawanie.

3. Zatem czasowy ciąg wydarzeń nie może być rzeczywistą nieskończonością.

Pierwsze potwierdzenie naukowe

Jednym z najbardziej zdumiewających osiągnięć współczesnej astronomii, którego Ghazali nigdy by się nie spodziewał, jest to, że mamy teraz mocne dowody naukowe na początek wszechświata. Pierwsze naukowe potwierdzenie powstania wszechświata pochodzi z ekspansji wszechświata.

Przez całą historię ludzie zakładali, że wszechświat jako całość jest niezmienny. Oczywiście, rzeczy we wszechświecie poruszały się i zmieniały, ale sam wszechświat po prostu tam był, że tak powiem. Takie było również założenie Alberta Einsteina, kiedy po raz pierwszy zaczął stosować swoją nową teorię grawitacji, zwaną Ogólną Teorią Względności, we wszechświecie w 1917 roku.

Ale Einstein odkrył, że coś jest strasznie nie w porządku. Jego równania opisywały wszechświat, który albo nadmuchiwał się jak balon, albo zapadał się sam. W latach dwudziestych rosyjski matematyk Alexander Friedman i belgijski astronom Georges LeMaître postanowili przyjąć równania Einsteina za wartość nominalną, w wyniku czego niezależnie opracowali modele rozszerzającego się Wszechświata. W 1929 roku amerykański astronom Edwin Hubble dzięki niestrudzonym obserwacjom w Obserwatorium Mount Wilson, dokonał zaskakującego odkrycia, które zweryfikowało teorię Friedmana i LeMaître’a. Odkrył, że światło z odległych galaktyk wydaje się być bardziej czerwone niż oczekiwano. To „przesunięcie ku czerwieni” światła było najbardziej prawdopodobne z powodu rozciągania się fal świetlnych, gdy galaktyki oddalają się od nas. Gdziekolwiek Hubble skierował swój teleskop na nocne niebo, obserwował to samo przesunięcie ku czerwieni w świetle galaktyk. Wyglądało na to, że jesteśmy w centrum kosmicznej eksplozji, a wszystkie inne galaktyki odlatują od nas z fantastycznymi prędkościami!

Teraz, zgodnie z modelem Friedmana-LeMaître’a, tak naprawdę nie jesteśmy w centrum wszechświata. Obserwator w dowolnej galaktyce będzie raczej wypatrywał i widział inne galaktyki oddalające się od niego. Dzieje się tak dlatego, że zgodnie z teorią tak naprawdę to sama przestrzeń się rozszerza. Galaktyki w rzeczywistości odpoczywają w przestrzeni, ale oddalają się od siebie w miarę rozszerzania się przestrzeni.

Model Friedmana-LeMaître’a stał się ostatecznie znany jako teoria Wielkiego Wybuchu. Ale ta nazwa może być myląca. Myślenie o ekspansji wszechświata jako rodzaju eksplozji może nas zmylić do myślenia, że galaktyki przemieszczają się w istniejącą wcześniej, pustą przestrzeń z punktu centralnego. To byłoby kompletne niezrozumienie modelu. Teoria jest znacznie bardziej radykalna.

Gdy popatrzysz na ekspansję wszechświata wstecz, zauważysz że wszystko było bliżej siebie. W końcu odległość między dowolnymi dwoma punktami w przestrzeni staje się zerowa. Nie możesz podejść bliżej niż to! W tym momencie osiągnąłeś granicę przestrzeni i czasu. Przestrzeni i czasu nie można cofnąć dalej. To dosłownie początek przestrzeni i czasu.

Aby to zobrazować, możemy przedstawić naszą trójwymiarową przestrzeń jako dwuwymiarowy dysk, który kurczy się w czasie (ryc. 2).

Rys. 2. Geometryczna reprezentacja czasoprzestrzeni. Dwuwymiarowy dysk reprezentuje naszą trójwymiarową przestrzeń. Wymiar pionowy reprezentuje czas. W miarę cofania się w czasie przestrzeń kurczy się, aż odległość między dowolnymi dwoma punktami wynosi zero. Czasoprzestrzeń ma więc geometrię stożka. Punkt stożka jest granicą przestrzeni i czasu.

