Zaznacz stronę
Skąd pochodzą demony?

Skąd pochodzą demony?

 

SKĄD POCHODZĄ DEMONY

Michael S. Heiser

Każdy kto zna Biblię, wie że mówi ona o aniołach i demonach. Ale większość zdziwiłaby się, gdyby się dowiedziała, że ​​w Biblii nie ma wersetu wyjaśniającego, skąd pochodzą demony. Chrześcijanie zazwyczaj zakładają, że demony są upadłymi aniołami. Aniołami zrzuconymi z nieba wraz z Szatanem (Diabłem) tuż przed kuszeniem Adama i Ewy. Ale zgadnij co? W Biblii nie ma takiej historii. Jedyny opis czegoś takiego znajduje się w Księdze Objawienia 12:9 – ale okazją do tego całego wydarzenia były narodziny Mesjasza (Ap 12:4-6), wydarzenie długo po Adamie i Ewie. Idea pierwotnego upadku aniołów pochodzi z tradycji kościelnej i wielkiego angielskiego poety Johna Miltona w jego epickim Raju utraconym.

Więc jeśli Biblia nie wspomina o starożytnym wygnaniu z nieba aniołów, które później stały się znane jako demony, skąd pochodzą demony?

Właściwie istnieje prosta odpowiedź na to pytanie, ale prawdopodobnie nigdy nie słyszałeś o niej. W starożytnych tekstach żydowskich, takich jak Zwoje znad Morza Martwego, demony są bezcielesnymi duchami martwych gigantów Nefilim, którzy zginęli w czasie wielkiej powodzi.

Wiem o czym myślisz, próbujesz nas przestraszyć bo to sezon Halloween. Przyznam że to świetna historia na Halloween, ale poważnie uważam że jest to poprawna odpowiedź. Pokrótce naszkicuję za chwilę tę ideę, ale jeśli chcesz znać wszystkie detale, musisz przeczytać moją książkę „The Unseen Realm”.

Chociaż wspomniałem powyżej Zwoje znad Morza Martwego, nie daj się zwieść. To wyjaśnienie pochodzenia demonów ma bezpieczne potwierdzenie w tekście biblijnym. Dla starożytnego czytelnika, kogoś kto żył w czasach Biblii, wyjaśnienie to byłoby całkiem jasne. Aby zobaczyć co mam na myśli, musimy wrócić do biblijnej relacji o wielkim potopie.

SYNOWIE BOŻY, NEFILIM I MEZOPOTAMSKI APKALLU

W pierwszych czterech wersetach biblijnej relacji o potopie czytamy:

Gdy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi i rodziły im się córki; Synowie Boży, widząc, że córki ludzkie były piękne, brali sobie za żony wszystkie, które sobie upodobali. I powiedział PAN: Mój duch nie będzie na zawsze się spierał z człowiekiem, bo jest on ciałem. Będzie więc jego dni sto dwadzieścia lat. A w tych dniach byli na ziemi olbrzymi; nawet i potem, gdy synowie Boży zbliżali się do córek ludzkich, a one rodziły im synów. To są mocarze, którzy od dawna byli sławnymi mężczyznami. UBG Księga Rodzaju 6:1-4

Synowie Boży w bardziej znanym języku aniołowie, przekraczają ustanowioną przez Boga granicę między niebem a ziemią, płodząc dzieci z ludzkimi kobietami. Te dzieci są określane jako Nefilim. Termin „Nefilim” nie oznacza „upadłych”; to znaczy „giganci”. Ci którzy chcą przeczytać dane naukowe stojące za tym wnioskiem, mogą przeczytać The Unseen Realm. Dla naszych celów musimy się skoncentrować na tym, co badacze starożytnego pisma klinowego odkryli na glinianych tabliczkach znanych ze starożytnej Mezopotamii. Mianowicie odkryli niedawno na tych tabliczkach nowe dowody, które dostarczają jasnych i wyraźnych paraleli do Księgi Rodzaju 6:1-4. Znaleziska które potwierdzają to, co zaproponowałem i wyjaśniają, dlaczego ta dziwna historia została włączona do historii o powodzi.

W mezopotamskiej religii boskie istoty znane jako apkallu są centralnym punktem mezopotamskiej wersji opowieści o potopie. Apkallu byli dystrybutorami boskiej wiedzy dla ludzkości. Przypisuje się im nauczanie mieszkańców Mezopotamii tego, co musieli wiedzieć, aby ustanowić cywilizację. Kiedy wielcy bogowie uznali, że ludzie zasłużyli na zgładzenie, apkallu wymyślili plan zachowania boskiej wiedzy. Zaplanowali krzyżowanie ludzi z anielskimi istotami po to by uzyskać półbogów. Rzeczywiście plan zadziałał, ponieważ quasi-boscy ludzie, którzy przeżyli powódź – znaną również jako apkallu – odbudowali cywilizację. Byli to potężni, których mądrość i wyczyny doprowadziły do ​​wielkości miast takich jak Babilon. Te „apkallu drugiej generacji” były nie tylko bosko-ludzkimi hybrydami, ale zostały również opisane jako olbrzymy w eposach mezopotamskich. Gilgamesz jest chyba najbardziej znanym przykładem. Nazywany jest „władcą apkallu” w inskrypcji pismem klinowym na małej glinianej pieczęci.

Nie traćmy sedna. Każdy element historii biblijnej – boskie istoty żyjące z ludzkimi kobietami i wydające olbrzymie potomstwo – jest reprezentowany w historii mezopotamskiej. Zarówno boscy ojcowie, jak i ich olbrzymie dzieci nazywani są w źródłach klinowych apkallu. Nawiasem mówiąc, posągi apkallu zostały odkryte przez archeologów w skrzynkach w fundamentach murów w celu ochrony przed złymi duchami. Pudełkowane apkallu są określane przez inny mezopotamski termin: mats-tsarey, co oznacza „obserwatorów”.

Chociaż jest to interesujące (i dziwaczne), możesz zapytać, co to ma wspólnego z demonami. Odpowiedzią jest teologia.

„ANAKIM, KTÓRYCH UWAŻA SIĘ ZA REFAIM” (PWT 2:11)

Księga Rodzaju 6:1–4 została napisana przez Izraelitów, którzy chcieli powiedzieć: apkallu przed potopem nie byli dobrymi ludźmi. To co zrobili było niegodziwe, a gigantyczne potomstwo apkallu stworzone przez ich występek było wrogami prawdziwego Boga nieba. W rzeczywistości ich własne, gigantyczne potomstwo było nastawione na unicestwienie Izraela wiele lat później.

Później w historii biblijnej, w czasach Mojżesza i Jozuego, Izraelici natknęli się na grupy bardzo dużych wojowników zwanych Anakim. Liczby 13:32–33 mówią nam wyraźnie, że Anakim pochodzili od Nefilim. Klany olbrzymów miały również inne nazwy: Emim, Zamzummim i Rephaim (Pwt 2-3). Wojny o podbój ziemi wymagały unicestwienia tych gigantycznych Anakim, dlatego Jozue podsumował podbój w ten sposób: „W ziemi ludu Izraela nie pozostał żaden z Anakimów. Tylko w Gazie, Gat i Aszdod niektórzy pozostali”. To były trzy miasta filistyńskie. Goliat miał pochodzić od jednego z nich w czasach Dawida (1 Sm 17:4).

Kluczem do zrozumienia, w jaki sposób ci giganci byli postrzegani jako demony biblii jest idea, która znalazła wiele uwagi w Starym Testamencie, czyli termin Refaim. W Starym Testamencie Refaim są opisani jako giganci watażkowie (Pwt 2:8-11; 3:1-11; Joz 13:12), ale także jako przerażające, złowrogie, bezcielesne duchy („cienie”) w Zaświatach, po hebrajsku zwany Szeolem (Iz 14:9; 26:14; Job 26:5). Bezcielesne duchy tych olbrzymów były zatem związane z siedzibą zmarłych, czego wszyscy się obawiali, ponieważ wszyscy bali się śmierci.

Ale Refaim mieli też inne okropne skojarzenie. W Starym Testamencie jest prawie 10 odniesień do miejsca zwanego Doliną Refaim (np. 2 Sam 5:18, 22; 23:13). Jozue 15:8 i 18:16 mówią nam, że Dolina Refaim przylegała do innej doliny — Doliny Hinnoma, znanej również jako Dolina Syna Hinnoma. W języku hebrajskim „Dolina Hinnoma” to ge hinnom, fraza, od której wywodzi się nazwa gehenna – termin koncepcyjnie powiązany z Hadesem/Piekłem w Nowym Testamencie.

WIĄZANIE WĄTKÓW RAZEM

Chociaż to nadprzyrodzone tło umyka większości myślicieli chrześcijańskich w historii chrześcijaństwa do dnia dzisiejszego, było dobrze znane pokoleniu Żydów, które żyło tuż po okresie Starego Testamentu – co uczeni nazywają okresem „Drugiej Świątyni”. To właśnie w tej epoce napisano takie księgi jak 1 Henoch, a także Zwoje znad Morza Martwego.

W księdze 1 Henocha nikczemni synowie Boży z Księgi Rodzaju 6:1-4 nazywani są nie tylko aniołami – nazywani są Strażnikami. Link do mezopotamskiego apkallu jest przejrzysty i nie do pomylenia. 1 Henoch wyjaśnia, w jaki sposób Obserwatorzy i ich potomkowie byli źródłem demonów:

Gdy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi i rodziły im się córki;

Synowie Boży, widząc, że córki ludzkie były piękne, brali sobie za żony wszystkie, które sobie upodobali.

I powiedział PAN: Mój duch nie będzie na zawsze się spierał z człowiekiem, bo jest on ciałem. Będzie więc jego dni sto dwadzieścia lat.

A w tych dniach byli na ziemi olbrzymi; nawet i potem, gdy synowie Boży zbliżali się do córek ludzkich, a one rodziły im synów. To są mocarze, którzy od dawna byli sławnymi mężczyznami. UBG Księga Rodzaju 6:1-4

Wtedy Michał, Surafel i Gabriel obserwowali uważnie z nieba i ujrzeli wiele krwi przelanej na ziemię i cały ucisk, jaki był dokonywany na ziemi. . . . A kobiety rodziły olbrzymów do tego stopnia, że ​​cała ziemia była wypełniona krwią i uciskiem. A teraz oto Święty będzie płakał, a ci, którzy umarli, zaprowadzą się do bramy nieba. Ich jęki wzniosły się (do nieba), ale nie mogli wydostać się z oblicza ucisku, który jest dokonywany na ziemi. . . . A do Gabriela Pan powiedział: „Postępuj przeciwko bękartom i złoczyńcom i dzieciom cudzołóstwa; zgładź dzieci cudzołóstwa i wypędź dzieci Czuwających spośród ludu. I poślij ich przeciwko sobie, aby zostali zgładzeni w walce, bo nie mieli długich dni. . . ”.

A kiedy oni i wszystkie ich dzieci będą walczyć ze sobą i kiedy zobaczą zniszczenie swoich ukochanych, spętajcie ich na 70 pokoleń pod skałami ziemi, aż do dnia ich sądu i ich skończenia, aż do wiecznego wyrok został zakończony. . . . Ale teraz giganci, którzy narodzili się z (zjednoczenia) duchów i ciała, będą nazwani złymi duchami na ziemi, ponieważ ich mieszkanie będzie na ziemi i wewnątrz ziemi. 9 Złe duchy wyszły z ich ciał. Ponieważ od dnia, w którym zostali stworzeni ze świętych, stali się Strażnikami; ich pierwszym źródłem jest fundament duchowy. Staną się źli na ziemi i będą nazwani złymi duchami. 1 Enoch 6:1-2; 7:1; 9:1, 9-10; 10:9; 15:8-9

Enoch nazywa olbrzymów „bękartami” – określenie to zostało użyte w odniesieniu do demonów w kilku Zwojach znad Morza Martwego. Niebiblijny psalm znaleziony w Zwojach znad Morza Martwego nazywa demony „potomstwem człowieka i nasieniem świętych”, co jest wyraźnym odniesieniem do bezcielesnych duchów bosko-ludzkiego potomstwa z Księgi Rodzaju 6:1-4.

Kilka wątków tego wyjaśnienia demonów pojawia się w Nowym Testamencie, ale wspomnę tylko jeden. Fragment z 1 Henocha mówi, że Strażnicy, których występki doprowadziły do ​​powstania demonów, mieli być związani „na 70 pokoleń pod skałami ziemi”. Ta wiara znajduje się w 2 Piotra 2:4-5, gdzie Piotr, mówiąc o dniach Noego, mówi: „Bóg nie oszczędził aniołów, gdy zgrzeszyli, ale wrzucił ich do piekła i zakuł w łańcuchy ponurej ciemności, aby były zachowane aż do wyroku”. Piotr i autor 1 Henocha nadawali na tych samych falach — obaj rozumieli pierwotny kontekst Księgi Rodzaju 6:1-4.

Jaki z tego wszystkiego wniosek? Wiadomość dla większości czytelników Biblii jest taka, że ​​jeśli chodzi o nadprzyrodzony światopogląd Biblii, to co myślisz że wiesz, może takie nie być. Nie zadowalaj się przekazanymi tradycjami dotyczącymi tego, co jest w Biblii (a czego nie ma). Mam nadzieję, że nawet taka okazja jak Halloween, z jego zasłużoną reputacją ciemności, może zmotywować nas do podjęcia wysiłku zrozumienia Biblii w świetle światopoglądu ludzi, którzy ją stworzyli. Taki jest cel The Unseen Realm.

Tłumaczenie Marek_P >>>  Źródło

Argument Idealnego Tuningu Wszechświata na istnienie Boga

Argument Idealnego Tuningu Wszechświata na istnienie Boga

 

Argument Idealnego Tuningu Wszechświata na istnienie Boga

Evan Minton

W ciągu ostatnich 50 lat naukowcy odkryli, że prawa i stałe fizyki zaskakująco splatają się w taki sposób, aby wszechświat nadawał się do życia. Gdyby prawa fizyki zostały zmodyfikowane w najmniejszym stopniu, wszechświat nie byłby w stanie podtrzymywać żadnego rodzaju życia. Dlatego nazywa się to „dostrajaniem” wszechświata.

W tym wpisie na blogu najpierw wymienię prawie tuzin przykładów tego dostrojenia, następnie przedstawię argument, dlaczego Inteligentny Stwórca jest najlepszym wyjaśnieniem tego dostrojenia a następnie przeanalizuję 5 najlepszych zarzutów ateistów przez lata sprzeciwiających się „The Fine-Tuning Argument”.

Przykłady dostrajania

1: Oddziaływanie Silne — jest jednym z czterech podstawowych oddziaływań we wszechświecie. Jest to siła wiążąca protony i neutrony w jądrze wszystkich atomów. Tylko na podstawie tego można powiedzieć, jak ważna jest ta siła dla istnienia życia fizycznego. W końcu wszystko składa się z atomów! Moje ciało, wasze ciało i ciało każdego zwierzęcia na tej planecie składa się z atomów. Ten komputer, na którym piszę, składa się z atomów, podobnie jak biurko, na którym siedzi. Tak więc, gdyby to oddziaływanie było choć trochę słabsza, miałoby to druzgocący wpływ na życie!

Ale co konkretnie poszłoby nie tak? Gdyby oddziaływanie silne było nieco słabsze, nie byłyby wystarczająco silne, aby związać ze sobą protony i neutrony w środku atomów. Oznacza to, że wodór byłby jedynym pierwiastkiem w całym wszechświecie! Czemu? Ponieważ atom wodoru ma tylko jeden proton i nie ma neutronów w swoim jądrze. Ma również tylko jeden elektron krążący wokół jej jądra. Gdyby Silne Siły Jądrowe były nieco słabsze, byłyby tak słabe, że żadne protony nie łączyłyby się z innymi protonami i neutronami. Stąd pojedyncze białko, pojedyncze atomy elektronów wypełniłyby kosmos (tj. atom wodoru). Oczywiście w takim wszechświecie nie może istnieć żadne życie. Z drugiej strony, gdyby oddziaływanie silne było nieco silniejsze, byłyby tak skuteczne w wiązaniu cząstek subatomowych, że nie mogłyby istnieć atomy wodoru, ponieważ do każdego protonu przylgnęły by inne protony i neutrony. W takim wszechświecie jak ten mogły istnieć tylko ciężkie pierwiastki, bez wodoru. Chemia życia jest niemożliwa, jeśli wodór albo nie istnieje, albo jest jedynym istniejącym pierwiastkiem.

Jakie są szanse, że oddziaływanie silne jest dostrojone do życia? Gdyby wartość oddziaływania została zmieniona o 1 przy wartości 10^30 potęgi, życie nie miałoby prawa istnieć. Wyobraź sobie liczbę 10 i 30 zer, jeśli ją zmienisz o 1 nie o jedno zero tylko zaledwie o 1, nie czytałbyś tego teraz. [1]

2: Oddziaływanie Słabe – siła ta jest odpowiedzialna za radioaktywny rozpad cząstek subatomowych i odgrywa zasadniczą rolę w rozszczepieniu jądrowym. Gdyby ta siła była jeszcze silniejsza, materia zamieniłaby się w ciężkie pierwiastki w tempie zbyt szybkim dla życia. Gdyby była słabsza materia pozostałyby w postaci tylko najlżejszych elementów. Tak czy inaczej, pierwiastki kluczowe dla chemii życia (takie jak węgiel, tlen, azot i fosfor) nie istniałyby.

Jak precyzyjnie dostrojone jest oddziaływanie słabe? 1 część z 10^100! To jedynka, po której następuje 100 zer. Wystarczy zmiana o 1 w takiej gigantycznej liczbie i już nie ma życia jakie znamy. [2]

3: Siła grawitacji — Siła grawitacji określa, jak gorąco będą palić się nuklearne piece w jądrach gwiazd. Gdyby ta siła była nieco silniejsza, gwiazdy paliłyby się zbyt szybko i zbyt chaotycznie, by mogło istnieć życie. To źle, ponieważ planeta zdolna do podtrzymania życia musi krążyć wokół gwiazdy, która jest zarówno stabilna jak i długo płonąca. Z drugiej strony, gdyby grawitacja była nieco słabsza, gwiazdy nigdy nie stałyby się wystarczająco gorące, aby wywołać fuzję jądrową, a zatem wiele pierwiastków wymaganych do życia nigdy by się nie uformowało. Ponieważ te pierwiastki są zasadniczo „gotowane” w jądrach gwiazd, konieczne jest aby gwiazdy były w stanie osiągnąć określoną temperaturę, aby je zsyntetyzować. Wszechświat, w którym grawitacja byłaby nieco słabsza, byłby wszechświatem, w którym nie istnieją pierwiastki cięższe od wodoru i helu.

Jakie są szanse, że grawitacja powinna mieścić się w bardzo wąskim zakresie, aby zapobiec wspomnianym efektom? Wprowadź zmianę o 1 w liczbie 10^36 potęgi już nie ma wszechświata jaki znamy. Pokażę ci ilustrację, która pomoże ci zrozumieć te niskie szanse. W swojej książce The Case For A Creator Lee Strobel przeprowadza wywiad z Robinem Collinsem, filozofem, a obecnie przewodniczącym Wydziału Filozofii w Messiah College w Grantham w Pensylwanii. W „The Case For A Creator” Collins wyobraża sobie linijkę rozciągającą się od jednego końca wszechświata do drugiego (długość około 93 miliardów lat świetlnych), a linijka jest podzielona co jeden cal. Te cale reprezentują możliwe wartości siły grawitacji. Jeden cal na 93 miliardów lat świetlnych! Jakie są szanse? [3]

4: Oddziaływanie elektromagnetyczne — Astrofizyk Hugh Ross wyjaśnia, że „Gdyby siła elektromagnetyczna była nieznacznie większa, atomy trzymałyby się elektronów tak mocno, że nie byłoby możliwe dzielenie elektronów z innymi atomami. Ale gdyby siła elektromagnetyczna była nieznacznie słabsza, atomy w ogóle nie trzymałyby się elektronów i znowu nie miałoby miejsca dzielenie elektronów między atomami, co umożliwia molekuły. Jeśli ma istnieć więcej niż kilka cząsteczek, siła elektromagnetyczna musi być…. idealnie wyważona” [4]

Szanse na to, że siła elektromagnetyzmu będzie w sam raz dla życia, wynosi 1 do 10^40

5: Stosunek liczby elektronów do liczby protonów – musi być dostrojony. Gdybyśmy mieli zbyt wiele elektronów, elektromagnetyzm pokonałby grawitację, co uniemożliwiłoby powstawanie galaktyk, gwiazd i planet. Gdybyśmy mieli zbyt wiele protonów, elektromagnetyzm zdominowałby również grawitację, co uniemożliwiłoby powstawanie galaktyk, gwiazd i planet. Tak czy inaczej, gdybyśmy mieli zbyt wiele elektronów lub zbyt wiele protonów, ciała niebieskie nigdy by się nie uformowały. Jest to oczywiście szkodliwe dla życia, ponieważ jeśli nie ma galaktyk, gwiazd i planet, nie ma domu w którym można by żyć.

Szansa na to, że Wszechświat wytworzy odpowiednią liczbę elektronów i protonów, wynosi 1 na 10^37 (to liczba 10, po której następuje 37 zer). 1 szansa na 10^37 jest tak nieprawdopodobna, że ​​trudno to sobie wyobrazić. W swojej książce Stwórca i kosmos astrofizyk Hugh Ross daje nam ilustrację, która pomoże nam wyobrazić sobie to nieprawdopodobieństwo. Pisze: „Jeden do 10^37 jest tak niewiarygodnie wrażliwą równowagą, że trudno ją sobie wyobrazić. Pomocna może być następująca analogia: pokrycie całego kontynentu północnoamerykańskiego w dziesięciocentówkach aż do księżyca, wysokość około 239 000 mil (dla porównania, pieniądze na spłatę długu rządu federalnego USA pokryłyby jedną milę kwadratową mniej niż dwie stopy głębokie z dziesięciocentówkami.). Następnie stos dziesięciocentówek stąd na Księżyc na miliardach innych kontynentów tej samej wielkości co Ameryka Północna. Pomaluj jedną dziesięciocentówkę na czerwono i zmieszaj ją z miliardami stosów dziesięciocentówek. Zawiąż oczy przyjacielowi i poproś go, aby wybrał jedną dziesięciocentówkę. Szanse, że wybierze czerwoną dziesięciocentówka, wynoszą 1 do 10^37.” [5]

To jest niewiarygodne nieprawdopodobne! Gdyby twój przyjaciel znalazł czerwoną monetę, jaki byłby twój wniosek? Że przez przypadek znalazł czerwony dziesięciocentówkę? A może doszedłby do wniosku, że celowo go szukał? Nie wiem jak wy, ale doszedłbym do wniosku, że mój przyjaciel celowo szukał czerwonej monety!