Ostatecznie odległość między dowolnymi dwoma punktami w przestrzeni staje się zerowa. Tak więc czasoprzestrzeń może być przedstawiona geometrycznie jako stożek. Istotne w tym jest to, że chociaż stożek może rozciągać się w nieskończoność w jednym kierunku, ma punkt graniczny w drugim kierunku. Ponieważ ten kierunek reprezentuje czas, a punkt graniczny leży w przeszłości, model sugeruje, że przeszły czas jest skończony i miał początek.

Ponieważ czasoprzestrzeń jest areną, na której istnieje cała materia i energia, początek czasoprzestrzeni jest również początkiem całej materii i energii. To początek wszechświata.

Zauważ, że przed początkową granicą czasoprzestrzeni po prostu nie ma nic. Nie dajmy się zwieść słowom. Kiedy kosmologowie mówią: „Nie ma nic przed początkową granicą”, nie mają na myśli, że istnieje jakiś stan rzeczy przed nią, a jest to stan nicości. To byłoby traktowanie niczego tak, jakby to było coś! Raczej mają na myśli to, że w punkcie granicznym nieprawdą jest, że „coś jest przed tym punktem”.

Standardowy model Wielkiego Wybuchu przewiduje zatem absolutny początek wszechświata. Jeśli ten model jest poprawny, to mamy zdumiewające naukowe potwierdzenie drugiej przesłanki kosmologicznej argumentacji kalam.

Czy zatem model jest poprawny, a co ważniejsze, czy jest poprawny w przewidywaniu początku wszechświata? Pomimo empirycznego potwierdzenia, standardowy model Wielkiego Wybuchu będzie musiał zostać zmodyfikowany na różne sposoby. Model oparty jest, jak widzieliśmy, na Ogólnej Teorii Względności Einsteina. Ale teoria Einsteina załamuje się, gdy przestrzeń zostaje zmniejszona do proporcji subatomowych. W tym momencie będziemy musieli wprowadzić fizykę subatomową i nikt nie jest pewien, jak to zrobić. Co więcej, ekspansja wszechświata prawdopodobnie nie jest stała, jak w modelu standardowym. Wszystkie badania i eksperymenty pokazują że ta ekspansja ciągle przyspiesza.

Ale żadna z tych korekt nie musi wpływać na fundamentalną prognozę absolutnego początku wszechświata. Rzeczywiście, fizycy zaproponowali dziesiątki alternatywnych modeli na przestrzeni dziesięcioleci od czasu pracy Friedmana i LeMaître’a, a te, które nie mają absolutnego początku, wielokrotnie okazywały się niewykonalne. Mówiąc bardziej pozytywnie, jedynymi wykonalnymi niestandardowymi modelami były te, które obejmują absolutny początek wszechświata. Ten początek może, ale nie musi, obejmować punkt początkowy. Ale w teoriach (takich jak propozycja „bez granic”) Stephena Hawkinga, które nie mają punktu początkowego, przeszłość wciąż jest skończona, a nie nieskończona. Zgodnie z takimi teoriami wszechświat nie istniał wiecznie, ale powstał, nawet jeśli nie powstał w ściśle określonym punkcie.

W pewnym sensie historię kosmologii XX wieku można postrzegać jako serię nieudanych prób uniknięcia absolutnego początku przewidzianego przez standardowy model Wielkiego Wybuchu. Przewidywanie to trwa już prawie 100 lat, w okresie ogromnych postępów w astronomii obserwacyjnej i twórczej pracy teoretycznej w astrofizyce.

Tymczasem seria niezwykłych twierdzeń o osobliwości coraz bardziej zacieśnia pętlę wokół empirycznie możliwych do utrzymania modeli, pokazując, że w coraz bardziej uogólnionych warunkach początek jest nieunikniony. W 2003 roku Arvind Borde, Alan Guth i Alexander Vilenkin byli w stanie pokazać, że każdy wszechświat, który przeciętnie znajduje się w stanie kosmicznej ekspansji w każdej historii, nie może być nieskończony w przeszłości, ale musi mieć początek. Dotyczy to również scenariuszy wieloświatowych. W 2012 roku Vilenkin wykazał, że modele, które nie spełniają tego jednego warunku, nadal z innych powodów nie są w stanie zapobiec powstaniu wszechświata. Vilenkin podsumował: „Żaden z tych scenariuszy tak naprawdę nie może być wieczny”. [3] „Wszystkie dowody, które mamy, mówią że wszechświat miał początek”. [4]

Twierdzenie Borde-Gutha-Vilenkina dowodzi, że klasyczna czasoprzestrzeń, w jednym bardzo ogólnym warunku nie może zostać rozszerzona do przeszłej nieskończoności. Ale musi osiągnąć granicę w pewnym momencie w skończonej przeszłości. Teraz albo coś było po drugiej stronie tej granicy, albo nie. Jeśli nie, to ta granica jest po prostu początkiem wszechświata. Jeśli coś było po drugiej stronie, to będzie to obszar opisany przez nieodkrytą jeszcze teorię grawitacji kwantowej. W takim przypadku, mówi Vilenkin, będzie to początek wszechświata. Tak czy inaczej, wszechświat zaczął istnieć.

Oczywiście wyniki naukowe są zawsze tymczasowe. Możemy w pełni oczekiwać, że zostaną zaproponowane nowe teorie, próbujące uniknąć początku wszechświata. Takie propozycje należy przyjąć z zadowoleniem i przetestować. Niemniej jednak jest całkiem jasne, w którą stronę wskazują dowody. Dziś zwolennik kosmologicznego argumentu Ghazaliego wygodnie mieści się w głównym nurcie naukowym, utrzymując że wszechświat zaczął istnieć.

Drugi argument naukowy

Jakby tego było mało, faktycznie istnieje drugie naukowe potwierdzenie początku wszechświata, to z Drugiej Zasady Termodynamiki. Zgodnie z tą zasadą, jeśli system nie będzie zasilany energią, system ten będzie coraz bardziej nieuporządkowany.

Teraz już w XIX wieku, naukowcy zdali sobie sprawę, że Drugie Prawo implikuje ponurą przepowiednię przyszłości wszechświata. Po upływie wystarczającego czasu cała energia we wszechświecie rozprzestrzeni się równomiernie po całym wszechświecie. Wszechświat stanie się pozbawioną cech charakterystycznych zupą, w której życie nie jest możliwe. Gdy wszechświat osiągnie taki stan, nie jest możliwa żadna znacząca zmiana. To stan równowagi. Naukowcy nazwali to „śmiercią cieplną” wszechświata.

Ale ta niepożądana przepowiednia wywołała kolejną zagadkę: jeśli po odpowiednim czasie wszechświat nieuchronnie ulegnie stagnacji w stanie śmierci cieplnej, to dlaczego skoro istniał wiecznie, nie znajduje się teraz w stanie śmierci cieplnej? Jeśli w skończonym czasie wszechświat osiągnie równowagę, to biorąc pod uwagę nieskończony przeszły czas, powinien już być w stanie równowagi. Ale nie jest. Jesteśmy w stanie nierównowagi, gdzie energia jest nadal dostępna do wykorzystania, a wszechświat ma uporządkowaną strukturę.

Odważne rozwiązanie tego problemu zaproponował XIX-wieczny fizyk niemiecki Ludwig Boltzmann. Boltzmann zasugerował, że być może wszechświat jest w rzeczywistości w stanie ogólnej równowagi. Niemniej jednak, tylko przez przypadek, tu i tam powstaną bardziej uporządkowane ogniska nierównowagi. Boltzmann nazywa te izolowane regiony nierównowagi „światami”. Tak się składa, że ​​nasz wszechświat jest jednym z tych światów. Ostatecznie, zgodnie z Drugim Prawem, powróci do ogólnego stanu równowagi.

Współcześni fizycy powszechnie odrzucili odważną hipotezę wielu światów Boltzmanna jako wyjaśnienie obserwowanej nierównowagi wszechświata. Jego fatalną wadą jest to, że jeśli nasz świat jest tylko przypadkowym fluktuacją stanu ogólnej równowagi, to powinniśmy obserwować znacznie mniejszą ilość porządku. Czemu? Ponieważ niewielka fluktuacja od równowagi jest znacznie bardziej prawdopodobna niż ogromna, utrzymująca się fluktuacja niezbędna do stworzenia wszechświata, który widzimy a jednak niewielka fluktuacja wystarczyłaby do naszego istnienia. Na przykład fluktuacja, która stworzyłaby świat nie większy niż nasz Układ Słoneczny, wystarczyłaby nam do życia i byłaby niezrozumiałe bardziej prawdopodobna niż fluktuacja, która uformowała cały wszechświat, który widzimy!