6: Stosunek elektronu do masy protonu również musi być precyzyjnie dostrojony. Nie wystarczy tylko mieć odpowiednią liczbę elektronów i protonów, ale ich stosunek masowy również musi być odpowiedni. Jeśli masa elektronu lub masa protonu byłaby nieco mniejsza, to wiązanie między chemikaliami byłoby niewystarczające dla chemii życia. [6]

Jak dobrze to dostrojone? 1 do 10^37! Teraz, gdybyś był na tyle łatwowierny, by uwierzyć że twój przyjaciel z zasłoniętymi oczami dostał czerwoną monetę przez przypadek za pierwszym razem, czy uwierzyłbyś że dostał czerwoną monetę dwa razy z rzędu przez przypadek? Oczywiście nie!

7: Tempo ekspansji Wszechświata. Gdyby wszechświat rozszerzył się zbyt szybko, cała materia rozpadłaby się zbyt szybko, aby grawitacja mogła ją przejąć i skondensować w galaktyki, gwiazdy i planety. W takim wszechświecie żadne życie nie byłoby możliwe. Wszechświat składałby się wyłącznie z pojedynczych kawałków materii i gazu. Nie byłoby domu, w którym można by żyć. Z drugiej strony, gdyby wszechświat rozszerzał się zbyt wolno, grawitacja miałaby tak silne oddziaływanie na wszystkie kawałki materii we wszechświecie, że zapadałaby się na siebie. Czemu? Ponieważ w fizyce przyciąganie grawitacyjne dwóch masywnych ciał przyciąga się nawzajem, a im bardziej masywne są te ciała, tym silniej się przyciągają. A kiedy wszechświat jest młody (a zatem mały), wszystkie kawałki materii we wszechświecie będą ciasno skupione, a zatem grawitacja spowoduje spowolnienie ekspansji wszechświata. Ale wraz ze starzeniem się wszechświata, cała materia będzie się stopniowo rozrastać. W wyniku stopniowego oddalania się materii, grawitacja będzie coraz bardziej niewystarczająca w swojej zdolności do spowalniania ekspansji kosmicznej, podczas gdy ciemna energia będzie coraz bardziej wydajna pod względem zdolności do rozszerzania Wszechświata [7]. O ciemnej energi napiszemy za chwile.

W każdym razie, gdyby wszechświat rozszerzył się zbyt szybko, nie powstałyby żadne galaktyki, gwiazdy ani planety, ale gdyby wszechświat rozszerzał się zbyt wolno, wszechświat załamałby się, zanim mogłyby powstać galaktyki, gwiazdy i planety.

Nieżyjący już Stephen Hawking wyjaśnia, że ​​„Gdyby tempo ekspansji w sekundę po Wielkim Wybuchu było mniejsze nawet o jedną część na sto miliardów milionów, wszechświat uległby ponownemu zapadnięciu, zanim kiedykolwiek osiągnąłby swój obecny rozmiar” [8].

8: Ciemna energia również musi być dostrojona. Ciemna Energia jest rodzajem energii, która jest osadzona w samej strukturze przestrzeni. [9] Tempo ekspansji wszechświata jest regulowane przez dwie siły: grawitację i ciemną energię. Grawitacja i ciemna energia służą jako odpowiednik pedału hamulca i gazu w samochodzie. Jeśli trzymasz stopę bardziej wyraźnie na jednym pedale niż na drugim, Twój samochód albo będzie jechał bardzo szybko, albo będzie jechał bardzo wolno. Jak wyjaśniono powyżej, tempo ekspansji Wszechświata ma kluczowe znaczenie dla uzyskania galaktyk, gwiazd i planet. Gdyby pedały hamulca i gazu w kosmosie nie były precyzyjnie dostrojone względem siebie, albo wszechświat rozszerzyłby się zbyt szybko, a zatem cała materia we wszechświecie rozleciłaby się, zanim grawitacja mogłaby zrobić z niego planety. albo wszechświat rozszerzałby się tak wolno, że grawitacja pociągnęłaby wszystko do tyłu, powodując „wielki zgrzyt”. Ciemna Energia to pedał gazu wszechświata. To jest powód, dla którego przestrzeń się rozszerza.

Jak precyzyjnie dostrojona jest ciemna energia? 1 do 10^120! To 10 i 120 zer!

Lee Strobel w filmie The Case For A Creator podaje ten przykład, aby pomóc nam zrozumieć, jak nieprawdopodobne jest to. Mówi, że szanse na to że ciemna energia będzie odpowiednia, są takie same, jak gdybyś leciał tysiące mil w kosmos, rzucał strzałą w Ziemię i przybijał cel o średnicy bilionowej z bilionowej cala !

Jednak dostrajanie ciemnej energii blednie w porównaniu z następnym parametrem, którym zamierzam się zająć.

9: Poziom entropii wczesnego wszechświata. Jest precyzyjnie dostrojony do 1 części z 10^10^123! To jest 10 do potęgi 10 do potęgi 123 [10]. Jeśli chcesz zorientować się, jak duża jest ta liczba, rozważ to. Jeśli ustawisz laptopa przed dwuletnim maluchem z otwartym programem Microsoft Word i powiesz mu, aby położył palec na klawiszu 0, dopóki po cyfrze 1 nie zostanie wpisanych 10^123 zer, jak długo zajmie temu dziecku wpisać 10^123 zer? Umrze jako starzec, zanim skończy wpisywać wszystkie zera! W rzeczywistości, jeśli zamienisz starego człowieka na innego dwuletniego malucha i powiesz mu, aby wpisał zera, aby dokończyć pracę swojego poprzednika, on też umrze jako staruszek, zanim skończy! W rzeczywistości możesz przejść przez 10 pokoleń mężczyzn spędzających całe życie na wpisywaniu zer, a oni nadal nie byliby w stanie wpisać tej liczby w całości!

To niewiarygodnie gigantyczna liczba! Kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się o tym w podręczniku fizyki, moja głowa prawie eksplodowała! To nawet nie liczy liczby członów w zbiorze przedmiotów, które ma opisywać zapisana liczba! Liczba członków w kolekcji elementów zawsze jest większa od zer w liczbie opisującej liczbę członków w kolekcji. Na przykład liczba 100 ma tylko dwa zera, ale w zbiorze 100 elementów jest znacznie więcej elementów niż w liczbie 100! Gdybyś miał stadion na 1000 osób, byłoby na nim znacznie więcej ludzi niż zer w liczbie 1000. W liczbie 100 są tylko dwa zera. W liczbie 1000 są trzy zera, ale w obu przypadkach liczba członków w zbiorze elementów przewyższa liczbę zer w liczbie! Więc jeśli w liczbie jest 10^123 zer, jak wyglądałaby kolekcja 10^10^123) elementów?

Wracając do analogii z dziesięciocentówkami Hugh Rossa, ile stosów dziesięciocentówek musiałby przeszukać twój przyjaciel, aby uzyskać czerwony pens? Cóż, pamiętasz, jak nieprawdopodobne było, aby twój przyjaciel wyciągnął czerwone dziesięciocentówki z 10^37 monet? To tylko 37 zer! To jest 10^123 zer! Szanse, że twój przyjaciel znajdzie czerwoną dziesięciocentówkę ze stosu tej wielkości, są biliony, biliony, biliony razy bardziej nieprawdopodobne niż w oryginalnej analogii dziesięciocentówek!

Co by się stało, gdyby entropia była mniej lub  więcej we wszechświecie? Hugh Ross wyjaśnia, że ​​„Gdyby tempo rozpadu było choć trochę niższe, układy galaktyczne wyłapywałyby promieniowanie w taki sposób, że gwiazdy nie mogłyby powstać. Galaktyki bezgwiezdne wypełniłyby wszechświat. Z drugiej strony, gdyby tempo rozpadu było nieco wyższe, nie powstałyby żadne układy galaktyczne. W obu przypadkach nie byłoby „Ziemi”, która służyłaby jako dom na całe życie” [11]

10: Fale Wielkiego Wybuchu. Jonathan McLatchie wyjaśnia, że „fale we wszechświecie pozostałe po pierwotnej osobliwości „Wielkiego Wybuchu” (często określanej jako CMB lub kosmiczne promieniowanie tła) są wykrywalne w jednej części na 10^5^100 000. Gdyby ten czynnik był nawet nieco mniejszy, kosmos istniałby wyłącznie jako zbiór gazu — gwiazdy, planety i galaktyki nie istniałyby. I odwrotnie, gdyby ten czynnik został nieznacznie zwiększony, wszechświat składałby się tylko z dużych czarnych dziur. Tak czy inaczej wszechświat nie nadawałby się do zamieszkania” [12]

Istnieje około 37 tych stałych i wielkości, które muszą być precyzyjnie skalibrowane, aby życie istniało we wszechświecie, ale dla zwięzłości wymieniłem tylko 10 z nich.

Argument za Inteligentnym Projektantem

Jak wytłumaczyć to niezwykłe dostrojenie? Myślę, że najlepszym wyjaśnieniem jest to że Inteligentny Projektant celowo dostroił stałe i wielkości fizyczne, aby przejęły wartości potrzebne do podtrzymania życia. Aby przedstawić ten argument, posłużę się sylogizmem, którego używa filozof dr William Lane Craig w swoich książkach On Guard [13] i Reasonable Faith [14].

1: Dostrajanie jest spowodowane fizyczną koniecznością, przypadkiem lub inteligentnym zaprojektowaniem.

2: Nie jest to spowodowane fizyczną koniecznością lub przypadkiem.

3: Dlatego wynika to z inteligentnego zaprojektowania.

Jest to logicznie poprawny sylogizm. Zasadą logiki, którą kieruje się ten argument, jest rozłączny sylogizm. Dlatego też, jeśli przesłanki są prawdziwe, wniosek wynika logicznie i koniecznie. Czy te przesłanki są prawdziwe, czy fałszywe? Przyjrzyjmy się im.

Przesłanka 1 nie powinna być dyskusyjna. W końcu jest to po prostu lista możliwych wyjaśnień dostrojenia wszechświata. Jak ktoś mógłby sprzeciwić się liście potencjalnych wyjaśnień? Teraz, jeśli sceptyk może wymyślić czwartą alternatywę, może dodać ją do listy, a następnie zbadamy ją, kiedy dojdziemy do przesłanki 2, ale w ciągu 50 lat od odkrycia precyzyjnego dostrojenia nikt zaoferował jakiekolwiek wyjaśnienie inne niż 3 wymienione tutaj. Tak więc, ponieważ ta przesłanka jest po prostu listą możliwych wyjaśnień, nie powinna budzić kontrowersji.

A co z przesłanką 2? Czy założenie 2 jest prawdziwe? Przesłanka 2 mówi, że dostrojenie nie jest spowodowane ani fizyczną koniecznością, ani przypadkiem.

Pierwszym wyjaśnieniem, które musimy zbadać, jest fizyczna konieczność. Ludzie którzy opowiadają się za tą opcją, twierdzą że wszechświat musi z fizycznej konieczności, umożliwiać życie. Wydaje mi się to naciągane. Ta alternatywa jest twierdzeniem, że grawitacja nie mogła być silniejsza ani słabsza niż jest, albo że oddziaływania nie mogły być bardziej lub mniej atrakcyjne, albo że Wszechświat nie mógł rozszerzać się szybciej ani wolniej niż w rzeczywistości. Wszystkie te stałe i wielkości wyglądają tak, jakby mogły być różne, a każda z nich, gdyby była inna, uniemożliwiłaby wszechświatowi zawieranie życia. Każdy sprzeciwiający się, który chce podważyć wnioskowanie o projekcie, twierdząc że prawa fizyki są fizycznie konieczne, ponosi ciężar dowodu. Niestety dla naszego sceptycznego przyjaciela jest to niezwykle duże obciążenie.

Cóż, czy to może być wynik przypadku? Nie sądzę. Lee Strobel w filmie The Case For A Creator mówi, że szanse na uzyskanie odpowiedniej wartości stałej kosmologicznej (inna nazwa ciemnej energii) i grawitacji są takie same, jak prawdopodobieństwo, że osoba z zawiązanymi oczami może wybrać jeden konkretny atom ze wszystkich atomów we wszechświecie! Szansa na uzyskanie odpowiedniej liczby elektronów w protonach wynosi 1 do 10^37, co według astrofizyka Hugh Rossa jest podobne do osoby z zawiązanymi oczami, która losowo wybiera znaczek ze stosu, który wypełnia miliard kontynentów wielkości Ameryki Północnej! Szanse na pojawienie się stanu niskiej entropii Wszechświata to 1 szansa na 10^10^123! To byłoby przyjęcie dziesięciocentówki analogii Hugh Rossa i powiększenie jej biliony, biliony i biliony razy! Naukowiec Roger Penrose twierdzi, że prawdopodobieństwo powstania naszego Układu Słonecznego w wyniku przypadkowego zderzenia cząstek wynosi 1 do 10^10^60. Penrose nazywa tę liczbę „całkowitą paszą dla kurczaków” w porównaniu do 1010(123)! [15]

Każda z tych stałych i wielkości jest statystycznie niemożliwa sama w sobie, ale kiedy pomnoży się je wszystkie razem, nieprawdopodobieństwo mnoży się przez nieprawdopodobność przez nieprawdopodobność, aż nasze umysły będą wirować w niezrozumiałych liczbach.

1: Precyzyjne dostrojenie wszechświata wynika z fizycznej konieczności, przypadku lub projektu.

2: Nie jest to spowodowane fizyczną koniecznością lub przypadkiem.

3: Dlatego wynika to z projektu.

“ALE….”

Musimy przyjrzeć się zastrzeżeniom, jakie zwykle podnoszą ateiści przeciwko Argumentowi dostrajania, aby zobaczyć, czy rzeczywiście jest on tak dobry jak się wydaje. Oto najlepsze kontry ateistów!

ZASTRZEŻENIA

Zarzut 1: Argument dotyczący wieloświata

Jedną z najczęstszych odpowiedzi na Argument dostrajania jest odwołanie się do wieloświata. Czym jest wieloświat? Sceptyk Martin Rees, który po trzydziestce został profesorem astronomii w Cambridge, ilustruje to w ten sposób: „Jeśli jest duży stos ubrań, nie dziwi Cię znalezienie pasującego garnituru. … Jeśli istnieje wiele wszechświatów, z których każdy rządzi się innym zestawem liczb, będzie taki, w którym istnieje określony zestaw liczb odpowiedni do życia. Akurat w nim właśnie jesteśmy.” [16]. Innymi słowy, nasz wszechświat jest tylko jednym z nieskończonej liczby wszechświatów, a biorąc pod uwagę prawa prawdopodobieństwa, życie ma zagwarantowane istnienie przynajmniej w jednym, tak się składa że akurat w nim jesteśmy . Więc ta teoria daje szansę.

Czy teoria wielu wszechświatów naprawdę podważa argument o precyzyjnym dostrojeniu? Nie, nie sądzę. Istnieją 4 powody, dla których wieloświat nie czyni z przypadku realnego wyjaśnienia.

Po pierwsze, nie ma żadnych dowodów na to, że wieloświat w ogóle istnieje!

Nikt nie wie, czy istnieją w ogóle inne wszechświaty, a tym bardziej nieskończona ich liczba. Nie ma żadnych naukowych dowodów na istnienie wieloświata. W rzeczywistości nie sądzę, by istniały jakiekolwiek dowody na istnienie wieloświata. To nie tak, że możesz wyskoczyć z jednego wszechświata do drugiego. Nie możesz zobaczyć tych innych wszechświatów. Nie możesz ich zobaczyć. Nie możesz ich posmakować. Nie możesz ich powąchać. Nie możesz ich usłyszeć. Nie możesz wykryć ich promieniowania. Nie możesz w żaden sposób zweryfikować ich istnienia. Więc jeśli ateista chce, żebym porzucił projektowanie jako najlepsze wyjaśnienie precyzyjnego dostrojenia, będzie musiał przedstawić dobry dowód na istnienie wieloświata.

Po drugie, wieloświat ma zbyt duży zakres wyjaśniający.

Zgadzam się, że jeśli istnieje wieloświat, to z pewnością byłby w stanie wyjaśnić dostrojenie jako wynik przypadku. Problem polega jednak na tym, że umożliwiłoby to wyjaśnienie wszystkiego w wyniku przypadku! Nie można nawet wywnioskować projektu na poziomie ludzkim, a tym bardziej na poziomie boskim!

Wyobraź sobie, że grasz w pokera z jednym ze swoich kumpli i 7 razy z rzędu dostaje on pokera królewskiego. Można by pomyśleć, że oszukuje, prawda? A co jeśli oskarżysz go o oszustwo, a on odpowiedział: „Cóż, wiem, że wygląda to wyjątkowo podejrzanie, że za każdym razem, gdy rozdaję, dostaję pokera królewskiego. Ale musisz pamiętać, że nasz wszechświat jest tylko jednym z nieskończonej liczby wszechświatów. Toczy się nieskończona liczba gier w pokera, więc na pewno będzie przynajmniej jeden wszechświat, w którym za każdym razem, gdy rozdaję, otrzymuję pokera królewskiego. Czy poważnie potraktowałbyś wyjaśnienie swojego przyjaciela? Oczywiście nie. Prawdopodobnie odpowiedziałbyś „Myślisz, że jestem idiotą, prawda!? Wyraźnie oszukujesz!”

Możesz wyjaśnić istnienie Boeinga 747 jako wynik wieloświata. Może tornado uderzyło w złomowisko i rzuciło kilka mechanicznych części razem, aż utworzyło w pełni sprawny Boeing 747. Tak, szanse na to są astronomicznie niskie, ale hej jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, to na pewno się wydarzy w przynajmniej jednym z nich, prawda? No cóż, nie ma potrzeby uciekać się do inteligentnego projektanta.

Wyobraź sobie obrońcę, który kłóci się: „Wysoki sądzie, wiem, że jest to wysoce nieprawdopodobne, ale mówię, że przypadkowe powstawanie substancji chemicznych jest powodem, dla którego odciski palców mojego klienta znajdują się na broni! Tak mogłoby być, w końcu żyjemy w zespole nieskończonych wszechświatów! To musi się wydarzyć w co najmniej jednym wszechświecie!” Gdybyś był sędzią, czy przyjąłbyś to wyjaśnienie i uniewinnił oskarżonego? Tak myślałem.

Mógłbym wymieniać i wymieniać przykłady niezwykle nieprawdopodobnych wydarzeń, które można by wyjaśnić, odwołując się do wieloświata. Problem z wieloświatem polega na tym, że jeśli zamierzasz konsekwentnie odrzucać inteligentny projekt na podstawie wieloświata, musiałbyś odrzucić wnioskowanie o projekcie w każdej innej dziedzinie życia. Jednak ateiści tego nie robią. Odwołują się tylko do wieloświata, aby wyjaśnić dostrojenie jako wynik przypadku. Zastanawiam się dlaczego.

Po trzecie, Brzytwa Ockhama faworyzuje projekt.

Brzytwa Ockhama to naukowa zasada, która mówi, że jeśli dwie różne hipotezy mogą wyjaśnić dane, powinieneś preferować tę, która ma mniej czynników wyjaśniających. W tym przypadku mamy jednego Inteligentnego Projektanta w przeciwieństwie do nieskończonej liczby wszechświatów. Brzytwa Ockhama mówi, że powinniśmy przedkładać inteligentny projekt nad teorię wieloświata.

Po czwarte, gdyby teoria wieloświata została przyjęta, zniszczyłaby wszelkie podstawy racjonalności.

Jak wyjaśnia fizyk John Kinson w swojej książce „Czy matematyka wskazuje na Boga?”, jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, to każda logiczna i fizyczna możliwość jest urzeczywistniana gdzieś w nieskończonym zespole. Jest logicznie i fizycznie niemożliwe, aby Mózg Boltzmanna istniał w co najmniej jednym wszechświecie, więc jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, istnieją również Mózgi Boltzmanna. Czym jest mózg Boltzmanna? Nazwany na cześć fizyka Ludwiga Boltzmanna, Kinson wyjaśnia, że ​​mózg Boltzmanna „to mózg, który jest jedyną istniejącą rzeczą w danym wszechświecie. Mózg wyobraża sobie wtedy wszystko inne w tym wszechświecie. Jednak nic, co mózg wyobraża sobie, nie jest prawdziwe. Wszystko jest tylko iluzją, snem. Jedyne, co naprawdę istnieje, to ten jeden mózg. Nie ma planet, gwiazd, galaktyk, żadnej innej materii ani energii na tym świecie poza atomami, które tworzą ten pojedynczy mózg Boltzmanna” [17]. Kinson powiedział dalej, że „Stworzenie Mózgu Boltzmanna wymaga mniej zasobów (energii) dla multiwersu niż do stworzenia całego 14-miliardowego wszechświata ze 100 miliardami gwiazd…” [18]

A potem John Kinson powiedział, że stosunek atomów w ludzkim mózgu do atomów we wszechświecie wynosi około 10^26/10^80. To około 10^54. Oznacza to, że wieloświat może stworzyć 10^54 mózgów Boltzmanna przy tej samej ilości zasobów, których użył zamiast tego do stworzenia naszego wszechświata. John M. Kinson następnie powiedział, że liczba mózgów Boltzmanna będzie prawdopodobnie 10^54 razy większa niż we wszechświatach takich jak nasz. Dlatego, jeśli zaakceptujesz teorię nieskończonych wszechświatów, musisz przyznać, że istnieją mózgi Boltzmanna. Co więcej jest bardzo duża szansa, że ​​jesteś Mózgiem Boltzmanna i że cały świat wokół Ciebie, Twój pokój, ta książka, wszystko jest tylko projekcją Twojej wyobraźni!

Jednak żadna rozsądna osoba nie wierzy, że jest mózgiem Boltzmanna. Dlatego żadna rozsądna osoba nie powinna akceptować hipotezy nieskończonego wszechświata. Jeśli ktoś myśli że absurdem jest przypuszczać, że jest to mózg Boltzmanna, powinien również pomyśleć, że wieloświat również jest absurdalny.

Na koniec, aby zwrócić uwagę na punkt podobny do poprzedniego, jeśli teoria nieskończonego wszechświata byłaby prawdziwa z matematycznego punktu widzenia.  Wynikałoby z tego że istniałyby miliardy wszechświatów w których występują statystycznie niemożliwe (ale fizycznie możliwe) rzeczy, takie jak konie pojawiające się i znikając,  poprzez zderzenie losowych cząstek lub miejsce, w którym ludzie giną z powodu małych skupisk atomów tlenu, które grupują się, a następnie szybko wpadają na ludzi pod wysokim ciśnieniem, jak pociski. William Lane Craig zwrócił uwagę, że na świecie byłoby wiele wszechświatów składających się tylko z jednego układu słonecznego, który powstał w wyniku przypadkowego zderzenia cząstek, a wszystkie odległe gwiazdy i galaktyki obserwowane przez astronomów byłyby złudzeniami! Mówiąc słowami Craiga, „to tylko obrazy na niebie”!

Istniałyby miliardy wszechświatów w których zachodzą takie rzeczy, biorąc pod uwagę że wszystkie z nich są znacznie bardziej prawdopodobne niż dokładnie dostrojony wszechświat, taki jak nasz. Rzeczywiście, powinniśmy znaleźć się w jednym z tych dziwacznych wszechświatów. Biorąc pod uwagę, że tego nie robimy, silnie wskazuje to na to że nie ma nieskończonego zespołu wszechświata.