W rzeczywistości hipoteza Boltzmanna, jeśli byłaby konsekwentnie realizowana, prowadziłaby do dziwnego rodzaju iluzjonizmu: według wszelkiego prawdopodobieństwa naprawdę zamieszkujemy mniejszy świat, a obserwowane przez nas gwiazdy i planety są tylko iluzjami, zwykłymi obrazami na niebie. Taki świat jest bowiem znacznie bardziej prawdopodobny niż wszechświat, który wbrew drugiemu prawu termodynamiki oddalił się od równowagi na miliardy lat, tworząc obserwowany przez nas wszechświat.

Odkrycie rozszerzania się wszechświata w latach dwudziestych zmodyfikowało rodzaj śmierci cieplnej przewidywanej na podstawie drugiego prawa, ale nie zmieniło zasadniczego pytania. Ostatnie odkrycia wskazują, że kosmiczna ekspansja faktycznie przyspiesza. Ponieważ objętość przestrzeni rośnie tak szybko, wszechświat faktycznie coraz bardziej oddala się od stanu równowagi, w którym materia i energia są równomiernie rozłożone. Ale przyspieszenie ekspansji wszechświata tylko przyspiesza jego upadek. Na razie różne regiony wszechświata stają się coraz bardziej odizolowane od siebie w przestrzeni, a każdy odcięty od siebie region staje się ciemny, zimny, rozcieńczony i martwy. Więc znowu, dlaczego nasz region nie jest w takim stanie, jeśli wszechświat istnieje już od nieskończonego czasu?

Oczywistą konsekwencją tego wszystkiego jest to, że pytanie opiera się na fałszywym założeniu, a mianowicie, że wszechświat istnieje od nieskończoności. Dzisiaj większość fizyków powiedziałaby, że materia i energia zostały po prostu umieszczone we wszechświecie jako warunek początkowy, a wszechświat podąża ścieżką wytyczoną przez drugie prawo od samego początku, skończony czas temu.

Oczywiście podjęto próby uniknięcia początku wszechświata przewidzianego na podstawie Drugiej Zasady Termodynamiki. Ale żaden z nich nie odniósł sukcesu. Sceptycy mogą mieć nadzieję, że grawitacja kwantowa pomoże odwrócić konsekwencje drugiej zasady termodynamiki. Ale w 2013 roku kosmolog Aron Wall z Uniwersytetu Kalifornijskiego był w stanie sformułować nowe twierdzenie o osobliwości, które wydaje się zamykać drzwi przed tą możliwością. Wall pokazuje, że biorąc pod uwagę słuszność uogólnionego drugiego prawa termodynamiki w grawitacji kwantowej, wszechświat musiał zacząć istnieć, chyba że w pewnym momencie w przeszłości postuluje się odwrócenie strzałki czasu (czas biegnie wstecz!). słusznie zauważa, że ​​wiąże się z termodynamicznym początkiem w czasie, który „wydaje się rodzić te same pytania filozoficzne, jakie wywołałby każdy inny rodzaj początku w czasie”. [5] Wall donosi, że jego wyniki wymagają słuszności tylko niektórych podstawowych pojęć, więc „rozsądnie jest sądzić, że wyniki utrzymają się w pełnej teorii grawitacji kwantowej”.

Tak więc po raz kolejny dowody naukowe potwierdzają prawdziwość drugiej przesłanki kosmologicznej argumentacji Ghazali.

Wniosek

Zatem na podstawie dowodów zarówno filozoficznych, jak i naukowych, mamy dobre podstawy, by sądzić że wszechświat zaczął istnieć. Wynika z tego, że wszechświat ma przyczynę swojego początku.