Zarzut 2: Cóż, naprawdę nie powinno nas dziwić, że wszechświat jest precyzyjnie dostrojony. W końcu, gdyby nie było dokładnie dostrojony, nie byłoby nas tutaj aby to zauważyć. Biorąc pod uwagę, że tu jesteśmy powinniśmy oczekiwać, że wszechświat zostanie precyzyjnie dostrojony.

Ten zarzut stara się argumentować przeciwko Argumentowi dostrajania, odwołując się do zasady antropicznej. Czym jest zasada antropiczna? Zasada antropiczna głosi, że ludzie mogą obserwować we wszechświecie tylko te zjawiska, które są zgodne z naszą egzystencją. Myślę że ta zasada jest oczywiście prawdziwa. Gdyby istniały cechy niezgodne z naszym istnieniem we wszechświecie, nie istnielibyśmy, aby je obserwować. Nie sądzę jednak, aby ta zasada podważyła argument dotyczący precyzyjnego dostrajania. Błędność tego argumentu uwidacznia się za pomocą równoległej ilustracji. William Lane Craig podaje tę ilustrację;

„Wyobraź sobie, że podróżujesz za granicę i jesteś aresztowany pod zmyślonymi zarzutami o narkotyki. Zostajesz ciągnięty przed pluton egzekucyjny złożony ze stu wyszkolonych strzelców. Słyszysz polecenie „Gotowi! Cel! Ogień!” Słyszysz ogłuszający dźwięk wystrzałów. A potem zauważasz, że jeszcze żyjesz! Że wszyscy ze stu strzelców spudłowali! Co byś pomyślał? „No cóż, chyba nie powinienem się dziwić, że wszyscy spudłowali! W końcu, gdyby nie wszyscy spudłowali, nie byłbym tym zaskoczony! Nic dziwnego się nie stało!”. A wlaśnie że się stało! To prawda że ​​nie powinieneś się dziwić, że nie zauważasz że nie żyjesz, bo gdybyś był martwy nie byłbyś w stanie tego zaobserwować. Ale nadal powinieneś być zaskoczony, że widzisz że żyjesz w świetle ogromnego nieprawdopodobieństwa, że ​​wszyscy strzelcy chybiają. Rzeczywiście prawdopodobnie można by dojść do wniosku, że wszyscy chybili celowo, że całość była zaplanowana z jakiegoś powodu zaprojektowana przez kogoś”. [19]

Czy rozumiesz, co mówi Craig? Mówi że chociaż nie powinniśmy się dziwić, że nie zauważamy że nie żyjemy to powinniśmy się dziwić, że obserwujemy że żyjemy. Nie powinno nas dziwić że nie obserwujemy wszechświata zabraniającego życia ale powinniśmy być zaskoczeni, że obserwujemy wszechświat dopuszczający życie, biorąc pod uwagę ogromne prawdopodobieństwo że wszechświat zabroni nam istnieć. Zasada antropiczna oznacza jedynie, że jest prawdopodobne powinniśmy obserwować wszechświat pozwalający na życie a nie że jest prawdopodobne że istnieje wszechświat pozwalający na życie, abyśmy mogli go obserwować.

Zarzut 3: Każdy wszechświat jest tak samo nieprawdopodobny jak każdy inny.

Ten sprzeciw zgłosił mi ktoś, z kim rozmawiałem kilka lat temu. Osoba z którą rozmawiałem, powiedziała: „Dostrajanie jest jak gra, w której przyjaciel z zasłoniętymi oczami wybiera losowo ziarnko piasku z ogromnej plaży. W tej grze twój przyjaciel z zasłoniętymi oczami wybiera jedno ziarnko piasku, a szanse wynoszą biliony i biliony do jednego, ale nie miałbyś prawa sądzić że oszukał i wybrał to ziarnko celowo, ponieważ każde ziarnko piasku jest tak samo nieprawdopodobne jak każde inne ziarnko piasku”. Jest jasne, że źle zrozumiał argument. W przeciwieństwie do tego, co myśli wiele osób, argumentem o precyzyjnym dostrojeniu nie jest próba wyjaśnienia, dlaczego ten wszechświat istnieje ani dlaczego istnieje to szczególne ustawienie tarczy. Raczej stara się wyjaśnić, dlaczego istnieje wszechświat pozwalający na życie zamiast wszechświata zabraniającego życia.

Zarzut 4: Wszechświat nie jest precyzyjnie dostrojony do życia. Życie jest precyzyjnie dostrojone do wszechświata. Gdyby te stałe były różne, powstałyby różne formy życia.

Argument ten mówi, że gdyby prawa fizyki były silniejsze lub słabsze od tego, czym są to może nie moglibyśmy istnieć, ale różne formy życia mogły ewoluować. Często ateiści z którymi rozmawiałem w mediach społecznościowych, korzystali z ilustracji autorstwa Douglasa Adamsa, znanego autora Przewodnika po Galaktyce Autostopowicza (chociaż ten cytat nie pochodzi z tej książki):

„Wyobraź sobie kałużę, która budzi się pewnego ranka i myśli:„ To interesujący świat, w którym się znajduję, interesująca dziura, w której się znajduję, pasuje do mnie raczej ładnie, prawda? Właściwie to pasuje do mnie oszałamiająco dobrze, musiało być stworzone, aby mnie w nim było!’  [20]

Ci ateiści twierdzą że tak jak ta kałuża jest głupcem, tak my bylibyśmy głupcami, gdybyśmy wierzyli że wszechświat został zaprojektowany po to, abyśmy mogli istnieć.

Problem z tym argumentem polega na tym, że radykalnie błędnie rozumie konsekwencje tego, co by się stało gdyby te stałe i wielkości były nieco odbiegające. Na przykład powiedziałem wcześniej w tym rozdziale, że gdyby wszechświat rozszerzał się zbyt szybko, grawitacja nie miałaby możliwości zebrania gazu i skondensowania go w galaktyki, gwiazdy i planety. Wszechświat na zawsze istniałby tylko jako pojedyncze kawałki materii, gazu i pyłu. Ponieważ gdyby wszechświat rozszerzył się zbyt szybko, wtedy cała jego materia rozpadłaby się zbyt szybko, aby grawitacja mogła je zabrać i skondensować w galaktyki, gwiazdy i planety. Wszechświat byłby całkowicie pozbawiony tych ciał.

Jeśli stosunek liczby elektronów do protonów byłby nieco obniżony, elektromagnetyzm zdominowałby grawitację, zapobiegając powstawaniu galaktyk, gwiazd i planet. Znowu wszechświat byłby całkowicie pozbawiony galaktyk, gwiazd i planet. Jeśli nie masz galaktyk, jeśli nie masz gwiazd i jeśli nie masz planet, jakie życie możesz mieć? Pływający kosmiczni ludzie? Brak galaktyk, gwiazd i planet oznacza brak możliwego miejsca życia!

Gdyby Silne Siły Jądrowe były nieco słabsze, byłyby zbyt słabe, aby związać ze sobą protony i neutrony w jądrze atomu. Dlatego we wszechświecie nie mogą istnieć żadne atomy poza atomem wodoru. Jakie życie może ewoluować we wszechświecie, który składa się wyłącznie z wodoru?

Jak widać, precyzyjne dostrojenie stałych i wielkości fizycznych znacznie różni się od kałuży w otworze. Innymi słowy, można by powiedzieć, że ten zarzut… nie ma sensu.

Zarzut 5: To jest argument „God Of The Gaps” argument z luki.

Nie jest. Mieliśmy 3 opcje, które mogłyby wyjaśnić precyzyjne dostrojenie praw fizyki; fizyczna konieczność, przypadek i projekt. Wykluczyliśmy dwie z tych opcji. Te opcje są nierozsądne. Pozostaje projekt jako jedyne wyjaśnienie. Nie tylko jest to jedyne wyjaśnienie, które pozostało, ale ma moc wyjaśniającą i wiarygodność, aby wyjaśnić dostrojenie. To nie jest rozumowanie „God Of The Gaps”. Jest to wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia, znanego również jako rozumowanie abdukcyjne.

Kiedy masz 3 opcje i wykluczasz opcję 1 i opcję 2, nie stosujesz rozumowania opartego na Wariancie 3, dochodząc do wniosku, że opcja 3 musi być właściwym wyjaśnieniem.

W swojej książce Cold Case Christianity, J. Warner Wallace podaje dobrą ilustrację rozumowania abdukcyjnego. Mówi żeby sobie wyobrazić, że jesteś detektywem z wydziału zabójstw, który został wezwany na scenę ze zwłokami leżącymi twarzą w dół na podłodze. Wallace mówi że zgony zawsze należą do jednej z czterech kategorii; śmierć naturalna, śmierć przypadkowa, samobójstwo i zabójstwo. Twoim zadaniem jako detektywa jest ustalenie, czy to zabójstwo, abyś mógł rozpocząć swoją pracę polegającą na tropieniu podejrzanych. Jeśli to coś innego niż zabójstwo, ty jako detektyw z wydziału zabójstw nie miałbyś nic do roboty.

Biorąc pod uwagę fakt, że mężczyzna nie żyje i leży twarzą w dół, nie można było dojść do wniosku, do której z 4 kategorii należy ta śmierć. Załóżmy jednak, że dodamy więcej informacji. Ten mężczyzna nie tylko leży twarzą w dół ale ma liczne rany kłute na plecach, z pleców wystaje mu nóż, leży w kałuży krwi a od zwłok odchodzą ślady. Czy możesz określić, jaki to rodzaj śmierci? Oczywiście! To nie jest śmierć naturalna. Nie ma żadnego naturalnego wytłumaczenia na pojawienie się ran kłutych na plecach, pozostawienie wystającego noża i śladów stóp odchodzących od zwłok. To też nie jest przypadkowa śmierć. Co? Czy facet przypadkowo wrócił na jeden ze swoich kuchennych noży raz za razem? Dlaczego za pierwszym razem nie nauczył się na swoim błędzie? A co z odciskami stóp? Czy ten mężczyzna wyszedł na zewnątrz, żeby zapalić papierosa zanim wrócił do środka, położył się na podłodze i umarł? To jest absurd. Do tej pory wykluczyliśmy zgony naturalne i przypadkowe. A co z samobójstwem? To też jest mało prawdopodobne. Jeśli ktoś miałby zadźgać się na śmierć, najprawdopodobniej zrobiłby to przez trzewia, jak robili to zhańbieni samurajowie w czasach feudalnych. Nie wspominając o tym, że samobójstwo nie wyjaśniałoby krwawych odcisków stóp. Możemy spokojnie wykluczyć samobójstwo.

Ponieważ przyczyna śmierci nie była naturalna, przypadkowa ani samobójstwo, dochodzisz do wniosku, że ten mężczyzna musiał być ofiarą zabójstwa. Zabójstwo to jedyne wyjaśnienie, które pozostało, więc musi to być właściwa odpowiedź. Nie tylko to, ale wyjaśnienie zabójstwa ma moc wyjaśnienia każdego faktu na miejscu zbrodni. Teraz ty, jako detektyw śmiałbyś się z każdego, kto oskarżył cię o popełnienie rozumowania „zabójstwa z luki”. Ten wniosek nie opiera się na tym, czego nie wiesz ale na tym co wiesz.

WNIOSEK

Używam Argumentu dostrajania w moich debatach z ateistami odkąd jestem chrześcijańskim apologetą i mogę szczerze powiedzieć, że nikomu nie udało się go obalić. Jedyne co ciągle słyszę to zarzuty, które wielokrotnie wymieniałem powyżej i widzieliśmy jak zawodzą. Te 8 zarzutów ma na celu obronę alternatywy przypadku nad projektem, ale żaden z nich nie odnosi sukcesu. Wydaje mi się że design (zaprojektowanie) jest najlepszym wyjaśnieniem.

Zakończę ten długi wpis na blogu kilkoma fragmentami z pism świętych.

„Gniew Boży objawia się z nieba przeciwko wszelkiej bezbożności i niegodziwości ludzi, którzy przez swoją niegodziwość tłumią prawdę, ponieważ to, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich jasne, ponieważ Bóg im to wyjaśnił. Bo od stworzenia świata niewidzialne cechy Boga — Jego wieczna moc i boska natura — były jasno widziane, rozumiane z tego, co zostało uczynione, tak że ludzie są bez wymówki” –List do Rzymian 1:18-20 

Ten fragment Biblii mówi, że dzieło Boga (a w konsekwencji Jego istnienie) można wywnioskować ze wszystkiego, co uczynił. W rzeczywistości Biblia mówi, że dowody na istnienie Bożych odcisków palców w naturze są tak potężne, tak przekonujące że ludzie nie mają wymówki by w Niego nie wierzyć. Prawa fizyki z pewnością pozbawiają ateistę wymówki, by nie uznawać swojego Stwórcy.

Nauka pokazała nam, że „… stworzył niebiosa, jest Bogiem; ten, który ukształtował i uczynił ziemię, on ją założył; nie stworzył go po to, by był pusty, ale uformował go do zamieszkania”. – Izajasz 45:18

Tłumaczenie Marek_P >> Źródło

Przypisy

1: Richard Swinburne, “Argument From The Fine-Tuning Of The Universe”, Physical Cosmology and Philosophy, ed. John Leslie (New York: Macmillian, 1991), page 160; Hugh Ross, The Fingerprint Of God, 2nd ed. Rev. (Orange, CA: Promise 1991), page 122

2: See Hugh Ross, “The Creator and The Cosmos: What The Latest Scientific Discoveries Reveal About God”, page 147, NAVPRESS; “Evidence For The Fine-Tuning Of The Universe”, online article by Richard Deem, May 17th 2011, http://www.godandscience.org/apologetics/designun.html;

3: Lee Strobel, “The Case For A Creator”, Zondervan, Chapter 6, pages 131-132

4: Hugh Ross, “The Creator and The Cosmos: How The Latest Scientific

Discoveries Reveal God”, Page 146, NAVPRESS

5: ibid, page 115.

6: See “FINE-TUNING OF PARTICLES TO SUPPORT LIFE” by Allen Hainline

https://crossexamined.org/fine-tuning-particles-support-life/

7: See Hugh Ross, “Why The Universe Is The Way It Is”, Chapter 2, page 34, Baker Books

8: Stephen Hawking, “A Brief History Of Time”, page 126,

9: See Hugh Ross, “Why The Universe Is The Way It Is”, Chapter 2, page 40, Baker Books

10: See Roger Penrose, The Road to Reality (New York: Alfred A. Knopf, 2005), pp. 762-5.

11: Hugh Ross, from the online article “Why A Decaying Universe?” /September 2008/ Reasons To Believe/ — http://www.reasons.org/articles/why-a-decaying-universe

12: Jonathan McLatchie, “The Argument From Cosmic Fine-Tuning”, March 21st 2012, https://crossexamined.org/the-argument-from-cosmic-fine-tuning/

13: “On Guard: Defending Your Faith With Reason and Precision” by William Lane Craig, David C. Cook / 2010 / chapter 5 “Why is the universe finely tuned?”, page 111

14: “Reasonable Faith: Christian Truth and Apologetics, Third Edition”, by William Lane Craig, Crossway / 2008 /. Chapter 4 “The Existence Of God (2)”, page 161.

15: See Roger Penrose, The Road to Reality (New York: Alfred A. Knopf, 2005), pp. 762-5.

16: Martin Rees, “Just Six Numbers: The Forces That Shape Our Universe”.

17: John M. Kinson, “Does Mathematics Point To God? Vignettes By An Ex-Atheist Scientist”, August 1 2016, Amazon Digital Services LLC, page 292

18: ibid.

19: From “Existence of God (part 17) Transcript of William Lane Craig’s Defenders 2 class. Excursus: Natural Theology § III. Teleological Argument Lecture 4”, transcription by John Mazzitelli

URL: http://www.reasonablefaith.org/defenders-2-podcast/transcript/s4-17#ixzz3xcw8g1L0

20: As cited in Allan Hainline’s article “Mistaken Objections That Seek To Trivialize Fine-Tuning” — https://crossexamined.org/mistaken-objections-seek-trivialize-fine-tuning/

Czym był Sobór Nicejski?

Czym był Sobór Nicejski?

 

Czym był Sobór Nicejski?

Ryan Nelson

W 325 r.n.e cesarz Konstantyn zaprosił każdego biskupa w kościele do zebrania się w Nicei i formalnego ustanowienia doktryny chrześcijańskiej. Celem było zjednoczenie coraz bardziej podzielonego kościoła za pomocą zestawu wierzeń, na które zgodzili się jego przywódcy i wobec których mieliby się wzajemnie rozliczać.

Spotkanie to znane jako Pierwszy Sobór Nicejski, zostało specjalnie zwołane, aby podjąć decyzję w sprawie arianizmu — wiary, że Bóg stworzył Jezusa i że Jezus nie jest wieczny ani że jest jednym Bogiem. Po raz pierwszy przywódcy z każdego zakątka kościoła formalnie ogłosili, kim był Jezus w stosunku do Boga.

Arianizm zyskiwał na popularności nawet wśród przywódców kościelnych, a ci którzy mu się sprzeciwiali, wierzyli że stawką jest zbawienie. Jeśli chrześcijanie mylili się co do tego, kim jest Chrystus to czy naprawdę w niego wierzyli?

Cesarz Licyniusz (który był cesarzem do 324 r.) uważał, że spór nie ma sensu. Ale w 325 r.n.e te dwie konkurujące ze sobą idee na temat tego, kim był Pan Jezus, groziły rozerwaniem Kościoła a co za tym idzie, nowo schrystianizowanego imperium rzymskiego – na dwie części.

Konstantyn niekoniecznie był zainteresowany wynikiem teologicznym o ile położy on kres podziałowi. Zwołał więc pierwszy sobór ekumeniczny Kościoła — zgromadzenie przywódców z całego kościoła.

Niektórzy twierdzą, że Pierwszy Sobór Nicejski wynalazł Trójcę i że jej wyznanie wiary nie odzwierciedla w pełni wierzeń Kościoła. Zaproszono każdego biskupa, ale tylko niewielka część (tradycyjnie 318) z nich pojawiła się na soborze. Jak więc decyzje soboru mogą naprawdę reprezentować cały kościół, zwłaszcza w czasach, gdy kościół był tak podzielony? A skoro członkowie rady musieli podpisać oświadczenie wiary lub grozić ekskomuniką, czy naprawdę się zgadzali, czy po prostu ratowali skórę?

Nie wspominając o tym, że Kościół kontynuował debatę (a nawet obalał) decyzję soboru w następnych stuleciach.

Pierwszy Sobór Nicejski odegrał kluczową rolę we wczesnym kościele i bezpośrednio wpłynął na doktrynę wyznawaną przez kościoły chrześcijańskie. Rada opracowała Credo Nicejskie, którego wiele kościołów na całym świecie nadal używa jako wyznania wiary.

Ale o czym dokładnie postanowiono na tej soborze i kto o tym zdecydował?

Oto, co wiemy o Soborze Nicejskim.

Dlaczego potrzebna była rada?

Konstantyn wezwał sobór do podjęcia decyzji w sprawie arianizmu. Ale arianizm tylko zaognił podziały, które rozpoczęły się dawno temu. Kościół przez lata kwestionował naturę Chrystusa i walczył o zgodę na jego relację z Bogiem.

Historia soboru nicejskiego jest większa niż arianizm.

Czy Jezus i Bóg to jedna osoba, czy dwie?

Prawie sto lat przed pojawieniem się arianizmu, Kościół podjął decyzję o innym heretyckim wierzeniu związanym z tożsamością Chrystusa: sabelianizmie. Nazwany na cześć Sabelliusa, księdza który przede wszystkim opowiadał się za tym stanowiskiem. Sabelianizm był przekonaniem, że chociaż Jezus był boski, był zasadniczo manifestacją Boga, a nie odrębną istotą. Bóg Ojciec, Jezus Syn i Duch Święty to trzy „aspekty” jednej istoty: Boga.

Żadne z pism Sabelliusa nie przetrwało, więc wszystko co wiemy o jego naukach, pochodzi od jego krytyków, którzy uznali go za heretyka. Mniej więcej w tym czasie Kościół zmagał się również z bardzo podobną herezją: modalizmem.

Wiele popularnych analogii, których ludzie używają do opisu Trójcy, można technicznie określić jako modalizm. Ludzie często mówią, że Trójca jest jak woda, para i lód: trzy różne formy tego samego. Ale jeśli nie określisz, że masz na myśli trzy oddzielne zbiorniki wodne, jest to modalizm. Bóg Ojciec, Jezus i Duch Święty to nie tylko trzy odrębne formy jednej istoty, to odrębne osoby, ale jedna natura.

Jeśli kiedykolwiek przyjrzałeś się temu, co Biblia mówi o Trójcy lub próbowałeś to komuś wyjaśnić, wiesz że ta koncepcja nadal może wprowadzać zamieszanie. Więc nie jest niespodzianką, że Kościołowi zajęło dużo czasu, aby się z tym zgodzić. W IV wieku Kościół w dużej mierze zgodził się, że te wierzenia myliły naturę Chrystusa i niewłaściwie określały jego stosunek do Boga.

Ale wtedy na scenie pojawił się ksiądz o imieniu Arius.

„Był czas, kiedy Syna nie było”

Na początku IV wieku biskup Piotr z Aleksandrii ekskomunikował Ariusza za jego związki z biskupem imieniem Meletius, który być może nawet wyświęcił Ariusza na kapłana. (To stowarzyszenie pojawi się ponownie później.) Ale następca Piotra, Achillas, przywrócił Ariusza i w ciągu dwóch lat od ekskomuniki był już ponownie przywódcą kościoła, tym razem w najstarszym kościele w Aleksandrii.

Sokrates z Konstantynopola, historyk wczesnego kościoła, mówi nam, że „spór ariański” rozpoczął się, gdy Ariusz usłyszał, jak Aleksander Aleksandryjski (który został biskupem Aleksandrii po Achillasie) wygłasza kazanie o jedności Trójcy.

Ariusz wierzył, że to kazanie sugerowało, że Jezus i Bóg Ojciec byli dwoma aspektami jednej istoty – odrodzeniem sabelianizmu. Argumentował więc, „jeśli Ojciec spłodził Syna, ten, który został zrodzony, miał początek istnienia: i z tego widać, że był czas, kiedy Syna nie było. Wynika z tego nieuchronnie, że [Syn] miał swoją substancję z niczego”.

Sobory przed Soborem Nicejskim

Nauki Ariusza rozprzestrzeniły się i zyskały poparcie wielu przywódców kościelnych. Aleksander zwołał dwa oddzielne spotkania dla swoich kapłanów, aby zdecydować co zrobić z arianizmem, ale nie mogli osiągnąć konsensusu a tymczasem reputacja Ariusza nadal rosła.

Pięć lat przed Pierwszym Soborem Nicejskim, w 320 r., Aleksander zwołał znacznie większe zgromadzenie, synod całego kościoła Aleksandrii i sąsiedniego kościoła Maerotis. 80 przywódców kościelnych – w tym Atanazy z Aleksandrii, późniejszy następca Aleksandra – podpisało dokument uznający arianizm za heretycki.

Więc Ariusz poszedł i rozpowszechnił swoje nauki gdzie indziej. I nadal zyskiwał na sile, wygrywając nawet z dwoma biskupami.

Arianizm już złamał kościół, ale teraz był bliski rozbicia go na dwie części.

W 321 AD Aleksander był zdesperowany i zwołał sobór całego kościoła rzymskiego. (Nie Sobór Nicejski.) Pojawiło się ponad 100 przywódców kościelnych a Ariusz przedstawił swoją argumentację, podtrzymując swoje poprzednie stanowisko i dodając, że Syn nie jest tą samą istotą co Ojciec – co jest bardzo podobne do powiedzenia że Jezus nie był Bogiem.

Rada była zszokowana tym dodatkiem i ponownie ekskomunikowali Ariusza.

Cesarz interweniuje

Ariusz zaczął szerzyć swoje nauki w Palestynie, gdzie zgromadziło się więcej biskupów, i nadal napotkał sprzeciw Aleksandra i innych. Arianizm stał się na tyle znaczącym tematem, że cesarz Licyniusz I (cesarz przed Konstantynem) napisał do Aleksandra i Ariusza, prosząc ich o zgodę. To nie zadziałało.

A niektórzy arianie zaczęli używać przemocy, by bronić swoich przekonań. Aleksander napisał do wszystkich biskupów, opisując arianizm i jego wady. W międzyczasie Euzebiusz z Nikomedii (nie mylić z Euzebiuszem z Cezarei) zwołał osobną radę, aby przeanalizować Ariusza i działania podjęte przeciwko niemu. I ponownie przyjęli go do kościoła.

Aleksander napisał oświadczenie wiary i pozyskał do podpisania ponad 250 przywódców kościelnych. Konstantyn (obecnie cesarz) ponownie napisał do Aleksandra i Ariusza, prosząc, aby wszyscy mogli się po prostu dogadać.

Więc Aleksander zwołał inny sobór (nadal nie sobór nicejski), który zgodził się z jego wyznaniem wiary i powiedział, że Ariusz nadal jest ekskomunikowany. Aha, i że wyznawcy Meletiusa (gościa, którego Arius po raz pierwszy poprał) nie byli tak naprawdę częścią kościoła.

Ariusz był dość nieszczęśliwy, więc poskarżył się bezpośrednio Constantine’owi. Dlatego Konstantyn zaprosił Ariusza, aby przedstawił swoją sprawę przed całym kościołem w Nicei. Konstantyn rozesłał zaproszenia i narodził się Pierwszy Sobór Nicejski.

Kto został włączony do rady?

Cesarz Konstantyn zaprosił każdego chrześcijańskiego biskupa do udziału w soborze. Spośród 1800 biskupów rozsianych po Rzymie tylko ułamek z nich udał się na wyprawę do Nicei, ale nie wiemy na pewno, ilu przybyło.

Euzebiusz z Cezarei, Atanazy z Aleksandrii i Eustachiusz z Antiochii wszyscy uczestniczyli w soborze i każdy z nich odnotował inną liczbę obecnych biskupów. Późniejsi historycy kościelni posługiwali się wyliczoną przez Atanazego liczbą 318 (podał najbardziej dokładną liczbę).

Nie każdy, kto uczestniczył w soborze, był biskupem. Konstantyn pozwolił każdemu biskupowi wychować do dwóch księży i trzech diakonów, więc według hrabiego Atanazego mogło być aż 1908 przywódców kościoła, plus Konstantyn i ktokolwiek mu towarzyszył.

Kluczowe postacie I Soboru Nicejskiego

Oczywiście w radzie były setki wybitnych przywódców, ale niektórzy odgrywali znacznie większe role niż inni. Oto kilku największych graczy.

Aleksander Aleksandryjski (znany również jako św. Aleksander I) stał na czele sprzeciwu wobec arianizmu. Przed soborem Aleksander spędził lata próbując wykazać, że wierzenia Ariusza były heretyckie i szkodliwe dla Kościoła. Nawet oficjalnie ekskomunikował Ariusza, ale inni przywódcy chrześcijańscy go przywrócili. Konflikt Aleksandra z Ariuszem ostatecznie doprowadził do powstania rady.

Ariusz był kapłanem w Aleksandrii, którego nauki o Chrystusie w dużej mierze doprowadziły do ​​powstania soboru. Ariusz argumentował swoje stanowisko, że Chrystus został stworzony przez Boga i dlatego nie jest równy Bogu. Rada uznała że ​​jego nauki są zarówno heretyckie, jak i niewiarygodnie szkodliwe, więc wygnano go na Ilirię wraz z dwoma członkami rady którzy go poparli. Wszystkie jego pisma zostały spalone po soborze, więc o jego naukach wiemy tylko od innych.

Atanazy z Aleksandrii był diakonem i asystentem Aleksandra Aleksandryjskiego. Po soborze zastąpił Aleksandra jako arcybiskup Aleksandrii i większość życia spędził na próbach wytępienia pozostałości arianizmu.

Hozjusz z Korduby (znany również jako Osius) był wpływowym biskupem, który popierał Homoousion, teologiczną wiarę, że Jezus jest „jednym w istnieniu” i „jednej istoty” z Bogiem. Popierał Atanazego przez lata po soborze i ostatecznie został za to ekskomunikowany. (Przyszła rada orzekła przeciwko przywódcom Soboru Nicejskiego.)

Euzebiusz z Cezarei, nazywany Ojcem Historii Kościoła, był obecny na soborze i uważał że Kościół jest zbyt surowy dla Ariusza. Chociaż sam nie popierał poglądów Ariusza, martwił się o podziały wśród przywódców kościoła i ostatecznie został ekskomunikowany za zbytnie współczucie dla sprawy Ariusza. Zapisał szczegóły soboru w Żywocie Konstantyna.

Konstantyn Wielki (znany również jako Flawiusz Waleriusz Aureliusz Konstantyn August) był pierwszym cesarzem rzymskim, który nawrócił się na chrześcijaństwo i zwołał I Sobór Nicejski. Konstantyn nadzorował postępowanie, ale nie oddał głosu.

Na soborze nieobecny był zwłaszcza papież Sylwester I. Nie mogąc uczestniczyć w soborze, papież wysłał dwóch reprezentantów. Następnie poparł decyzję rady.

Co postanowiono na pierwszym soborze nicejskim?

Pierwszy Sobór Nicejski zbierał się przez prawie cały miesiąc, od 20 maja do 19 czerwca. Ich głównym celem było rozwiązanie konfliktu wokół arianizmu i doprowadzenie wszystkich do zgody na temat Trójcy. Ale chociaż na sali było ponad 300 najwybitniejszych przywódców chrześcijańskich, załatwili również kilka innych kwestii.

W ciągu tego miesiąca rada sformułowała wyznanie wiary, prawdopodobnie wywodzące się z jednego z kilku, które krążyły w tamtym czasie, takich jak Credo Apostołów. Dokument ten znany był jako Credo Nicejskie, a cesarz Konstantyn oświadczył, że każdy kto nie podpisze tego wyznania, zostanie wygnany. (Pamiętaj, że naprawdę zależało mu na tym, żeby wszyscy się zgadzali i dogadywali.)

Arianizm został uznany za heretycki

Po tym jak Aleksander i Ariusz przedstawili swoje stanowisko kościołowi, sobór przedstawił Credo Nicejskie, a wraz z nim przypieczętowali los arianizmu. Credo zawierało wersety specjalnie napisane w celu potępienia arianizmu i podtrzymania Homoousion (ortodoksyjne rozumienie Trójcy).

Dwóch biskupów odmówiło podpisania credo i sympatyzowało z Ariuszem. Kiedy Arius został wygnany do Illyrii, dołączyli do nigo.

Aby raz na zawsze położyć kres arianizmowi, cesarz Konstantyn nakazał spalić wszystkie dzieła Ariusza a jego krytycy z radością się do tego zobowiązali. Konstantyn nakazał nawet, że jeśli ktoś zostanie znaleziony z pismami Ariusza, zostanie skazany na śmierć:

„Ponadto, jeśli jakieś pismo skomponowane przez Ariusza zostanie odnalezione, powinno zostać przekazane w płomieniach, aby nie tylko nikczemność jego nauk została wymazana, ale nie pozostanie nic nawet, by komukolwiek o nim przypomnieć. I niniejszym ogłaszam nakaz publiczny, że jeśli ktoś odkryje, że ukrył pismo Ariusza, a nie przyniósł go natychmiast i nie zniszczył w ogniu, jego karą będzie śmierć. Jak tylko zostanie wykryty w tym przestępstwie, zostanie skazany na karę śmierci”.

(Pomimo ich najlepszych wysiłków, arianizm wciąż krążył przez kilkaset lat.)

Wielkanoc ma oficjalną datę

Ponieważ Jezus został ukrzyżowany wkrótce po Święcie Paschy, pierwsi chrześcijanie opierali się na żydowskim kalendarzu księżycowym przy ustalaniu, kiedy świętować Jego zmartwychwstanie.

Jednak po kilkuset latach niektórzy chrześcijanie zaczęli wątpić w wiarygodność kalendarza żydowskiego. Współcześni Żydzi ignorowali równonoc, która zerwała miesiąc księżycowy. Tak więc niektórzy chrześcijanie chcieli stworzyć nowy kalendarz, który byłby zgodny z kalendarzem żydowskim, ale uwzględniał równonoc. Jednak nie wszyscy się zgodzili.

Pierwszy Sobór Nicejski stanął po stronie zwolenników niezależnego kalendarza chrześcijańskiego, co później spowodowało pewne problemy. (Nowy kalendarz kościelny był trochę zbyt niezależny, a kościół nie mógł się zgodzić, jak go ustawić lub przestrzegać. Poza tym Wielkanoc od czasu do czasu przypadała w tym samym dniu co Pascha.)

Rada próbowała zawrzeć pokój z meletianami

Pamiętacie Milecjusza, który mógł wyświęcić Ariusza lub nie? Został ekskomunikowany za rozerwanie jedności Kościoła. Odmówił przyjęcia chrześcijan którzy wyrzekli się wiary, aby uniknąć stania się męczennikami nawet po odpokutowaniu. Jego „Kościół Męczenników” był policzkiem wymierzonym tym chrześcijanom i do czasu soboru zgromadził sporą rzeszę zwolenników. Wyświęcił nawet kilku swoich biskupów.

Sobór Nicejski zaproponował uznanie biskupów meletian, jeśli zostaną „ponownie wyświęceni” przez innych biskupów.

Wtedy w zasadzie traktowali ich jak biskupów drugiej kategorii i nadal ignorowali Milecjusza.

Więc Meletyjczycy stanęli po stronie arian i stali się ogromnym problemem na dziesięciolecia.

Kanony

Rada ustaliła również zestaw około 20 rozporządzeń i umów dotyczących różnych spraw kościelnych, takich jak chrzest, eucharystia (komunia) oraz tego, jak traktować prześladowanych ludzi którzy „załamali się” w wierze (takich ludzi nazywano „Lapsi”). ). Te „prawa kościelne” były znane jako kanony.

Niektórzy uczeni debatują również, czy sobór określił również kanon biblijny, ale nie ma na to solidnych dowodów. (Jerome wydaje się dawać wskazówkę, ale jest to dość niejednoznaczne.)

Credo Nicejskie

Większość ludzi słyszała przynajmniej wers z Credo Nicejskiego. To wszechobecne wyznanie wiary nie cytuje Pisma Świętego, ale opiera się na ustalonym rozumieniu Pisma przez wczesny kościół. Wyznanie wiary zostało zmodyfikowane przez I Sobór Konstantynopolitański, dlatego czasami określa się je mianem Wyznania Nicejsko-Konstantynopolitańskiego.

Oto oryginalne credo, które rada podpisała wspólnie:


Wierzymy w jednego Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, zrodzonego z Ojca, jednorodzonego, to jest z istoty Ojca, Boga z Boga, Światłość ze Światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego, zrodzonego, a nie uczynionego, współistotnego Ojcu, przez którego wszystko się stało, co jest w niebie i co jest na ziemi,

który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił i przyjął ciało, stał się człowiekiem, cierpiał i zmartwychwstał trzeciego dnia, wstąpił do nieba, przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

I w Ducha Świętego.

Tych, którzy mówią: «był kiedyś czas kiedy go nie było» lub «zanim się narodził nie był» lub «stał się z niczego» lub pochodzi z innej hipostazy, lub z innej substancji [niż Ojciec], lub, że Syn Boży jest zmienny i przeobrażalny, tych wszystkich powszechny i apostolski Kościół przekilna. Wikipedia


Być może zauważyłeś już wersety, które odnoszą się konkretnie do arianizmu, ale ten ostatni wers – „te Kościół katolicki i apostolski anatematyzuje” – zasadniczo obiecuje ekskomunikować każdego, kto wyznaje arianizm.

Co się stało po soborze?

Pomimo poparcia setek biskupów i dodatkowego autorytetu cesarza Konstantyna, I Sobór Nicejski nie rozwiązał od razu problemów Kościoła z arianizmem.

W kościele byli już przywódcy (nawet na soborze), którzy sympatyzowali z Ariuszem a arianizm nadal przenikał do kościoła do tego stopnia, że ​​Konstantyn zaczął ich tolerować (znowu, jak na ironię, z pragnienia jedności). Na łożu śmierci Konstantyn został nawet ochrzczony przez biskupa ariańskiego (Euzebiusza z Nikomedii).

Przez pewien czas kościół wydawał się być na wahadle, wahając się między arianizmem a homoousionem. Cesarze po Konstantynie, w tym jego syn Konstantyn II, popierali arianizm. Niektórzy z tych, którzy ekskomunikowali Ariusza, sami zostali ekskomunikowani.

Ariusz został nawet zaproszony z powrotem do kościoła, ale zmarł nagle (i podejrzanie) podczas swojej podróży aby zostać przyjętym przez Aleksandra Konstantynopola.

Kościół zorganizował kilka głównych soborów w stuleciach po pierwszym soborze nicejskim (w tym drugi sobór nicejski w 787) i kilka z tych soborów musiało postawić na potwierdzenie wyznania nicejskiego.

Trwały wpływ Soboru Nicejskiego

Po raz pierwszy w historii Kościoła Sobór Nicejski ustanowił jednolitą doktrynę o Ojcu, Synu i Duchu Świętym. A Credo Nicejskie jest nadal używane na całym świecie.

W kluczowym momencie w kruchym kościele Sobór Nicejski mógł równie dobrze zapobiec samozniszczeniu chrześcijaństwa. Chociaż rozłam utrzymywał się przez wiele lat, ten formalny akt jedności pomógł wprawić w ruch proces uzdrawiania.

Niestety, sobór nicejski ustanowił też niebezpieczny precedens w wykorzystywaniu władzy cesarza do egzekwowania decyzji kościelnych. Wielu przywódców kościelnych których wspierał Konstantyn, widziało później jak cesarze zwracają się przeciwko nim, a przez wieki chrześcijanie doświadczali konsekwencji zjednoczenia państwa i kościoła.

Tłumaczenie Marek_P >>> Źródło

Szatan w Biblii: 14 faktów na temat Diabła

Szatan w Biblii: 14 faktów na temat Diabła

Szatan w Biblii: 14 faktów na temat Diabła

Jest wrogiem publicznym numer jeden, głównym przeciwnikiem Boga i Jego ludu oraz przywódcą niezliczonych zastępów demonów. Jezus mówi, że był mordercą od samego początku i jest zaangażowany w totalną wojnę przeciwko siłom dobra we wszechświecie.

Biblia nazywa go diabłem, szatanem, złym duchem.

Paweł mówi kościołowi efeskiemu, aby przywdzieli pełną zbroję Bożą, po to żeby  stawić czoła jego planom. Jakub nam mówi, że jeśli sprzeciwią się diabłu, ucieknie od nich. Piotr mówi wierzącym, aby się strzegli: „grasuje zawsze”.

Mamy wroga i jeśli mamy stawić mu czoła, musimy wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Istnieje jednak wiele diabelskiego folkloru. Może być trudno odróżnić tradycje od tego, co Biblia mówi o Szatanie.

Przyjrzyjmy się więc niektórym biblijnym faktom na temat Szatana w Biblii.

Krótka uwaga na temat światopoglądu

Biblia została napisana tysiące lat temu przez ludzi o znacznie bardziej nadprzyrodzonym światopoglądzie niż mamy dzisiaj. Aby naprawdę zrozumieć co Biblia mówi o Szatanie i wojnie duchowej, musimy zrozumieć punkt widzenia jej pierwotnych autorów i czytelników. Szczególnie pomocnym źródłem w tym zakresie jest książka dr Michaela S. Heisera, The Unseen Realm. Ten post odnosi się do tego w dużej mierze i każdy zainteresowany duchową wojną również powinien to sprawdzić.

1. „Szatan” oznacza „przeciwnik”.

„Szatan” to transliteracja hebrajskiego słowa, które oznacza „przeciwnik” lub „oponent”. Słowo szatan jest wielokrotnie używane w Starym Testamencie, często w odniesieniu do każdego, kto blokuje lub rzuca wyzwanie komuś innemu. Na przykład:

Anioł Pana sprzeciwia się Balaamowi (Liczby 21:22–32).

Dwaj żądni krwi wojownicy Dawida, Joab i Abiszaj, utrudniają życie królowi (2 Samuela 19:22).

Salomon staje twarzą w twarz z politycznymi przeciwnikami po tym, jak odwraca się od Boga (1 Król. 11:14-25).

W każdym z tych epizodów Biblia Hebrajska nazywa te postacie szatanami, ponieważ działają one jako przeciwnicy.

Jak więc diabeł otrzymał imię „Szatan”?

Przez stulecia między Malachiaszem a Jezusem żydowscy pisarze zaczęli używać tej etykiety jako nazwy największego przeciwnika ze wszystkich: nadprzyrodzonej istoty, która zbuntowała się przeciwko Bogu w Ogrodzie Eden, kusząc Adama i Ewę do zjedzenia zakazanego owocu.

W „The Unseen Realm” dr Michael S. Heiser mówi: „Mroczna postać z Genesis 3 była ostatecznie uważana za „matkę wszystkich przeciwników”, więc przylgnęła do niego etykieta szatan. Zasługuje na to.”

2. Duma napędzała historię pochodzenia diabła.

Być może ostatnim miejscem, w którym chciałbyś znaleźć informacje o Szatanie, listy Apostołów. A jednak gdy apostoł Paweł przedstawia cechy, jakich oczekuje od przywódców kościelnych, wyraźnie wspomina o diable.

Apostoł ostrzega Tymoteusza, że żaden starszy „nie może być świeżo nawróconym, aby nie stał się zarozumiały i podpadł taki sam sąd jak diabeł” (1 Tymoteusza 3:6).

Biblia nie podaje nam zbyt wiele szczegółów, jeśli chodzi o bunt Szatana przeciwko Bogu. Ale we fragmentach, które zdają się dotykać upadku diabła z łaski, dominującym tematem jest duma.

Wskazówka: wyrocznia Ezechiela przeciwko księciu Tyru

W Starym Testamencie prorok Ezechiel wypowiada się przeciwko ludzkiemu władcy Tyru, aroganckiej osobie na tyle samozadowolonej, że sam twierdzi, że jest bogiem (28:2). Bóg planuje obnażyć tego księcia.

Ale kiedy Ezechiel przemawia przeciwko temu władcy, wydaje się, że robi kilka aluzji do podobnej historii na kosmiczną skalę. W rzeczywistości prorok robi kilka aluzji, które wskazują na powrót do Ogrodu Eden:

„Byłeś pieczęcią doskonałości, pełną mądrości i doskonałą w pięknie. Byłeś w Edenie, ogrodzie Bożym […] zostałeś namaszczony na cherubina stróża, bo tak cię wyświęciłem. Byłeś na świętej górze Boga; chodziłeś wśród ognistych kamieni” (28:12–14).

Później u wyroczni Ezechiel mówi, że ta istota miała podobny problem z pychą, jak książę Tyru: „Twoje serce stało się dumne z powodu twej urody, a swoją mądrość zepsułeś z powodu swojej wspaniałości” (28:17).

Ta istota zostaje ukarana: zostaje wygnana z Edenu do nowej domeny: ziemi i podziemi.

Wskazówka: przypowieść Izajasza o królu Babilonu

Prorok Izajasz porównuje aroganckiego króla Babilonu do szczególnie ambitnej boskiej istoty, która „spadła z nieba” (Izajasza 14:12).

Ten bohater w pewnym momencie powiedział sobie: „Wstąpię do niebios; Wzniosę swój tron ​​ponad gwiazdy Boże; Zasiądę na tronie na górze zgromadzenia, na najwyższych wyżynach góry Zaphon. Wzniosę się ponad wierzchołki chmur; Uczynię siebie jak Najwyższy” (14:13-14).

Heiser zauważa, że ​​fragment ten brzmi jak „próba zamachu stanu w boskim zgromadzeniu. […] Chciał być „jak Najwyższy” (elyon). Jednak Bóg może być tylko jeden.

3. Domeną Szatana jest ziemia i Szeol.

W trzecim rozdziale Księgi Rodzaju wąż przekonuje Adama i Ewę do zjedzenia zakazanego owocu, wyrzucając ich z Edenu i przypieczętowując ich zgubę.

Ale chociaż Adam i Ewa zostają ukarani, szatan zostaje przeklęty przez Boga, przeciwko któremu się zbuntował.

Pan mówi do niego: „Przeklęty jesteś ponad wszelkie bydło i wszystkie dzikie zwierzęta! Będziesz się czołgał na brzuchu i proch będziesz jadł przez wszystkie dni swego życia” (Rodzaju 3,14).

Co ta klątwa oznacza dla Szatana?

Wąż został przeklęty, by czołgał się na brzuchu. Jest to uderzająco podobne do losu naszego złoczyńcy w Ezechiela 28 i Izajasza 14, który zostaje zrzucony na ziemię (Ezechiela 28:8, 17; Izajasza 14:11-12, 15).

Ale to gorsze niż po prostu powalenie na ziemię. Prorocy twierdzą, że ten buntownik został rzucony na ʾerets, hebrajski termin, który może odnosić się dosłownie do brudu i metaforycznie do podziemi.

Heiser wyjaśnia dalej los węża: „Klątwa sprawiła, że ​​‚jadł brud’, co jest wyraźnie metaforycznym odniesieniem, ponieważ węże tak naprawdę nie jedzą brudu jako pożywienia. Klątwa podkreśla, że ​​nachash [hebr. słowo przetłumaczone jako „wąż” w naszej Biblii], który chciał być „najwyższy”jednak teraz jest „najniższy”. W podziemiach wąż jest nawet niższy niż bestie polne. Jest ukryty przed wzrokiem i życiem w Bożym świecie. Jego domeną jest śmierć.

4. Szatan rządzi narodami ziemi.

Jan w swoim pierwszym liście stwierdza, że ​​„cały świat jest pod kontrolą złego” (5:19), a inne fragmenty Nowego Testamentu wyraźnie wskazują na kontrolę diabła nad narodami świata.