Jakie właściwości musi posiadać ta przyczyna wszechświata? Ta przyczyna musi być sama w sobie bezprzyczynowa, ponieważ widzieliśmy że nieskończona seria przyczyn jest niemożliwa. Jest to zatem Bezprzyczynowa Pierwsza Przyczyna. Ta Przyczyna musi przekraczać przestrzeń i czas, ponieważ stworzyła przestrzeń i czas. Dlatego musi być niematerialna i nie fizyczna. Przyczyna ta musi być niewyobrażalnie potężna, ponieważ stworzyła całą materię i energię.

Wreszcie Ghazali argumentował, że ta bezprzyczynowa pierwsza przyczyna musi być również istotą osobistą. To jedyny sposób na wyjaśnienie, w jaki sposób odwieczna przyczyna może wywołać skutek z początkiem takim jak wszechświat.

Oto problem: jeśli przyczyna jest wystarczająca, aby wywołać skutek, to jeśli istnieje przyczyna, musi istnieć również skutek. Na przykład przyczyną zamarzania wody jest temperatura poniżej 0 stopni Celsjusza. Jeśli temperatura była poniżej 0 stopni od wieczności, woda wokół byłaby zamarznięta od wieczności. Byłoby niemożliwe, aby woda zaczęła zamarzać zaledwie skończony czas temu. Teraz przyczyna wszechświata istnieje na stałe, ponieważ jest ponadczasowa. Dlaczego więc wszechświat też nie istnieje na stałe? Dlaczego wszechświat powstał zaledwie 14 miliardów lat temu? Dlaczego nie jest tak trwały, jak jego przyczyna?

Ghazali utrzymywał, że odpowiedzią na ten problem jest to, że Pierwszą Przyczyną musi być istota osobowa obdarzona wolnością woli. Jego stworzenie wszechświata jest aktem wolnym, niezależnym od jakichkolwiek uprzednich warunków determinujących. Więc jego akt tworzenia może być czymś spontanicznym i nowym. Wolność woli pozwala uzyskać efekt mający początek w stałej, ponadczasowej przyczynie. W ten sposób zostajemy doprowadzeni nie tylko do transcendentnej przyczyny wszechświata, ale do Osobowego Stwórcy.

To jest wprawdzie trudne do wyobrażenia. Ale jednym ze sposobów myślenia o tym jest wyobrażenie sobie, że Bóg istnieje samotnie bez wszechświata jako niezmienny i ponadczasowy. Jego wolny akt stworzenia jest wydarzeniem doczesnym, równoczesnym z powstaniem wszechświata. Dlatego Bóg wchodzi w czas, kiedy stwarza wszechświat. Bóg jest zatem ponadczasowy bez wszechświata i w czasie ze wszechświatem.

Kosmologiczny argument Ghazali daje nam zatem potężne podstawy do wiary w istnienie bez początku, bez przyczyny, bez czasu, przestrzeni, niezmiennego, niematerialnego, niezwykle potężnego Osobowego Stwórcy wszechświata.

Przypisy:

[1] Al-Gha-zalı-, Kitab al-Iqtisad fi’l-I’tiqad, cytowany w S. de Beaurecueil, „Gazzali et S. Thomas d’Aquin: Essai sur la preuve de l’exitence de Dieu proposée dans l’ Iqtisad et sa comparaison avec les ‘voies’ Thomiste”, Bulletin de l’Institut Francais d’Archaeologie Orientale 46 (1947): 203.

[2] Christopher Isham, „Stworzenie wszechświata jako procesu kwantowego”, s. 378.

[3] Audrey Mithani i Alexander Vilenkin, „Czy wszechświat miał początek?” arXiv:1204.4658v1 [hep-th] 20 kwietnia 2012, s. 5. Aby zapoznać się z dostępnym filmem, zobacz http://www.youtube.com/watch?v=NXCQelhKJ7A (dostęp 23 lutego 2014), gdzie Vilenkin konkluduje: „w chwili obecnej nie ma modeli, które zapewniają zadowalający model dla wszechświat bez początku”.

[4] A. Vilenkin, cytowany w „Dlaczego fizycy nie mogą uniknąć zdarzenia stworzenia”, Lisa Grossman, New Scientist (11 stycznia 2012).

[5] Aron C. Wall, „Uogólnione drugie prawo implikuje twierdzenie o osobliwości kwantowej”, arXiv: 1010.5513v3 [gr-qc] 24 (styczeń 2013), s. 38

Tłumaczenie Marek_P

Źródło