Zwróć na przykład uwagę na ostateczną ofertę Szatana, gdy kusił Jezusa na pustyni:

Diabeł ponownie zabrał go na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata i ich splendor. „Wszystko to Ci dam”, powiedział… (Mateusz 4:8-9).

Nic nie wskazuje na to, że szatan tutaj blefował. W rzeczywistości w ewangelii Jana Jezus nazywa go „księciem tego świata” (J 12:31; 14:30; 16:11).

Kiedy szatan zdobył taką moc?

Heiser sugeruje, że Szatan zgromadził tę moc w czasie między incydentem z Wieżą Babel a służbą Jezusa:

„Jako pierwotny buntownik, wąż z Księgi Rodzaju 3 (por. Ap 12:9) osiągnął w czasach Nowego Testamentu status czołowej opozycji wobec Jahwe. Było to częścią logiki przypisywania mu terminu saṭan jako własnego imienia. Przypomnijmy również, że wąż został zrzucony do ʾerets, termin ten odnosił się nie tylko do „ziemi”, ale także do królestwa zmarłych, Szeolu.

„«Pierwotny buntownik», którego domeną stała się ziemia/Szeol, nachash/Szatan, był postrzegany przez teologię Drugiej Świątyni i Nowego Testamentu jako główny autorytet nad wszystkimi innymi buntownikami i ich domenami”.

5. Szatan rozkazuje własnym zastępom demonów.

W czasie służby Pana Jezusa, Szatan nie tylko objął władzę nad wszystkimi narodami ziemi, ale także jest przywódcą wszystkich demonów.

Żydzi w czasach Jezusa wierzyli, że władcą demonów jest Szatan. W rzeczywistości niektórzy twierdzili nawet, że Jezus mógł wypędzać demony tylko dzięki mocy Szatana.

Ale Pan Jezus mówi, że tak nie jest: „Jak szatan może wypędzić szatana? Jeśli królestwo jest podzielone wewnętrznie, to królestwo nie może się ostać. Jeśli dom jest wewnętrznie skłócony, ten dom nie może się ostać. A jeśli szatan się sprzeciwia i jest podzielony, nie może się ostać” (Mk 3,23–26).

Uwolnienie ludzi od wpływu tych demonów było główną częścią ziemskiej służby Chrystusa – co ma sens, ponieważ Jezus przyszedł na świat, aby zniszczyć dzieło diabła (1 Jana 3:8).

6. Biblia nie mówi, że rządzi on WSZYSTKIMI demonami.

Pismo Święte nie daje nam czystego obrazu boskiej hierarchii, dobra czy zła. Tak więc, chociaż możemy zakładać, że Szatan jest najbardziej widocznym z przeciwników Boga. Nie powinniśmy koniecznie zakładać, że wszyscy boscy przeciwnicy Boga znajdują się pod kontrolą Szatana.

Oto jak Heiser to ujął: „Jest jasne, że Szatan jest przywódcą przynajmniej niektórych mocy ciemności. Jako pierwotny buntownik prawdopodobnie zajął pierwsze (lub najgorsze) miejsce pod względem przykładu w umysłach starożytnych czytelników. Fakt, że jest tym, który skonfrontował się z Jezusem na pustyni […] i zaoferował Jezusowi królestwa świata, sugeruje to samo. Brak jasno określonej hierarchii pozostawia możliwość istnienia konkurujących bytów w niewidzialnym świecie, nawet tam gdzie istnieje wspólny cel sprzeciwu wobec Jahwe i jego poddanym”.

7. Diabeł próbował zawrzeć przynajmniej jedną umowę.

Zawieranie układów z diabłem jest powszechnym motywem opowiadania historii. Pismo Święte mówi nam o przynajmniej jednej próbie układu, którą próbował zrobić szatan.

Wcześniej na tej liście przyjrzeliśmy się próbom Szatana, by kusić Jezusa. Szatan ofiarował Jezusowi wszystkie królestwa świata.

Ale był pewien haczyk: Jezus musiał pokłonić się i oddać cześć diabłu.

Na szczęście dla nas Syn Boży powiedział kusicielowi: „Precz ode mnie, szatanie! Jest bowiem napisane: ‘Czcij Pana, Boga twego, i służ tylko jemu’” (Mt 4,10).

Dlaczego odmowa Jezusa jest tak ważna?

Heiser wyjaśnia, że ​​propozycja Szatana była sprytną próbą nakłonienia Jezusa do zapłaty za coś, co szatan ukradł. „Gdyby Jezus się poddał, byłoby to potwierdzeniem, że do opanowania narodów potrzebne jest pozwolenie Szatana a  nie było. Szatan zakładał władzę i własność czegoś, co ostatecznie nie było jego, ale Boga. Przesłanie stojące za odpowiedzią Jezusa jest jasne: Jahwe w swoim czasie odbierze narody własnymi środkami. Nie potrzebuje żeby ktoś mu je dał w okazyjnej cenie. Jezus był lojalny wobec swojego Ojca. Ponieważ odzyskanie narodów wiązało się ze zbawieniem i odkupieniem od skutków upadku w Edenie, przyjęcie oferty szatana podważyłoby konieczność odkupienia na krzyżu”.

8. Szatan jest w defensywie

Od Ogrodu Eden aż do czasów Jezusa Szatan nadal gromadził władze. Jak widzieliśmy wcześniej, stał się na tyle potężny, że zażądał od Jezusa aby go czcił w zamian za narody, które Jezus przyszedł odkupić.

Ale po tym, jak Jezus oparł się pokusom, gra się zmieniła.

We wszystkich trzech ewangeliach synoptycznych Jezus po próbie na pustyni czyni trzy rzeczy:

Głosi, że królestwo Boże jest na wyciągnięcie ręki.

Zaczyna wybierać swoich uczniów.

Zaczyna wypędzać demony.

Możesz już zacząć dostrzegać, że moc szatana wygasa. Ale jest jeszcze lepiej.

Później Piotr wyznaje słynne wyznanie, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym (Mt 16:16). Jezus odpowiada: „Mówię ci, że jesteś Piotrem i na tej skale zbuduję mój kościół, a bramy Hadesu go nie zwyciężą” (16:18).

To dramatyczne stwierdzenie nadchodzącego zwycięstwa Jezusa (i naszego) nad diabłem. Powinno to ukształtować nasz pogląd na Szatana i ogólnie na duchową walkę. Nie siedzimy w bunkrze, czekając na jakiś niebiański nalot, który uratuje nas przed zbyt potężnym wrogiem. My już wygrywamy.

Heiser ujmuje to w ten sposób: „Bramy to struktury obronne, a nie broń ofensywna. Agresorem jest królestwo Boże. […] To bramy piekielne są atakowane – i nie będą się opierać Kościołowi. Piekło będzie kiedyś grobem szatana”.

Apostoł Paweł jest jeszcze bardziej bezpośredni: „Bóg pokoju wkrótce zmiażdży szatana pod twoimi stopami” (Rzymian 16:20).

9. Szatan jest z natury kłamcą.

Jezus mówi nam, że kłamstwo jest drugą naturą diabła. 

„Był mordercą od początku, nie trzymając się prawdy, bo nie ma w nim prawdy. Kiedy kłamie, mówi swoim ojczystym językiem, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44).

Apostołowie mówią nam, że nasz wróg też jest wielkim zwodzicielem. Kiedy członek wczesnego kościoła Ananiasz dokonuje podejrzanej darowizny, Piotr pyta: „Jak to jest, że szatan tak napełnił twoje serce, że okłamałeś Ducha Świętego […]?” (Dz 5,3). A Paweł później mówi Kościołowi w Koryncie, że wąż zwiódł Ewę przebiegłymi kłamstwami (2 Koryntian 11:3), a następnie mówi, że sam szatan przebiera się za anioła światłości (11:14).

Ale oszustwo szatana nie kończy się na szatanie. A jego zwolennicy również nie ograniczają się do niewidzialnego królestwa.

Niestety, pod wpływem Szatana są też inni.

10. Szatan ma duchowe dzieci, tak jak Bóg.

Nowy Testament często nazywa Boga naszym Ojcem, a wierzących „dziećmi Bożymi”. Jest to oczywiście stwierdzenie duchowe, a nie biologiczne. Jesteśmy częścią duchowej rodziny Bożej. Żyjemy pod dachem Boga, przestrzegamy Jego zasad i korzystamy z jego dobrodziejstw.

Jednak Bóg nie jest jedynym duchowym ojcem, o którym mówi Biblia. Szatan też ma dzieci.

To pojawia się wielokrotnie w Nowym Testamencie:

W tym samym fragmencie, w którym Jezus nazywa Szatana ojcem kłamstwa, mówi Żydom, którzy chcą go zabić: „Wy należycie do waszego ojca, diabła, i chcecie spełniać pragnienia waszego ojca” (J 8,44).

Kiedy uczniowie proszą Jezusa, aby wyjaśnił swoją przypowieść o pszenicy i kąkolu. Jezus mówi im że dobre nasienie reprezentuje synów jego królestwa, podczas gdy kąkol reprezentuje synów złego (Ew. Mateusza 13:36-40).

Nowo nawrócony apostoł Paweł mówi czarownikowi: „Jesteś dzieckiem diabła i wrogiem wszystkiego, co słuszne! Jesteś pełen wszelkiego oszustwa i sztuczek” (Dz 13:10).

A w swoim pierwszym liście Jan mówi, że dzieci diabła są widoczne w oparciu o ich grzeszne zachowanie i brak miłości do braci i sióstr (1 Jana 3:10).

Jak większość rzeczy związanych z Szatanem, ta koncepcja sięga aż do Księgi Rodzaju.

Kiedy Bóg przeklął węża, ustanowił nieprzyjaźń nie tylko między diabłem a kobietą, ale między obydwoma ich potomkami.

W pewnym sensie to proroctwo wypełnia się częściowo już w następnym rozdziale Księgi Rodzaju, w historii Kaina i Abla. Jeden brat był sprawiedliwy, a drugi był mordercą. Jan używa ich nawet jako studium przypadku różnic między dziećmi Bożymi a dziećmi diabła – posuwa się nawet do stwierdzenia, że ​​Kain był „ze złego” (1 Jana 3:11).

Heiser zauważa, że ​​„reszta biblijnej historii nie przedstawia ludzi walczących z wężami. Nic dziwnego, ponieważ wróg ludzkości nie był zwykłym wężem. Biblia jednak opisuje trwający konflikt między wyznawcami Jahwe a ludzkimi i boskimi istotami, które podążają duchową ścieżką węża”.

11. Szatan wpłynął na Judasza Iskariotę.

Jan mówi nam, że diabeł skłaniał Judasza Iskariotę do zdradzenia Jezusa przed nocą Ostatniej Wieczerzy (Jan 13:2). Zarówno Jan, jak i Łukasz mówią, że diabeł wszedł w Judasza w noc, w której zdradził swego Pana (Jana 13:27; Łk 22:3).

Biblia nie podaje nam mechanizmu tego, co się tutaj wydarzyło. Należy jednak zauważyć, że przy tej okazji Szatan uznał za konieczne osobiste zaangażowanie w doprowadzenie Jezusa do śmierci.

Gdyby jednak szatan mógł zrobić to wszystko od nowa, prawdopodobnie nie podjąłby takiego działania. Śmierć Jezusa nie była zwycięstwem, które według szatana było.

12. Moc śmierci szatana zostaje złamana.

Okazuje się, że śmierć Jezusa złamała przynajmniej część śmiertelnej mocy szatana. Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia to w ten sposób:

„Skoro dzieci mają ciało i krew, on również miał udział w ich człowieczeństwie, aby przez swoją śmierć złamał moc Tego, który dzierży władzę nad śmiercią — to jest diabła i uwolnił tych, których całe życie było trzymane w niewoli przez strach przed śmiercią” (Hbr 2,14-15).

Zanika moc śmierci. Paweł twierdzi, że śmierć zostanie „pochłonięta w zwycięstwie” (1 Koryntian 15:54). A w Księdze Objawienia Chrystus ogłasza: „Umarłem, a teraz patrzcie, żyję na wieki wieków! A ja trzymam klucze śmierci i Hadesu” (Objawienie 1:18).

13. Pokusa daje szatanowi przewagę.

Chociaż moc szatana jest złamana, nie jest jeszcze bezsilny. W rzeczywistości niektóre fragmenty Nowego Testamentu mówią nam, że istnieją pewne sposoby dla diabła, aby uzyskać taktyczną przewagę nad nami.

Apostoł Paweł wskazuje, że gniew, nieprzebaczenie i uraza między chrześcijanami dają szatanowi szczególną przewagę.

Mamy na to kilka przykładów w Piśmie:

Paweł zachęca kościół w Koryncie, aby przebaczył i uspokoił każdego skruszonego wierzącego, który mógł spowodować smutek reszty kościoła. Apostoł wzywa Kościół, aby taka osoba czuła się mile widziana i kochana. Czemu? Ponieważ Paweł szczególnie nie chce, aby szatan ich przechytrzył (2 Koryntian 2:11).

Paweł mówi parom małżeńskim, aby utrzymywali zdrowe stosunki seksualnie, w przeciwnym razie szatan wykorzysta brak samokontroli ubogiego małżonka (1 Koryntian 7,5).

Paweł mówi Efezjanom, aby nie pozwalali zajść słońcu nad ich gniewem, aby nie dać diabłu przyczółka (Efezjan 4:26-27).

Szatanowi można (i trzeba) się oprzeć, a my musimy być czujni, by nie dać mu szans by nas przewyższyć (Jakuba 4:7; 1 Piotra 5:8-9).

14. Klęska szatana jest pewna i nieuchronna.

Nawet jeśli nasz przeciwnik może tu i ówdzie zyskać przewagę taktyczną, jego los jest przesądzony.

Jan widzi ostateczny koniec szatana, diabła, dawnego węża: „A diabeł, który ich oszukał, został wrzucony do jeziora płonącej siarki, gdzie wrzucono bestię i fałszywego proroka. Będą męczeni dniem i nocą na wieki wieków” (DzA 20:10).

Biblia nie mówi nam dokładnie, kiedy to się stanie. Ale możemy ufać, że wojna zostanie wygrana. Szatan zostanie pokonany, a Bóg ostatecznie będzie kierował wszechświatem we współpracy z jego ludzkimi nosicielami obrazu.

Wniosek

Szatan w Biblii jest głównym wrogiem Boga, a zatem naszym głównym wrogiem. Przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa jego moc zostaje złamana, a jego los przypieczętowany – ale nadal musimy być czujni, aby nie dać mu przewagi w sprowadzaniu nas na manowce.

Tłumaczenie Marek_P >> Źródło

Czy istnieje Bóg? Moralny argument na istnienie Boga

Czy istnieje Bóg? Moralny argument na istnienie Boga

 

C. S. Lewis o moralnym argumencie na istnienia Boga

Jest wiele dobrze znanych od czasów starożytnych argumentów na istnienie Boga, np. Argument kosmologiczny, argument ontologiczny i argument teleologiczny. W tym wszystkim argument moralny na istnienie Boga jest całkiem świeży. Po raz pierwszy postulował to niemiecki filozof Immanuel Kant w swojej pracy Krytyka czystego rozumu [1]. Argumenty kosmologiczne i teleologiczne pochodzą ze starożytności, a argument ontologiczny powstał w okresie średniowiecza. Kant opublikował Krytykę czystego rozumu podczas Oświecenia w 1781 roku.

Podczas gdy inni, tacy jak Hastings Rashdall, WR Sorely i Elton Trueblood, wszyscy posunęli argumentację naprzód, opierając się na pracy Kanta, CS Lewis rozwinął argument moralny do jego najpopularniejszej i najskuteczniejszej formy półtora wieku później w swoim wielkim traktacie: Zwykłe chrześcijaństwo [2]. Zaczął jako seria audycji radiowych podczas II wojny światowej, a później zostało opublikowane w formie książkowej. Lewis podchodzi do argumentu moralnego z nieco innej perspektywy niż agnostyk Immanuel Kant.

Ten artykuł przeanalizuje argumenty Kanta i Lewisa, z krótką wzmianką o wkładzie Rashdalla, Sorely’ego i Trueblood. Zbadamy również dwa lepsze kontrargumenty dla moralnego argumentu na istnienie Boga, utylitaryzm Jeremy’ego Benthama i etykę ewolucyjną Karola Darwina. Odpowiemy na ich kontrargumenty. Na zakończenie podsumowujemy nasze ustalenia i przedstawiamy kilka wniosków końcowych.

IMMANUEL KANT

Zacznę od argumentu Kanta. Kant nie przedstawił swojego argumentu jako dowodu na istnienie Boga per se. Twierdził raczej, że każdy system moralny z konieczności zakłada istnienie Boga jako przodka i arbitra absolutów moralnych. Kant odrzucił inne argumenty za istnieniem Boga, ale nie zaprzeczył istnieniu Boga [4]. Chociaż wychowywał się w surowym i pobożnym chrześcijańskim domu, w końcu został agnostykiem. [5] Argument Kanta jest następujący: [6]

  1. Największym dobrem wszystkich ludzi jest to, że mają szczęście w harmonii z obowiązkami.
  2. Wszyscy ludzie powinni dążyć do największego dobra.
  3. Co ludzie powinni zrobić, mogą zrobić.
  4. Ale ludzie nie są w stanie urzeczywistnić największego dobra w tym życiu lub bez Boga.
  5. Dlatego musimy postulować Boga i przyszłe życie, w którym można osiągnąć największe dobro.

Największe dobro wszystkich ludzi

Kant wierzył, że ludzie najbardziej pragną szczęścia. Wierzył również, że moralność jest ostatecznie kwestią obowiązku ludzi a obowiązek jest tym, co ludzie powinni robić. Największym dobrem, w rozumowaniu Kanta, jest więc poślubienie tych dwóch ideałów: szczęścia i obowiązku.

Kant uczeń łaciny, nazwał ślub szczęścia i obowiązku summum bonum, co po łacinie oznacza „największe dobro”. Uważał, że powinien to być najwyższy ideał w życiu człowieka i wszyscy powinni go gorliwie poszukiwać.

Co ludzie powinni robić, a co potrafią zrobić?

Kant argumentował, że summon bonum nie może zostać osiągnięte w obecnym życiu, które jest zbyt krótkie, a ludzie nie wykazują charakteru ani natury koniecznej do tego. Jeśli ktoś jest ostatecznie niezdolny do zrobienia czegoś, to tego czegoś nie można opisać ściśle jako obowiązku. Może być ideałem, dobrem moralnym lub obowiązkiem, ale w rzeczywistości nie jest obowiązkiem.

Okoliczności na które nie mamy wpływu, mogą spowodować że nie będziemy w stanie wywiązać się z naszych zobowiązań finansowych, ale zobowiązania pozostają do momentu ich zaspokojenia. I odwrotnie, mamy obowiązek żyć moralnie na tyle, na ile jesteśmy w stanie to zrobić, ale tam gdzie nie jesteśmy w stanie tego zrobić, obowiązek ten nie pozostaje.

Jeśli dorosły odmawia ochrony dziecka przed krzywdą, może zostać uznany za winnego moralnie, a tym samym częściowo a być może całkowicie, jest odpowiedzialny za krzywdę dziecka. Jeśli jednak dorosły nie jest świadomy potencjalnego zagrożenia dla dziecka lub jest w tym czasie zakneblowany i związany, nie ma obowiązku ochrony dziecka.

Kant uważał, że ludzie powinni dążyć do summum bonum, ale nie są w stanie tego zrobić w tym życiu. To stwarza dylemat. Jeśli ludzie mają obowiązek, którego nie można spełnić w tym życiu, musi być rozwiązanie.

Konieczność Boga i życia pozagrobowego, aby urzeczywistnić największe dobro

Rozwiązaniem tego dylematu Kanta jest to, że Bóg musi istnieć i musi istnieć życie pozagrobowe. Bez istnienia Boga nie może być jedności szczęścia i obowiązku, ani największego dobra (summum bonum). Ponieważ ludzie nie są w stanie osiągnąć tego samodzielnie, musi być obecna wyższa siła, aby zjednoczyć pragnienie szczęścia i dążenie do obowiązku. Co więcej, skoro ludzie nie są w stanie zrobić tego sami w swoim obecnym stanie, musi istnieć życie pozagrobowe, w którym summum bonum osiąga się dzięki mocy Boga.

RASHDALL, SORELY I TRUEBLOOD

Podczas gdy inni ulepszyli moralny argument za istnieniem Boga, w tym Hastings Rashdall, W.R. Sorely i Elton Trueblood, C.S. Lewis stworzył najpopularniejszą formę tego argumentu w czasach nowożytnych. Zanim jednak przyjrzę się formie argumentacji Lewisa, chciałbym pokrótce wspomnieć o wkładzie tych ludzi.

Hastings Rashdall dowodził że aby istniało coś takiego jak obiektywne prawo moralne, które samo w sobie jest ideą a ponieważ idee są myślami, które mogą istnieć tylko w umyśle musi koniecznie istnieć doskonały umysł moralny. Taki umysł musiałby być nieskończony, ponieważ skończone umysły nie są absolutne, a idea taka jak moralna doskonałość musiałaby istnieć niezależnie od skończonych umysłów. [7]

W.R. Sorely pomógł ugruntować ulepszenie Rashdalla w argumentacji Kanta. Sparafrazuję ocenę Geislera dotyczącą poprawy. Mocno argumentował, że skoro obiektywne prawo moralne istnieje niezależnie od ludzkiej świadomości i zgodności z nim oraz ponieważ ludzie przyznają jego ważność przed poznaniem go i uznają jego roszczenia wobec nich, nie ulegając mu obiektywne prawo moralne musi istnieć w nieskończonym umyśle.[8]

Elton Trueblood poczynił duży postęp w argumentacji. Argumentował, że jakakolwiek subiektywność zastosowana do moralności jest bezsensowna i wyklucza poważną dyskusję o sądach moralnych. Wskazał również, że ludzie zdają sobie sprawę ze swojego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo. Lojalność i prawda to rzeczy za które ludzie umrą, ale jeśli lojalność nie dotyczy osoby i jeśli prawda nie dotyczy osoby, to taka ofiarna śmierć jest bezsensowna. [9]

C.S. LEWIS

Lewis przedstawił swoje argumenty za istnieniem Boga w „Zwykłym Chrześcijaństwie”.[10] Twierdził, że ludzie mają ogólną zgodę na to, co jest moralnie dobre, a co złe. Kiedy ludzie zostają przyłapani na przekraczaniu prawa moralnego, nie zaprzeczają jego istnieniu a raczej usprawiedliwiają się, dlaczego ich przekroczenie było dopuszczalne w obecnej sytuacji. Brak obiektywnego, uniwersalnego i absolutnego prawa moralnego spowodowałby że argumenty moralne byłyby bezpodstawne (niezależnie od tego, po której stronie się było) a osądy moralne pozbawione sensu.

Tak jak w Argumencie Inteligentnego Projektu, dowód projektu we wszechświecie implikuje projektanta, tak w Argumencie moralnym dowód ludzkiej wiedzy o prawie moralnym, które wykracza poza ludzkość, implikuje prawodawcę. Ten prawodawca musi być nakazowy i zainteresowany ludzkim zachowaniem a zatem osobą. Aby ten prawodawca nakazał co jest moralnie słuszne, ten prawodawca musi być dobry. Musi więc istnieć dobry, osobisty prawodawca moralny, a jest nim Bóg.

STRESZCZENIE ARGUMENTU

Chociaż istnieją różne formy argumentu moralnego na rzecz istnienia Boga, z których każda podkreśla jedną lub drugą zasadę argumentu, można go ogólnie podsumować w następujący sposób:[11]

  1. Obserwuje się ludzkie doświadczenie moralności.
  2. Bóg jest uważany za najlepsze lub jedyne wytłumaczenie tego moralnego doświadczenia.
  3. Dlatego Bóg istnieje.

Chociaż argument jest przekonujący, może nie być w pełni przekonujący a niektórzy myśliciele w ciągu ostatnich kilku stuleci przedstawili kompetentne kontrargumenty. Niektóre z nich są dość skomplikowane. Ostatecznie jednak te kontrargumenty nie mają wagi solidnej logiki ani przekonującej argumentacji, gdy są pod ścisłą kontrolą. Przyjrzymy się teraz dwóm lepszym zarzutom wobec argumentu moralnego i sposobom ich rozwiązywania.

ZASTRZEŻENIA

Jeremy Bentham

Jeremy Bentham był XVIII-wiecznym brytyjskim filozofem, który był twórcą nowoczesnego utylitaryzmu. Zaprzeczał prawu naturalnemu, popierał prawa gejów był zdeklarowanym ateistą, reformatorem społecznym i prawnikiem oraz dążył do unicestwienia religii we współczesnym społeczeństwie.[12]

Natura podporządkowała ludzkość dwóm suwerennym panom, bólu i przyjemności. To do nich należy jedynie wskazanie, co powinniśmy zrobić… Przez zasadę użyteczności rozumie się tę zasadę, która aprobuje lub nie akceptuje każdego działania, zgodnie z tendencją, jak się wydaje, do zwiększania lub zmniejszania szczęścia strony, której interesem jest jest pytanie: lub, co to jest to samo, innymi słowy, aby promować lub przeciwstawiać się temu szczęściu. Mówię o każdym działaniu, a zatem nie tylko o każdym działaniu osoby prywatnej, ale o każdym działaniu rządu[13].

Ten cytat Jeremy’ego Benthama podsumowuje przesłankę jego argumentu, że moralność nie jest ugruntowana na osobistym, uniwersalnym i doskonałym moralnym prawodawcy, ale na użyteczności danego osądu moralnego. Chociaż w utylitaryzmie jest o wiele więcej głębi, ostatecznie zawodzi, ponieważ ludzkość zdaje sobie sprawę, że przyjemność nie może być przewodnią ręką za osądami moralnymi.

Istnieje wiele osądów, które są postrzegane jako moralnie słuszne, co skutkuje bólem, poświęceniem i/lub stratą dla aktora. Przykładami są żołnierze, którzy umierają za swoje kraje. Sportowcy, którzy trenują i cierpią dla swoich fanów. Mnisi, którzy żyją w samozaparciu w imię pobożności i Matka Teresa, która oddała swoje życie pomagając biednym.

Pogoń za doczesną przyjemnością jest właśnie tym, co wyciąga najgorsze w ludzkości. Weźmy pod uwagę otyłość, uzależnienie od narkotyków i seks pozamałżeński, które są próbami zaspokojenia cielesnych pragnień przyjemnością ale ostatecznie są moralnie złe i prowadzą do zniszczenia.

XX-wieczny filozof i rektor King’s College w Cambridge, Bernard Williams, zaatakował utylitaryzm. Który domaga się aby ludzie „odrzucili sumienie i skrupuły i czynili ‘mniejsze zło’ – nawet jeśli jest to wstrętne”.[14] jednak sumienie (sum+nauka = wiedza) jest dowodem naszej wrodzonej znajomości obiektywnej, absolutnej prawdy moralnej. Utylitaryzm zmusza nas do samolubnej egzystencji i zaprzecza wyższym formom cnoty. Ostatecznie nie jest w stanie osiągnąć doskonałej, jednolitej etyki moralnej.

Karol Darwin

W swoim klasycznym dziele „The Descent of Man” Karol Darwin „postanowił wyjaśnić pochodzenie ludzkiej moralności… [i wierzył], że zmysł moralny (altruizm) miałby niewielką przewagę selektywną dla jednostki, ale byłby adaptacyjny dla grupy.” [15] Chodziło mu o to, że moralność rozwinęła się poprzez dobór naturalny jako pomoc w przetrwaniu gatunku ludzkiego. Są z tym co najmniej dwa problemy.

Jeśli przyjmie się ewolucję Darwina (nie zgadzam się), można by łatwo argumentować, że niższe zwierzęta i wszelkiego rodzaju formy życia ewoluowały przez tysiąclecia bez żadnego kodeksu moralnego. Zatem moralność nie jest konieczną pomocą w rozwoju gatunku lub ogólnie form życia.

Co więcej, ludzie często podejmują decyzje moralne, które mogą wyrządzić krzywdę sobie lub innym. Ponieważ wiedzą że są etycznie poprawne, choć potencjalnie autodestrukcyjne, mimo to działają naprzód i „robią słuszną rzecz”.

Weźmy pod uwagę członka plutonu egzekucyjnego, który odmawia strzelania i staje przed sądem wojennym. Lub chrześcijańskiego męczennika, który nie wyrzeknie się swojej wiary w Chrystusa, chociaż może to uratować życie jego własnemu, a być może także najbliższych członków jego rodziny. Moralność regularnie dyktuje, że ludzie działają wbrew swoim naturalnym instynktom, ale naturalne instynkty są tym, co zdaniem ewolucjonistów chroni gatunek. Istoty ludzkie nie potrzebują kodeksu moralnego, aby przetrwać.

WNIOSEK

W artykule tym pokrótce przeanalizowano historię moralnego argumentu za istnieniem Boga, poczynając od Kanta, a kończąc na Lewisie. Omówiliśmy siłę argumentu i kilka jego lepszych kontrargumentów. Ogólnie rzecz biorąc, argument moralny stanowi późny, ale przekonujący dodatek do zestawu argumentów za istnieniem Boga. Wiara w Boga, częściowo oparta na Argumencie Moralnym, jest rozsądna i logiczna. Można jednak uczciwie powiedzieć, że samo w sobie może nie spełniać wysokiego standardu koniecznego do przekonania nawet uczciwego dociekliwego, a tym bardziej wrogiego antagonisty. Jednak w zestawieniu z połączonym ciężarem argumentów kosmologicznych, ontologicznych i teleologicznych, przedstawia przytłaczający argument logiczny i filozoficzny przemawiający za istnieniem Boga.

Źródło: Tłumaczenie na Polski Marek_P

BIBLIOGRAFIA

Farber, Paul Lawrence. Pokusy etyki ewolucyjnej. Berkley, Kalifornia: University of California Press, 1998.

Crimmins, James E. „Bentham on Religion: Ateism and the Secular Society”. Dziennik Historii Idei (1986): 95.

Williamsa, Bernarda. Teoria etyczna: odczyty klasyczne i współczesne. Pod redakcją Louisa P. Pojmana i Jamesa Fiesera. Boston, Massachusetts: Wadsworth, 2011.

Bentham, Jeremy. Wprowadzenie do zasad moralności i ustawodawstwa. Mineola, Nowy Jork: Dover Publications, Inc, 2009.

Byrne, Piotrze. Encyklopedia Filozofii Stanforda. Wydanie internetowe, 2004.

Prawdziwej krwi, Davida Eltona. Filozofia religii. Westport, Connecticut: Green Publishing Group, 1975.

Rashdall, Hastings. Teoria dobra i zła. Oksford, Anglia: Wydawnictwo Uniwersytetu Oksfordzkiego, 1938.

Lewis, Clive Staples. Zwykłe chrześcijaństwo. San Francisco, Kalifornia: Harper, 2001.

Geisler, Norman L. Baker Encyklopedia apologetyki chrześcijańskiej. Grand Rapids, Michigan: Baker Books, 1999.

Kant, Immanuel. Krytyka czystego rozumu. Londyn: Klasyka pingwinów, 2008.

Odnośniki:

[1] Immanuel Kant, Critique of Pure Reason (London: Penguin Classics, 2008).

[2] Clive Staples Lewis, Mere Christianity (San Francisco, California: Harper, 2001).

[3] Norman L. Geisler, Baker Encyclopedia of Christian Apologetics (Grand Rapids, Michigan: Baker Books, 1999), 498.

[4] Ibid.

[5] Ibid.

[6] Ibid.

[7] Hastings Rashdall, The Theory of Good and Evil (Oxford, England: Oxford University press, 1938).

[8] Norman L. Geisler, Baker Encyclopedia of Christian Apologetics (Grand Rapids, Michigan: Baker Books, 1999), 498.

[9] David Elton Trueblood, Philosophy of Religion (Westport, Connecticut: Green Publishing Group, 1975).

[10] Clive Staples Lewis, Mere Christianity (San Francisco, California: Harper, 2001).

[11] Peter Byrne, Stanford Encyclopedia of Philosophy (2004), from an article entitled “Moral Arguments for the Existence of God”.

[12] James E. Crimmins, “Bentham on Religion: Atheism and the Secular Society,” Journal of the History of Ideas (1986) 95.

[13] Jeremy Bentham, An Introduction to the Principles of Morals and Legislation (Mineola, New York: Dover Publications, Inc, 2009), 1.

[14] Bernard Williams, Ethical Theory: Classical and Contemporary Readings, ed. Louis P. Pojman and James Fieser (Boston, Massachusetts: Wadsworth, 2011), 245.

[15] Paul Lawrence Farber, The Temptations of Evolutionary Ethics (Berkley, California: University of California Press, 1998), Chapter 1.

101 sprzeczności w Biblii. Część 2: Analiza „sprzeczności” 1-50

101 sprzeczności w Biblii. Część 2: Analiza „sprzeczności” 1-50

 

Część 2 rzekomych sprzeczności, których znalazł Shabir Ally. Czytelniku jeśli nie zapoznałeś ze wcześniejszym artykułem, proponujemy najpierw to zrobić.

101 sprzeczności w Biblii. Część 1: Wprowadzenie

1. Czy Bóg zachęca Dawida do przeprowadzenia spisu swego ludu (2 Samuela 4:1), czy też Szatan (1 Kronik 21:1)?

(Kategoria: niezrozumiane, jak Bóg działa w historii)

Wydaje się to pozorną rozbieżnością, chyba że oba stwierdzenia są prawdziwe. Było to pod koniec panowania Dawida, a Dawid spoglądał wstecz na swoje wspaniałe podboje, które doprowadziły królestwa kananejskie, syryjskie i fenickie do stanu wasalstwa i zależności od Izraela. Miał postawę dumy i samouwielbienia dla swoich osiągnięć i myślał bardziej w kategoriach uzbrojenia i wojsk niż w kategoriach miłosierdzia Bożego.

Dlatego Pan zdecydował, że nadszedł czas, aby Dawid został rzucony na kolana, gdzie ponownie zostanie zwrócony na Boże miłosierdzie. Pozwolił mu więc kontynuować swój spis, aby przekonać się, ile dobrego by mu to dało, ponieważ jedyną rzeczą, jaką ten spis mógłby osiągnąć, byłoby nadmuchanie ego narodowego (zapoznanego w ostrzeżeniu Joaba przed przeprowadzeniem spisu w 1 Kronik 21:3). Gdy tylko liczenie zostało ukończone, Bóg zamierzał skarcić naród katastrofalną plagą, która sprowadzi ogromną liczbę ofiar śmiertelnych (w rzeczywistości życie straciło 70.000 Izraelitów według 2 Samuela 24:15).

A co z szatanem? Dlaczego miałby wplątać się w tę sprawę (według 1 Kronik 21:1), skoro Bóg już pozwolił Davidowi na  popełnienia szaleństwa o którym myślał? Wydaje się, że jego powody były całkowicie złośliwe, wiedząc że spis ludności nie spodobałby się Panu (1 Księga Kronik 21:7-8), dlatego też zachęcił Dawida do przeprowadzenia go.

Nie jest to jednak nic nowego, ponieważ w Biblii jest wiele innych wydarzeń, w których zarówno Pan, jak i Szatan byli zaangażowani w badania duszy i próby:

  1. W pierwszym i drugim rozdziale Księgi Hioba znajdujemy wyzwanie dla Szatana od Boga, który pozwala szatanowi sprowadzić na Hioba jego nieszczęścia. Bożym celem było oczyszczenie wiary Hioba i wzmocnienie jego charakteru poprzez dyscyplinę, podczas gdy celem szatana było czysto złośliwe, życząc Hiobowi jak największej szkody, aby wyrzekł się swojej wiary w swego Boga.
  2. Podobnie zarówno Bóg, jak i Szatan są zaangażowani w cierpienia prześladowanych chrześcijan zgodnie z 1 Piotra 4:19 i 5:8. Bożym celem jest wzmocnienie ich wiary i umożliwienie im udziału w cierpieniach Chrystusa w tym życiu, aby mogli radować się z Nim w nadchodzących chwałach nieba (1 P 4,13-14), podczas gdy celem szatana jest „pożreć” ich (1 P 5,8), a raczej wciągnąć ich w użalanie się nad sobą i zgorzknienie.
  3. Zarówno Bóg, jak i Szatan pozwolili Jezusowi na trzy pokusy podczas jego służby na ziemi. Bożym celem dla tych pokus było, aby całkowicie zatriumfował nad tym samym kusicielem, który zwabił pierwszego Adama do jego upadku, podczas gdy celem szatana było odwrócenie zbawiciela od jego mesjańskiej misji.
  4. W przypadku trzech zaparć się Jezusa przez Piotra na dworze arcykapłana, to sam Jezus wskazuje na cele zaangażowania obu stron, kiedy mówi w Ewangelii Łukasza 22:31-32: „Szymonie, Szymonie, oto Sztan wyprosił, aby was przesiać jak pszenicę. Ale prosiłem za ciebie Szymonie, aby twoja wiara nie ustała. Ty zaś kiedy się nawrócisz, wzmocnij swoich braci”.
  5. I wreszcie samo ukrzyżowanie daje kolejny przykład, w który zaangażowani są zarówno Bóg, jak i szatan. Szatan ujawnił swój cel, gdy serce Judasza było pełne zdrady i nienawiści (Jan 13:27), co spowodowało, że zdradził Jezusa. Rozumem Pana stojącym za ukrzyżowaniem było jednak to, że Jezus, Baranek zabity od założenia świata, powinien oddać swoje życie na okup za wielu. Aby znów grzeszny człowiek mógł rozkoszować się relacją utraconą na samym początku, w ogród Eden i tym samym wejść w związek, który jest teraz wieczny.

Mamy więc pięć innych przykładów w których zarówno Pan, jak i Szatan byli zaangażowani razem chociaż z zupełnie innych motywów. Motywem szatana we wszystkich tych przykładach, łącznie ze spisem dokonanym przez Dawida były złośliwe zamiary. Podczas gdy Pan we wszystkich tych przypadkach pokazywał zupełnie inny motyw. Był to życzliwy motyw mający na celu ostateczne zwycięstwo, jednocześnie zwiększając użyteczność osoby badanej. W każdym przypadku sukces szatana był ograniczony i przejściowy; podczas gdy w końcu Boży cel został dobrze zrealizowany, przyczyniając się do sukcesu Jego sprawy.

2. 2 Samuela 24:9 podaje całkowitą populację Izraela jako 800 000, podczas gdy 1 Kronik 21:5 mówi, że było to 1100 000.

(Kategoria: niezrozumienie kontekstu historycznego lub niezrozumienie intencji autora)

Istnieje wiele sposobów zrozumienia nie tylko tego problemu, ale także kolejnego wyzwania, ponieważ oba odnoszą się do tych samych fragmentów i do tego samego spisu.

Możliwe, że różnice między tymi dwoma relacjami są związane z nieoficjalnym i niepełnym charakterem spisu (o czym będzie mowa później) lub że Księga Samuela przedstawia liczby zaokrąglone, zwłaszcza dla Judy.

Bardziej prawdopodobną odpowiedzią jest jednak to, że jeden spis obejmuje kategorie mężczyzn, które wyklucza drugi. Można sobie wyobrazić, że dane z 1 Kronik 21:5 obejmowały wszystkich dostępnych ludzi w wieku bojowym, zaprawionych w boju lub nie, podczas gdy relacja z 2 Samuela 24:9 mówi tylko o tych, którzy byli gotowi do bitwy. W sprawozdaniu Joaba z 2 Samuela 24 użyto słowa „hayil”, co tłumaczy się jako „mocnicy” lub wojska zaprawione w boju, i odnosi się do nich, liczącej 800 000 weteranów. Rozsądne jest, że w rezerwach utrzymywano dodatkowe 300 000 mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie brali jeszcze udziału w walkach polowych. W związku z tym te dwie grupy stanowiłyby 1 100 000 mężczyzn z 1 Kronik 21, w którym nie używa się hebrajskiego terminu „hayil”, aby je opisać.

3. 2 Samuela 24:9 podaje okrągłą liczbę 500 000 wojowników w Judzie, czyli o 30 000 więcej niż odpowiednia pozycja z 1 Kronik 21:5.

(Kategoria: niezrozumiany kontekst historyczny)

Zauważmy, że 1 Kronik 21:6 wyraźnie stwierdza, że ​​Joab nie dokończył numeracji, ponieważ nie przeprowadził jeszcze spisu plemienia Beniamina ani Lewiego, ponieważ Dawid został przekonany o dokończeniu spisu w ogóle. Tak więc różne liczby wskazują na włączenie lub wyłączenie określonych nieokreślonych grup w narodzie. Kolejną wzmiankę na ten temat znajdujemy w 1 Kronik 27:23-24, gdzie stwierdza się, że Dawid nie uwzględnił tych dwudziestoletnich i młodszych, a ponieważ Joab nie ukończył spisu, liczba ta nie została odnotowana w Kronice króla Dawida.

Procedura przeprowadzania spisu polegała na rozpoczęciu od plemion transjordańskich (2 Samuela 24:5), a następnie przeniesieniu się do najbardziej wysuniętego na północ plemienia Dana i skierowaniu się na południe w kierunku Jerozolimy (werset 7). Dlatego numeracja Beniamina byłaby ostatnia. Dlatego też Beniamin nie zostałby włączony do sumy Izraela ani Judy. W przypadku 2 Samuela 24 liczba Judy obejmowała znaną już liczbę 30 000 żołnierzy zgromadzonych przez Beniamina. Stąd w sumie 500 000 obejmował kontyngent Beniaminitów.

Zauważmy, że po podziale Zjednoczonego Królestwa na Północ i Południe po śmierci Salomona w 930 pne większość Beniaminitów pozostała lojalna wobec dynastii Dawida i stanowiła (wraz z Symeonem na południu) królestwo Judy. Dlatego rozsądnie było uwzględnić Beniamina z Judą i Symeonem w łącznej liczbie 500 000, chociaż Joab mógł nie wymienić tego w pierwszym raporcie, który przekazał Dawidowi (1 Kronik 21:5). Dlatego całkowita suma sił bojowych dostępnych dla Dawida do służby wojskowej wyniosła 1 600 000 (1 100 000 Izraela, 470 000 Judy-Symeona i 30 000 Beniamina).

4.2 Samuela 24:13 wspomina, że ​​będzie siedem lat głodu, podczas gdy 1 Kronik 21:12 wspomina tylko o trzech.

(Kategoria: źle zrozumiałe intencje autora i źle zrozumiane sformułowanie)

Można na to spojrzeć na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest założenie, że autor 1 Kronik podkreślał trzyletni okres, w którym głód miał być najintensywniejszy, podczas gdy autor 2 Samuela uwzględniał dwa lata przed i po tym okresie, podczas których głód się pogłębiał i odpowiednio zmniejszał.

Inne rozwiązanie można zauważyć obserwując użycie słów w każdym fragmencie. Porównując te dwa fragmenty, zauważysz, że sformułowania w 1 Księdze Kronik 21 różnią się znacznie od tych z 2 Sm 24. W 2 Sm 24:13 pytanie brzmi: „czy siedem lat głodu przyszło do ciebie?” W 1 Kronik 21:12 znajdujemy alternatywny imperatyw: „Albo trzy lata głodu, albo trzy miesiące klęsk od twoich wrogów…” Z tego możemy rozsądnie wywnioskować, że 2 Samuela opisuje pierwsze podejście proroka Boga do Dawida, w którym alternatywną perspektywą było siedem lat. lata; podczas gdy relacja z Kronik podaje nam drugie i ostatnie podejście Natana do króla, w którym Pan (bez wątpienia w odpowiedzi na żarliwe błagania Dawida w prywatnej modlitwie) zredukował surowość tej ponurej alternatywy do trzech lat, a nie do całego okresu siedmiu lat. . Jak się jednak okazało, Dawid wybrał trzecią opcję Bożą i przez to doznał trzech dni ciężkiej zarazy, w wyniku której w Izraelu zginęło 70 000 mężczyzn.

5. Czy Achazjasz miał 22 lata (2 Królów 8:26) czy 42 (2 Kronik 22:2), kiedy zaczął panować nad Jerozolimą?

(Kategoria: błąd kopisty)

Ponieważ mamy do czynienia z relacjami, które zostały spisane tysiące lat temu, nie spodziewajmy się, że oryginały będą w naszym posiadaniu dzisiaj, ponieważ dawno by się rozpadły. Jesteśmy zatem zależni od kopii zaczerpniętych z kopii tych oryginałów, które z kolei były nieprzerwanie przepisywane przez wieki. Ci, którzy kopiowali, mieli skłonność do popełniania dwóch rodzajów błędów skrybów. Jedna dotyczyła pisowni imion własnych, a druga liczb.

Te dwa przykłady rozbieżności liczbowych mają tutaj związek z dekadą w podanej liczbie. Mówi się, że Achazjasz miał 22 lata w 2 Królów 8:26; podczas gdy w 2 Kronik 22:2 mówi się, że Achazjasz miał 42. Na szczęście w tekście biblijnym jest wystarczająco dużo dodatkowych informacji, aby pokazać, że prawidłowa liczba to 22. Wcześniej w 2 Król. 8:17 autor wspomina, że ​​ojciec Ochozjasza Joram ben Ahab miał 32 lata, gdy został królem, a zmarł osiem lat później, w wieku 40 lat. Zatem Achazjasz nie mógł mieć 42 lat w chwili śmierci ojca w wieku 40 lat! Takie błędy skrybów w najmniejszym stopniu nie zmieniają żydowskich czy chrześcijańskich wierzeń. W takim przypadku inna część Pisma często poprawia błąd (2 Król. 8:26 w tym przypadku). Musimy też pamiętać, że skrybowie odpowiedzialni za kopie byli skrupulatnie uczciwi w posługiwaniu się tekstami biblijnymi. Dostarczyli je tak, jak je otrzymali, nie zmieniając nawet oczywistych błędów, których jest naprawdę niewiele.

(Patrz następne pytanie, aby uzyskać bardziej dogłębną prezentację na temat tego, jak skrybowie mogą błędnie interpretować liczby w rękopisach)

6. Czy Jehojachin miał 18 lat (2 Królów 24:8) czy 8 lat (2 Kronik 36:9), kiedy został królem Jerozolimy?

(Kategoria: błąd kopisty)

Po raz kolejny w kontekście tych dwóch fragmentów jest wystarczająco dużo informacji, aby powiedzieć nam, że 8 jest błędem, a 18 prawdziwe. 8-latek jest niezwykle młody, by objąć przywództwo w rządzie. Są jednak komentatorzy, którzy twierdzą, że jest to całkowicie możliwe. Utrzymują, że gdy Jehojachin miał osiem lat, jego ojciec mianował go współregentem, aby mógł zostać przeszkolony w obowiązkach kierowania królestwem. Następnie Jehojachin został oficjalnie królem w wieku osiemnastu lat, po śmierci ojca.

Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak to, że jest to kolejny przypadek błędu skryby, często potwierdzony liczbami. Pomocne może być tutaj wtrącenie, że istniały trzy znane sposoby pisania liczb w języku hebrajskim. Najwcześniej po serii notacji używanych przez żydowskich osadników w V wieku p.n.e. Elephantine Papiri (opisane bardziej szczegółowo poniżej) następował system, w którym zamiast liczb używano liter alfabetu. Wprowadzono kolejny system, w którym pisownię liczb w całości przepisał cech so-perim. Na szczęście mamy duży zbiór dokumentów w papirusie z tych trzech źródeł, do których możemy się odwołać.

Podobnie jak w przypadku wielu z tych rozbieżności liczbowych, zmienia się numer dekady. Warto zauważyć, że zapisy liczbowe używane przez żydowskich osadników w V wieku pne Elephantine Papiri, w czasach Ezdrasza i Nehemiasza, z których pochodzi ten fragment, świadczy o wcześniejszej formie zapisu liczbowego. Składało się to z poziomego pociągnięcia zakończonego skierowanym w dół hakiem na prawym końcu, reprezentującym liczby w dziesiątkach (a zatem dwa poziome pociągnięcia jeden nad drugim byłyby 20). Pionowe pociągnięcia były używane do reprezentowania czegokolwiek poniżej dziesięciu. Tak więc osiem to /III IIII, a osiemnaście to /III IIII z dodaną linią poziomą i hakiem skierowanym w dół nad nią. Podobnie dwadzieścia dwa to /po mnie dwa haki poziome, a czterdzieści dwa /dwa zestawy haczyków poziomych.

Jeśli więc pierwotny rękopis, z którego wykonywano kopię, był zamazany lub zamazany, kopista mógł przeoczyć jeden lub więcej zapisów dziesięcioletnich. Jest o wiele mniej prawdopodobne, że kopista omyłkowo zobaczyłby dodatkowe dziesięć kresek, których nie było w jego oryginale, niż gdyby nie zauważył tego, który został zamazany.

W New International Version (NIV) Biblii poprawki zostały uwzględnione w tekstach. Jednak dla jasności w przypisach na dole strony wspomniano, że wcześniejsze hebrajskie MSS zawierają błąd skrybów, podczas gdy w Septuagincie MSS i syryjskim, a także w jednym hebrajskim MSS znajdują się poprawne cyfry. Poprawianie cyfr ma sens dopiero po zauważeniu błędu skryby. To jednak w żaden sposób nie neguje autentyczności ani autorytetu pism, które posiadamy.

Potwierdzenie tego rodzaju błędu kopistycznego znajdujemy również u różnych pisarzy pogańskich. Na przykład w inskrypcji naskalnej z Behistuna ustanowionej przez Dariusza 1 znajdujemy, że liczba 38 podaje liczbę zabitych armii Frady jako 55 243, z 6572 jeńcami, zgodnie z kolumną babilońską. Kopie tego napisu znalezione w samym Babilonie odnotowują liczbę więźniów jako 6973. Jednak w aramejskim tłumaczeniu tej inskrypcji odkrytej na Elefantynie w Egipcie liczba więźniów wynosiła tylko 6972.

Podobnie w numerze 31 tej samej inskrypcji, kolumna babilońska podaje 2045 jako liczbę zabitych w zbuntowanej armii Frawartisha, wraz z 1558 jeńcami, podczas gdy kopia aramejska liczy ponad 1575 więźniów.

7. Czy król Jehojachin rządził Jerozolimą przez trzy miesiące (2 Król. 24:8), czy przez trzy miesiące i dziesięć dni (2 Kronik 36:9)?

(Kategoria: niezrozumienie intencji autora)

Tutaj znowu, jak stwierdziliśmy w wyzwaniu nr 2 i 4, autor Kronik podał bardziej szczegółową numerację, podczas gdy autor Królów po prostu zaokrągla liczbę miesięcy, zakładając, że dodatkowe dziesięć dni nie jest wystarczająco znaczące wspomnieć.

8. Czy wódz mocarzy Dawida podniósł swoją włócznię i zabił 800 ludzi (2 Sm 23:8), czy tylko 300 ludzi (1 Kronik 11:11)?

(Kategoria: źle zrozumiał kontekst historyczny lub źle zrozumiał intencje autora)

Jest całkiem możliwe, że obaj autorzy mogli opisać dwa różne incydenty, choć przez tego samego człowieka, lub jeden autor mógł tylko częściowo wspomnieć o tym, co drugi autor wspomina w całości.

9. Czy Dawid przywiózł Arkę Przymierza do Jerozolimy po pokonaniu Filistynów (2 Samuela 5 i 6) czy przed (1 Kronik, rozdziały 13 i 14)?

(Kategoria: nie przeczytanie całego tekstu)

To naprawdę nie jest problem. Shabbir Ally powinien kontynuować czytanie dalej do 1 Kronik 15, ponieważ wtedy zobaczyłby, że Dawid przyniósł Arkę po pokonaniu Filistynów. Powodem tego jest to, że Izraelici dwukrotnie przenieśli Arkę Przymierza. Za pierwszym razem przenieśli ją z Baala, przed pokonaniem Filistynów, jak widzimy w 2 Księdze Samuela 5 i 6 oraz w 1 Księdze Kronik 15. Kiedy prorok Samuel opowiada o zwycięstwie Dawida nad Filistynami, mówi nam o obu przypadkach kiedy Arka została przeniesiona. Jednak w 1 Kronice kolejność jest następująca: Arka została najpierw przeniesiona z Baala; potem Dawid pokonał Filistynów; wreszcie Arka została przeniesiona z Domu Obed-Edoma.

Dlatego te dwa rachunki wcale nie są sprzeczne. To co mamy tutaj, to po prostu jeden prorok decydujący się przekazać nam od razu pełną historię Arki (zamiast odnosić się do niej później) i inny przedstawiający historię w inny sposób. W obu przypadkach czas wydarzeń jest taki sam.

To samo można powiedzieć o Koranie. W Surze 2 zostajemy zapoznani z upadkiem Adama, potem Izraelitom okazuje się miłosierdzie Boże, potem utonięcie faraona, potem Mojżesz i Złote Cielę, po czym Izraelici skarżą się na jedzenie i wodę, a następnie jesteśmy przedstawieni ponownie opis złotego cielca. Następnie czytamy o Mojżeszu i Jezusie, potem czytamy o Mojżeszu i złotym cielcu, a potem o Salomonie i Abrahamie. Jeśli ktoś chce mówić o chronologii, co Mojżesz ma wspólnego z Jezusem, a Salomon z Abrahamem? Chronologicznie sura powinna zacząć się wraz z upadkiem Adama, a następnie przenieść się do Kaina i Abla, Henocha, Abrahama, Lota, Izaaka, Jakuba i Ezawa, Józefa, synów Izraela i Mojżesza, w tej kolejności. Jeśli tak rażące pomieszanie chronologiczne można znaleźć w tej surze Koranu, to Shabbir dobrze by to wyjaśnił, zanim skrytykował to, co uważają za błąd w Biblii.

10. Czy Noe miał przynieść 2 pary wszystkich żywych stworzeń (Księga Rodzaju 6:19-20), czy też miał przynieść 7 par „czystych” zwierząt (Księga Rodzaju 7:2; zob. też Księga Rodzaju 7:8,9)?

(Kategoria: błędnie zacytowano tekst)

To rzeczywiście dziwne pytanie. Jest oczywiste, że Shabbir Ally błędnie zacytował tekst w 6. rozdziale Księgi Rodzaju, który nie wspomina o żadnych „czystych” zwierzętach w tym fragmencie, podczas gdy rozdział siódmy wyraźnie rozróżnia między czystymi i nieczystymi zwierzętami. Księga Rodzaju 7:2 mówi, że Noe miał przywieźć 7 par „czystych” zwierząt i 2 pary każdego rodzaju „nieczystego” zwierzęcia. Dlaczego Shabbir nie wspomniał o drugiej połowie tego wersetu, który przewiduje dwie pary w swoim wyzwaniu? Oczywiste jest, że nie ma rozbieżności między tymi dwoma zeznaniami. Problemem jest samo pytanie.

Shabbir próbuje poprzeć swój argument, wspominając, że wersety 8 i 9 rozdziału 7 dowodzą, że tylko dwie pary weszły do ​​arki. Jednak wersety te nie mówią nic o dwóch parach wchodzących do arki. Mówią po prostu, że do arki weszły pary czystych i nieczystych zwierząt lub ptaków i stworzeń.

Powód włączenia siedmiu czystych gatunków jest doskonale oczywisty: miały one być używane do ofiarnego kultu po ustąpieniu potopu (jak w rzeczywistości były, zgodnie z Księgą Rodzaju 8:20). Oczywiście, gdyby nie było więcej niż dwóch z każdego z tych czystych gatunków, wyginęłyby przez złożenie ich w ofierze na ołtarzu. Ale w przypadku nieczystych zwierząt i ptaków wystarczyłaby jedna para, ponieważ nie byłyby potrzebne do krwawej ofiary.

11. Czy Dawid schwytał 1700 jeźdźców króla Zoba (2 Samuela 8:4), czy było to 7000 (1 Kronik 18:4)?

(Kategoria: błąd kopisty)

Istnieją dwa możliwe rozwiązania tych różnych liczb. Pierwsze, autorstwa Keila i Delitzsha (strona 360), jest najbardziej przekonującym rozwiązaniem. Utrzymują, że słowo oznaczające rydwan (rekeb) zostało przypadkowo pominięte przez skrybę podczas przepisywania 2 Samuela 8:4 i że druga liczba, 7000 (dla parasim „jeźdźców”), została z konieczności zredukowana do 700 z 7000, które widział w jego Worlage z tego prostego powodu, że nikt nie napisałby 7000 po tym, jak on napisał 1000 wcześniej. Pominięcie rekeb mogło nastąpić w przypadku wcześniejszego skryby, a redukcja z 7000 do 700 byłaby kontynuowana w kolejnych kopiach przez późniejszych skrybów. Jednak według wszelkiego prawdopodobieństwa liczba z Kronik jest słuszna i liczby Samuela powinny zostać skorygowane, aby się z tym zgadzały.

Drugie rozwiązanie wychodzi z założenia, że ​​liczba została zmniejszona do 700, ponieważ odnosi się do 700 rzędów, z których każdy składa się z 10 konnych, co daje w sumie 7000. (Archer 1982:184: Keil & Delitzsch 1949:360; Light of Life II 1992:182)

12. Czy Salomon miał 40 000 stajni dla swoich koni (1 Król. 4:26) lub 4000 stajni (2 Kronik 9:25)?

(Kategoria: błąd kopisty lub niezrozumienie kontekstu historycznego)

Istnieje wiele sposobów odpowiedzi na te zagadkowe różnice. Najbardziej prawdopodobny jest analogiczny do tego, co znaleźliśmy wcześniej w wyzwaniach numer pięć i sześć powyżej, gdzie liczba dziesięcioletnia została wymazana lub zniekształcona z powodu ciągłego używania.

Inni uważają, że stajnie wymienione w 2 Kronikach były duże i mieściły po 10 koni każdy (czyli rząd dziesięciu boksów). Dlatego 4000 tych dużych stajni byłoby równoznaczne z 40 000 małymi.

Inny komentator utrzymuje, że liczba stajni zapisana w 1 Królów była liczbą z początku panowania Salomona, podczas gdy liczba zapisana w 2 Kronikach to liczba stajnipod koniec jego panowania. Wiemy, że Salomon rządził przez 40 lat; bez wątpienia w tym okresie nastąpiło wiele zmian. Jest całkiem prawdopodobne, że zmniejszył rozmiar armii, którą zostawił mu ojciec David.

(Światło Życia II 1992:191)

13. Według autora, czy Baasza, król Izraela, zmarł w 26 roku panowania króla Asy (1 Król. 15:33), czy też żył jeszcze w 36. roku (2 Kronik 16:1)?

(Kategoria: niezrozumienie kontekstu historycznego lub błąd kopisty)

Istnieją dwa możliwe rozwiązania tego problemu. Po pierwsze, uczeni, którzy przyjrzeli się tym fragmentom, doszli do wniosku, że 36 rok Asy należy obliczyć od wycofania się 10 plemion z Judy i Beniamina, co doprowadziło do podziału kraju na Judę i Izrael. Jeśli spojrzymy na to z tej perspektywy, 36. rok podzielonej monarchii przypada na 16 rok panowania Asy. Potwierdza to Księga Królów Judy i Izraela, a także współczesne zapisy, które są zgodne z tą konwencją. (uwaga: po pełniejsze wyjaśnienie tej teorii, zobacz Archer, str. 225-116).

Keil i Delitzsch (s. 366-367) woleli traktować liczbę 36 w 2 Kronik 16:1 i liczbę 35 w 15:19 jako błąd kopisty, odpowiednio dla 16 i 15. Ten problem jest podobny do pytania numer pięć i sześć powyżej. W tym przypadku jednak liczby zostały zapisane przy użyciu alfabetu hebrajskiego (zamiast egipskiego typu wielokrotnych kresek używanego w papirusach Elefantyńskich, o których mowa w pytaniach 5 i 6). Jest zatem całkiem możliwe, że liczbę 16 można dość łatwo pomylić z 36. Powodem tego jest to, że aż do VII wieku p.n.e. litera yod (10) bardzo przypominała literę lamed (30), z wyjątkiem dwóch dołączonych maleńkich kresek. na lewo od głównych pionowych kresek. Wystarczyło tylko rozmazać plamę po nadmiernym zużyciu tej zwojowej kolumny, aby sprawić, że yod wyglądał jak lamed. Możliwe że błąd ten pojawił się po raz pierwszy we wcześniejszym fragmencie, w 2 Kronik 15:19 (z 35 błędnie skopiowanymi z oryginału 15); następnie, aby zachować spójność w 16:1, ten sam skryba (a może późniejszy) doszedł do wniosku, że 16 musi być błędem dla 36 i odpowiednio to zmienił w swojej kopii.

(Łucznik 1982:226: Keil & Delitzsch 1949:366-367; Światło życia II 1992:194)

14. Czy Salomon wyznaczył 3600 nadzorców (2 Kronik 2:2) do budowy świątyni, czy tylko 3300 (1 Król. 5:16)?

(Kategoria: niezrozumienie intencji autora)

Nie jest to duży problem. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest to, że autor 2 Kronik uwzględnił 300 mężczyzn, którzy zostali wybrani jako rezerwiści na miejsce wszelkich nadzorców, którzy zachorowali lub zmarli podczas gdy autor fragmentu 1 Krl 5:16 zawiera tylko nadzoru. W grupie liczącej 3300 osób z pewnością wystąpiły choroby i śmierć, co wymagało rezerw, które byłyby wzywane w razie potrzeby.

(Światło Życia II 1992:192)

15. Czy Salomon zbudował obiekt zawierający 2000 wanien (1 Król. 7:26) lub ponad 3000 (2 Kronik 4:5)?

(Kategoria: niezrozumienie intencji autora lub błąd kopisty)

Hebrajski czasownik tłumaczony na „zamknięty” i „trzymany” różni się od czasownika przetłumaczonego na „otrzymany”; a znaczenie może być takie, że morze zawierało zwykle 2000 wanien. Ale po napełnieniu do maksymalnej pojemności przyjmował i mieścił 3000 wanien. Tak więc kronikarz po prostu wspomina o ilości wody, która uczyniła morze raczej płynącym źródłem niż spokojnym rozlewiskiem. To informuje nas, że do całkowitego napełnienia morza, które zwykle zawierało 2000 galonów, potrzeba było 3000 galonów wody.

Inne rozwiązanie podąża za wspomnianym wcześniej tematem, że liczba w liternictwie hebrajskim dla 2000 została pomylona przez skrybę z podobną liczbą alfabetyczną dla liczby 3000.

Należy zauważyć, że Shabbir (w debacie 25 lutego 1998 przeciwko Jayowi Smithowi w Birmingham w Wielkiej Brytanii) zacytował tę „sprzeczność” i dodał do niej mówiąc, że jeśli wanna ma średnicę 10 łokci, to nie może mieć obwodu równego 30 łokci, jak mówi tekst (ponieważ „pi” oznacza, że ​​miałby obwód 31,416 lub 9,549 średnicy).

Shabbir skomentował żartobliwie: „Znajdź mi taką kąpiel, a zostanę w niej ochrzczony!” Ale Shabbir nie przeczytał poprawnie tekstu lub po prostu szukał taniego żartu. Czemu? Bo w tekście jest napisane, że miała około 8 cm grubości i miała obwódkę w kształcie lilii. Dlatego zależy to od tego, skąd mierzysz. Górna lub dolna część obręczy lub wewnętrzna lub zewnętrzna strona naczynia dadzą inną średnicę; i w zależności od tego, czy mierzysz na górze, czy w węższym miejscu, otrzymasz inny obwód.

Innymi słowy, Shabbir może zostać ochrzczony, jeśli komuś przeszkadza zrobienie repliki!

(Haley str. 382; Światło życia II 1992:192)

16-21. Czy liczba Izraelitów uwolnionych z niewoli babilońskiej jest poprawna w Ezdraszu (Ezdrasz 2:6, 8, 12, 15, 19, 28) czy w Nehemiaszu (Nehemiasza 7:11, 13, 17, 20, 22, 32)?

(uwaga: ponieważ numery 16-21 dotyczą tego samego spisu, uwzględniłem je jako jeden)

(Kategoria: niezrozumiany kontekst historyczny)

W rozdziale 2 Księgi Ezdrasza i rozdziale 7 Księgi Nehemiasza na obu listach Izraelitów powracających z Babilonu do Judei pojawia się około trzydziestu trzech rodzin. Z tych 33 rodzin wymienionych u Ezdrasza i Nehemiasza, dziewiętnaście rodzin ma tyle samo członków, podczas gdy czternaście wykazuje rozbieżności w liczbie członków w obrębie tych rodzinny (chociaż Shabbir wymienia tylko sześć z nich). Dwie z rozbieżności różnią się o 1, jedna o 4, dwie o 6, dwie o 9, inna o 11, kolejne dwie o 100, kolejna o 201, inna o 105, kolejna rodzina o 300, a największą różnicą jest liczba synów Azgada, różnica 1100 między relacjami Ezdrasza 2 i Nehemiasza 7.

Jak zatem mamy wytłumaczyć 14 rozbieżności? Odpowiedź jest dość prosta i Shabbir, gdyby przeprowadził jakiekolwiek studium historii tych dwóch relacji, nigdy nie zadałby sobie trudu, by tracić czas na zadawanie tych pytań. Fakt, że istnieją obok siebie zarówno podobieństwa, jak i rozbieżności, powinien również wskazać mu rozwiązanie (jak ty, który to czytasz, prawdopodobnie nawet teraz wnioskujesz).

Istnieją dwa ważne czynniki, o których należy pamiętać, patrząc na te rozbieżności między tymi dwiema listami. Pierwszym jest prawdopodobieństwo, że chociaż członkowie tych rodzin na początku zapisali swoje nazwiska jako zamierzający odejść. W okresie przygotowań niektórzy prawdopodobnie umarli, innym zapobiegła choroba lub inne nie do pokonania przeszkody. Tak że ostateczna liczba która rzeczywiście poszła, nie była taka sama, jak tych którzy zamierzali iść. Każdy, kto zaplanował wycieczkę szkolnym autokarem na plażę, może zrozumieć, jak typowy jest to scenariusz.

Drugim i ważniejszym czynnikiem są odmienne okoliczności, w jakich sporządzono oba rejestry, o czym Shabbir zdaje się zupełnie nie wiedzieć. Rejestr Ezdrasza został sporządzony jeszcze w Babilonie (w latach 450 pne), przed powrotem do Jerozolimy (Ezdrasz 2:1-2), podczas gdy spis Nehemiasza został sporządzony w Judei (około 445 pne), po tym, jak mury Jerozolimy został odbudowany (Nehemiasza 7:4-6). Upływ tylu lat między tymi dwiema listami (od 5 do 10 lat) z pewnością miałby wpływ na liczebność każdej rodziny z powodu śmierci lub z innych przyczyn.

Większość uczonych uważa, że ​​Nehemiasz zapisał ludzi, którzy rzeczywiście przybyli do Jerozolimy pod przywództwem Zorobabela i Jeszuy w 537 lub 536 pne (Nehemiasza 7:7). Z drugiej strony Ezra używa wcześniejszej listy tych, którzy pierwotnie ogłosili zamiar dołączenia do karawany powracających kolonistów z powrotem do Babilonu, w 450 roku pne.

Rozbieżności między tymi dwiema listami wskazują na to, że pojawiły się nowe czynniki, które zmieniły ich zdanie. Niektórzy mogli popaść w spór, inni mogli odkryć biznesowe powody, aby opóźnić wyjazd na później. Podczas gdy w niektórych przypadkach z pewnością były jakieś choroby lub śmierć, a w innych mogło być kilku rekrutów w ostatniej chwili spośród tych, którzy jako pierwsi podjęli decyzję aby pozostać w Babilonie. Tylko klany lub grupy miast przyszły ze zmniejszoną liczbą. Cała reszta zbierała rekrutów w ostatniej chwili, od jednego do 1100.

Kiedy patrzymy na nazwiska, okazuje się, że niektóre imiona są wymieniane w alternatywnych formach. Wśród ówczesnych Żydów (a także mieszkających na Wschodzie) osoba miała imię, tytuł i nazwisko. Tak więc dzieci Harifa (Nehemiasza 7:24) są dziećmi Jory (Ezdrasza 2:18), podczas gdy dzieci Sii (Nehemiasza 7:47) są również dziećmi Siahy (Ezdrasz 2:44).

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, różnice w sumach, które pojawiają się w tych dwóch zestawieniach, nie powinny nikogo dziwić. Ten sam rodzaj arbitrażu i ścierania towarzyszył każdej dużej migracji w historii ludzkości.

(Łucznik 1982:229-230 i Światło życia II 1992:219-220)

22. Zarówno Ezdrasz 2:64, jak i Nehemiasz 7:66 zgadzają się, że suma dla całego zgromadzenia wynosiła 42 360, ale czy tyle wychodzi kiedy dodamy, Ezdrasz – 29 818 i Nehemiasz – 31.089?

(Kategoria: błąd kopisty)

Możliwe są dwie odpowiedzi na ten pozorny dylemat. Po pierwsze, jest to najprawdopodobniej błąd kopisty. Oryginalne teksty musiały mieć poprawne sumy, ale gdzieś w linii przekazu skryba popełnił błąd w jednej z list i zmienił sumę w drugiej tak, aby się zgadzały, bez uprzedniego zsumowania liczb dla rodziny na każdej liście. Istnieje sugestia, że ​​późniejszy skryba po przepisaniu tych list celowo zapisał sumy dla całego zgromadzenia, które było w Jerozolimie w jego czasie, a ponieważ było to później, byłoby większe.

Druga możliwość została przedstawiona przez uczonego badacza Starego Testamentu R.K. Harrison, który sugeruje, że w każdym razie liczba 42 000 może być metaforyczna, podążając „… wzorem Exodusu i podobnych tradycji, gdzie duże liczby były używane jako symbole wielkości Boga, a w tym konkretnym przypadku wskazując triumfalne wyzwolenie, jakie Bóg osiągnął dla swego zniewolonego ludu” (Harrison 1970:1142-1143).

Takie błędy nie zmieniają historyczności relacji, ponieważ w takich przypadkach inna część Pisma zwykle poprawia błąd (w tym przypadku dodane sumy). Jak napisał kiedyś znany komentator Matthew Henry: „Niewiele książek nie jest drukowanych bez błędów; jednak autorzy nie wypierają się ich z tego powodu, a błędów prasy nie przypisuje się autorowi. Szczery czytelnik poprawia je przez kontekst lub porównując je z inną częścią dzieła”.

(Światło Życia II 1992:201, 219)

23. Czy zgromadzeniu towarzyszyło 200 śpiewaków (Ezdrasz 2:65) lub 245 śpiewaków (Nehemiasza 7:67)?

(Kategoria: błąd kopisty)

Podobnie jak w pytaniu nr 7, jest to błąd kopisty, gdzie skryba kopiujący liczby z relacji Ezdrasza po prostu zaokrąglił liczbę z 245 do 200.

24. Czy imię matki króla Abijasza było Micheasz, córka Uriela z Gibei (2 Kronik 13:2), czy Maacha, córka Absaloma (2 Kronik 11:20 i 2 Samuela 13:27)?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Ta pozorna sprzeczność polega na zrozumieniu hebrajskiego słowa bat, odpowiadającego angielskiej córce. Chociaż zwykle używa się go do określenia potomka kobiety w pierwszym pokoleniu, może w równym stopniu odnosić się do dalszego pokrewieństwa. Przykładem tego jest 2 Samuela 1:24, który stwierdza: „Córki Izraela, płaczcie nad Saulem…”. Ponieważ jest to około 900 lat po tym, jak Izrael (zwany także Jakubem) rzeczywiście żył, jasne jest, że odnosi się to do Izraelity kobiety, jego dalekie żeńskie potomstwo.

W tym świetle „sprzeczność” znika. 2 Kronik 13:2 słusznie stwierdza, że ​​Micheasz jest córką Uriela. Możemy założyć, że Uriel poślubił Tamar, jedyną najbliższą córkę Absaloma. Razem mieli Micheasza, który następnie poślubił króla Rechoboama i została matką Abijasza. 2 Kronik 11:20 i 1 Krl 15:2, stwierdzając, że Maacha była córką Absaloma, po prostu powiąż ją z jej bardziej znanym dziadkiem, a nie mniej znanym ojcem, aby wskazać jej królewski rodowód. Abishalom jest odmianą Absaloma, a Michaiah jest odmianą Maachah. Dlatego drzewo genealogiczne wygląda tak:

       Absalom/Abisalom

               |

             Tamar —– Uriel

                    |

Rechoboam —– Maachah/Michaiah

          |

        Abijasz

25. Jozue i Izraelici zdobyli (Jozuego 10:23,40) czy nie zdobyli Jerozolimę? (Jozuego 15:63) 

(Kategoria: źle przeczytałem tekst)

Krótka odpowiedź brzmi: nie w tej kampanii. Podane wersety są w pełnej harmonii, a zamieszanie wynika wyłącznie z błędnego odczytania danego fragmentu.

W Jozuego 10 ginie król Jerozolimy: jego miasto nie zostaje zdobyte (wersety 16-18 i 22-26). Pięciu królów amoryckich i ich armie opuściło swoje miasta i wyruszyło, aby zaatakować Gibeon. Jozue i Izraelici rozgromili ich, a pięciu królów uciekło do jaskini w Makkeda, skąd żołnierze Jozuego przyprowadzili ich do Jozuego, który zabił ich wszystkich. Jeśli chodzi o ich armie, w wersecie 20 czytamy: „nieliczni, którzy zostali, dotarli do swoich ufortyfikowanych miast”, co wyraźnie wskazuje, że miasta nie zostały zdobyte. Więc to królowie, a nie ich miasta, zostali schwytani.

Jozue 10:28-42 odnotowuje resztę tej konkretnej kampanii wojskowej. Stwierdza, że ​​zdobyto i zniszczono kilka miast: Makkeda, Libna, Lachisz, Eglon, Hebron i Debir. Wszystkie te miasta znajdują się na południowy zachód od Jerozolimy. Król Gezer i jego armia zostali pokonani w polu, pomagając Lachisz (werset 33), a w wersecie 30 dokonano porównania z wcześniejszym zdobyciem Jerycha, ale żadne z tych dwóch ostatnich miast nie zostało zdobyte w tym czasie. Wersety 40 i 41 wyznaczają granice tej kampanii, która miała miejsce na południe i zachód od Jerozolimy. Co ważne, Gibeon, wschodnia granica tej kampanii, wciąż znajduje się około 10 mil na północny zachód od Jerozolimy.

Dlatego Jerozolima nie jest określona jako zdobyta w Jozuego 10. To całkowicie zgadza się z Jozuem 15:63, który stwierdza, że ​​Juda nie może wyprzeć Jebusytów z Jerozolimy.

26. Czy Jakub (Mateusz 1:16) czy Heli (Ew. Łukasza 3:23) był ojcem Józefa i mężem Marii?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Odpowiedź na to jest prosta, ale wymaga wyjaśnienia. Większość dzisiejszych uczonych zgadza się, że Mateusz podaje genealogię Józefa, a Łukasz genealogię Marii, czyniąc Jakuba ojcem Józefa, a Heli ojcem Marii.

Pokazują to dwie narracje o narodzinach z dziewicy. Mateusz 1:18-25 opowiada historię tylko z perspektywy Józefa, podczas gdy Łukasz 1:26-56 jest opowiadany w całości z punktu widzenia Marii.

Logiczne pytanie, które należy zadać, brzmi: dlaczego Józef jest wymieniony w obu genealogiach? Odpowiedź jest znowu prosta. Łukasz kieruje się ścisłą tradycją hebrajską, wymieniając tylko mężczyzn. Dlatego w tym przypadku Maryja jest oznaczona imieniem męża.

To rozumowanie jest wyraźnie poparte dwoma liniami dowodowymi. W pierwszym, każde imię w greckim tekście genealogii Łukasza, z jednym wyjątkiem Józefa, poprzedzone jest przedimkiem określonym (np. „the” Heli, „the” Mattath). Chociaż nie jest to oczywiste w tłumaczeniach na język angielski, uderzyłoby to każdego czytającego grecki, który zdałby sobie sprawę, że chodzi o linię żony Józefa, mimo że użyto jego imienia.

Drugą linią dowodową jest Talmud Jerozolimski, źródło żydowskie. Uznaje to genealogię Maryi, odnosząc się do niej jako do córki Helego (Haggah 2:4).

(Fruchtenbaum 1993:10-13)

27. Czy Jezus pochodził od Salomona (Mateusza 1:6) czy od Natana (Ew. Łukasza 3:31), którzy obaj są synami Dawida?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Wiąże się to bezpośrednio z „sprzecznością” 26. Po wykazaniu, że Mateusz podaje genealogię Józefa, a Łukasz genealogię Marii, jasne jest że Józef pochodził od Dawida przez Salomona, a Maria przez Natana.

28. Czy Jechoniasz (Ew. Mateusza 1:12) czy Neri (Ew. Łukasza 3:27) był ojcem Szealtiela?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Po raz kolejny problem ten znika, gdy zrozumie się że od Dawida do Jezusa podane są dwie różne genealogie, zarówno Maryi jak i Józefa (zob. #26). Dwie różne genealogie oznaczają dwóch różnych mężczyzn o imieniu Shealtiel, pospolitym hebrajskim imieniu. Dlatego nie dziwi fakt, że oboje mieli różnych ojców!

29. Który syn Zorobabela był przodkiem Jezusa Chrystusa, Abiuda (Mateusza 1:13) czy Rhesy (Łukasza 3:27), a co ze Zorobabelem w (1 Kronik 3:19-20)?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Podobnie jak w przypadku #28, dwa różne Shealtiels wymagają dwóch różnych Zerubbabelów, więc nie ma problemu, że ich synowie mieli różne imiona.

Nie powinno nas dziwić, że w pochodzeniu zarówno Marii, jak i Józefa istniał Zorobabel, syn Szealtiela. Mateusz mówi nam, że ojciec Józefa miał na imię Jakub. Oczywiście Biblia opisuje innego Józefa, syna Jakuba, który wyrósł na drugiego najpotężniejszego władcę w Egipcie (Księga Rodzaju 37-47). Nie widzimy potrzeby sugerowania, że ​​ci dwaj mężczyźni są jednym i tym samym, więc nie powinniśmy mieć problemu z dwoma mężczyznami o imieniu Zorobabel, syn Szealtiela.

Zorobabel wspomniany w 1 Kronik 3:19,20 z łatwością może być trzeci. Znowu nie sprawia to żadnego problemu: w Ewangeliach jest kilka Marii, ponieważ było to imię pospolite. To samo może być tutaj. Ten Zorobabel byłby wówczas kuzynem tego, o którym mowa w Mateusza 1:12,13. Porównanie Mateusza i 1 Kronik daje następujące możliwe drzewo genealogiczne:

Jehojachin

    |

Shealtiel—-Malkiram—-Pedaiah—-Szenazzar—-Jekamiah—-Hoshama—-Nedabiah—-…

    | |

Zerubbabel Zerubbabel—-Shimei—-…

    | |

  Abiud 7 synów

    | (1 Ch. 3:19,20)

    |

  Józefa

30. Czy Joram (Mt 1:8) lub Amazjasz (2 Kronik 26:1) był ojcem Uzjasza?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Ta odpowiedź ma podobny charakter jak w #24. Podobnie jak hebrajski bat (córka) może być użyty do określenia bardziej odległego potomka, tak samo hebrajski ben (syn). W Ewangelii Mateusza 1:1 o Jezusie mowa jest jako o synu Dawida, syna Abrahama. Obie genealogie śledzą pochodzenie Jezusa przez obu tych mężczyzn, ilustrując użycie słowa „syn”. Chociaż nie zachowały się żadne hebrajskie rękopisy ewangelii Mateusza, jasne jest, że był on Żydem piszącym z hebrajskiego punktu widzenia, a zatem całkowicie zaznajomiony z hebrajską koncepcją synostwa.

Mając to na uwadze, można łatwo wykazać, że Amazjasz był bezpośrednim ojcem Uzjasza (zwanego też Azariaszem). Z drugiej strony Joram/Jehoram był prapradziadkiem Uzzjasza i bezpośrednim przodkiem. Linia idzie Joram/Jehoram – Achazjasz – Joasz – Amazjasz – Azariasz/Uzjasz (2 Kronik 21:4-26:1).

Teleskopowanie genealogii Józefa przez Mateusza jest całkiem do przyjęcia, ponieważ jego celem jest po prostu wskazanie drogi pochodzenia. Komentuje w 1:17, że były trzy zestawy czternastu pokoleń. Świadczy to o jego zamiłowaniu do liczb i łączy się bezpośrednio z określeniem Jezusa jako syna Dawida. W języku hebrajskim każdej literze przypisywana jest wartość. Całkowita wartość imienia Dawid wynosi czternaście i prawdopodobnie dlatego Mateusz podaje tylko czternaście pokoleń w każdej sekcji, aby podkreślić pozycję Jezusa jako syna Dawida.

31. Czy Jozjasz (Mt 1:11) lub Jehojakim (1 Kronik 3:16) był ojcem Jechoniasza?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

To pytanie jest zasadniczo takie samo jak #30. Jehojakim był ojcem Jechoniasza, a Jozjasz jego dziadkiem. Jest to całkiem do przyjęcia i wynika z estetycznego teleskopowania genealogii Mateusza, a nie z jakiegokolwiek błędu.

32. Czy było czternaście (Mt 1:17) lub trzynaście (Mt 1:12-16) pokoleń od niewoli babilońskiej do Chrystusa?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Jak wyraźnie stwierdza Mateusz (1:17), było ich czternaście. W pierwszej części znajduje się czternaście nazwisk, w drugiej piętnaście, aw trzeciej czternaście. Być może najprostszym sposobem rozwiązania tego problemu jest zasugerowanie, że w pierwszej i trzeciej części pierwsza i ostatnia osoba są uwzględnione jako pokolenie, podczas gdy w drugiej nie. W każdym razie, ponieważ Mateusz wyraźnie przedstawił swoją genealogię, nie bez powodu, błąd z jego strony nie został w żaden sposób udowodniony. Jeśli przypadkiem inne nazwisko lub dwa zniknęły z listy w oryginale, przez błąd pisarza, nie możemy tego wiedzieć. Bez względu na rzeczywistą sytuację można podać proste wyjaśnienie, jak powyżej.

33. Kto był ojcem Szeli; Kainan (Łukasz 3:35-36) czy Arfaksad (Rodzaju 11:12)?

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Chociaż nie jest możliwa jednoznaczna odpowiedź, można znaleźć wiarygodne wyjaśnienie. Najbardziej prawdopodobną odpowiedzią na to pytanie jest to, że genealogia w masoreckim tekście Księgi Rodzaju obejmuje pokolenia, podobnie jak Mateusz ze swojej listy. Kiedy patrzymy na Septuagintę (LXX), znajdujemy imię Kainana zawarte jako ojciec Szelaha, odzwierciedlające to, co znajdujemy u Łukasza. Łukasz pisząc po grecku, posłużyłby się Septuagintą jako swoim autorytetem.

W tym samym tonie, jeśli odniesiemy się do Septuaginty, kiedy spojrzymy na Księgę Rodzaju 11:12, odkryjemy, że Apharxad miał 135 lat, a nie 35 (co dałoby mu więcej czasu na bycie dziadkiem Szelaha).

34. Jan Chrzciciel był Eliaszem(Ew. Mateusza 11:14; 17:10-13) czy nie (Ew. Jana 1:19-21)?

(Kategoria: niezrozumiany kontekst historyczny)

Mateusz zapisuje Jezusa mówiącego, że Jan Chrzciciel był Eliaszem, który miał przyjść, podczas gdy Jan wydaje się zapisywać, że Jan Chrzciciel temu zaprzeczał. Powodem tej pozornej niespójności jest brak kontekstualizacji przez czytelników.

Kapłani i lewici przyszli do Jana Chrzciciela i zapytali go, czy jest Eliaszem. Całkiem zabawne pytanie, które można komuś zadać, chyba że znasz Pisma żydowskie. Albowiem Bóg mówi przez proroka Malachiasza, że ​​pośle Eliasza do ludu Izraela w określonym czasie. Dlatego, ponieważ naród żydowski oczekiwał Eliasza, pytanie jest całkiem logiczne.

John miał około 30 lat, kiedy zadano mu to pytanie. Jego rodzice już nie żyli; był jedynym synem Zachariasza z plemienia Lewiego. Kiedy więc zapytano go, czy to Eliasz, który wstąpił do nieba około 878 lat wcześniej, odpowiedź brzmiała oczywiście: „Nie, nie jestem Eliaszem”.

Pan Jezus świadczy również, choć pośrednio, że Jan nie jest Eliaszem w Ewangelii Mateusza 11:11, gdzie mówi, że Jan jest większy niż wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek się urodzili. Mojżesz był większy od Eliasza, ale Jan był większy od nich obu.

Co więc Jezus miał na myśli, mówiąc o Janie, że „jest Eliaszem, który miał przyjść”? Anioł Gabriel (po arabsku Jibril) rozmawia z Zachariaszem o swoim synu, Janie, który jeszcze się nie narodził, mówiąc: „On bowiem pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliasza, aby zwrócić serca ojców ku dzieciom, a opornych ku roztropności sprawiedliwych, aby przygotować Panu lud gotowy.”. (Łukasza 1:17)

Anioł odnosi się do dwóch proroctw, Izajasza 40:3-5 (zobacz Łukasza 3:4-6, aby zobaczyć to ponownie zastosowane do Jana Chrzciciela) i Malachiasza 4:5-6 wspomnianych powyżej, które mówią: „Oto poślę wam Eliasza proroka, zanim przyjdzie ten wielki i straszny dzień PANA. On zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie ukarał ziemi przekleństwem, gdy przyjdę.”. Gabriel bez wątpienia mówi, że Jan jest „Eliaszem”, którego Bóg przepowiedział przez proroka Malachiasza.

Czy więc Jan był Eliaszem? Nie. Ale gdyby kapłani i lewici zapytali go: „Czy jesteś tym, o którym prorok Malachiasz nazywa Eliaszem?” John odpowiedziałby twierdząco.

Jezus w Ewangelii Mateusza 17:11-13 mówi, że proroctwo Malachiasza jest prawdziwe, ale Eliasz już przyszedł. Mówi, że ten „Eliasz” cierpiał, podobnie jak on, Jezus będzie cierpiał; „uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu”. Dlatego, gdy zrozumiemy kontekst, jest to jasne; Jan nie był dosłownym Eliaszem, ale był Eliaszem, o którym mówiło proroctwo, tym który miał (i przygotował) drogę dla Mesjasza, Jezusa, „Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata” , Jana 1:29.

35. Jezus miał odziedziczyć tron ​​Dawida? (Łukasz 1:32) czy nie (Mateusza 1:11; 1 Kronik 3:16 i Jeremiasza 36:30)

(Kategoria: źle zrozumiano użycie hebrajskiego)

Ta odpowiedź wynika bezpośrednio z tego od #26. Po wykazaniu, że genealogia Mateusza jest genealogią Józefa, z Jeremiasza 36:30 jasno wynika, że ​​żaden z fizycznych potomków Józefa nie był uprawniony do zasiadania na tronie Dawida, ponieważ on sam pochodził od Jechoniasza. Jednak, jak wyjaśnia Mateusz, Jezus nie był fizycznym potomkiem Józefa. Po wymienieniu genealogii Józefa z problemem jego potomstwa od Jechoniasza, Mateusz opowiada historię narodzin z dziewicy. W ten sposób udowadnia, jak Jezus unika problemu Jechoniasza i nadal może zasiadać na tronie Dawida. Łukasz natomiast pokazuje, że prawdziwe fizyczne potomstwo Jezusa pochodziło od Dawida, z wyjątkiem Jechoniasza, co w pełni uprawniało go do dziedziczenia tronu jego ojca Dawida. Zapowiedź anioła w Łukasza 1:32 dopełnia obrazu: „Pan Bóg da mu tron ​​jego ojca Dawida”. To boskie powołanie, wraz z jego fizycznym pochodzeniem, czyni go jedynym prawowitym następcą tronu Dawida.

(Fruchtenbaum 1993:12)

36. Jezus wjechał do Jerozolimy na jednym źrebaku (Mk 11:7; por. Łk 19:35) czy na źrebięciu i osiołku (Mt 21:7)?

(Kategoria: błędnie odczytano tekst i błędnie zrozumiano kontekst historyczny)

Oskarżenie polega na tym, że Ewangelie zaprzeczają temu, na ilu osłach Jezus wjechał do Jerozolimy. Oskarżenie to opiera się na niewłaściwym odczytaniu tekstu Mateusza i zignorowaniu jego pełnego punktu o tym wydarzeniu.

Przede wszystkim należy zauważyć, że wszyscy czterej pisarze Ewangelii odnoszą się do tego wydarzenia, brakującą wzmianką powyżej jest Jan 12:14-15. Marek, Łukasz i Jan zgadzają się, że Jezus siedział na źrebięciu. Logika pokazuje, że nie ma „sprzeczności”, ponieważ Jezus nie może jeździć na dwóch zwierzętach jednocześnie! Dlaczego więc Mateusz wspomina o dwóch zwierzętach? Powód jest jasny.

Nawet patrząc na Mateusza w odosobnieniu, z tekstu możemy wywnioskować, że Jezus nie jeździł na dwóch zwierzętach, a jedynie na źrebaku. Ponieważ w dwóch wersetach poprzedzających cytat z punktu (b) powyżej autorstwa Szabbira, Mateusza cytuje dwa proroctwa ze Starego Testamentu (Izajasza 62:11 i Zachariasza 9:9). Mateusz mówi:

„Powiedz Córce Syjonu: „Patrz, twój król przychodzi do ciebie łagodnie i jedzie na osiołku, na źrebięciu osła”.

Mateusza 21:5

Mówiąc „osioł”, a potem „na źrebaku, źrebięcie osła”, Zachariasz używa klasycznej hebrajskiej struktury zdań i poetyckiego języka znanego jako „równoległość”, po prostu powtarzając to samo ponownie w inny sposób, jako paralelne stwierdzenie. Jest to bardzo powszechne w Biblii (np. Psalm 119:105 wspomina: „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce”, a jednak mówi to samo dwa razy z rzędu). Oczywiste jest, że mowa jest tylko o jednym zwierzęciu. Dlatego Mateusz wyraźnie mówi, że Jezus jechał tylko na źrebięciu, w porozumieniu z trzema innymi pisarzami Ewangelii.

Dlaczego więc Mateusz mówi, że źrebię i jego matkę przywieziono w wersecie siódmym? Powód jest prosty. Mateusz, który był naocznym świadkiem (w przeciwieństwie do Marka i Łukasza) podkreśla niedojrzałość źrebaka, zbyt młodego, by można go było oddzielić od matki. Ponieważ źrebak nigdy nie był dosiadany, prawdopodobieństwo było takie, że nadal był zależny od matki. Ułatwiłoby to wjazd do Jerozolimy, gdyby osiołkę-matkę poprowadzono drogą, ponieważ źrebię w naturalny sposób podążyłoby za nią, chociaż nigdy wcześniej nie nosił jeźdźca.

Tutaj znowu widzimy, że nie ma sprzeczności między relacjami synoptycznymi, a jedynie dodany szczegół ze strony Mateusza jako tego, który oglądał wydarzenie w trakcie jego trwania.

37. Szymon Piotr dowiaduje się, że Jezus był Chrystusem przez objawienie z nieba (Ew. Mateusza 16:17), czy przez Jego brata Andrzeja (Ew. Jana 1:41)?

(Kategoria: zbyt dosłowna interpretacja)

Mateusz 16:17 podkreśla, że ​​Szymon nie tylko usłyszał to od kogoś innego: Bóg mu to wyjaśnił. To nie wyklucza opowiedzenia mu przez inne osoby. Chodzi o to, że Pan Jezus nie tylko zapytał go o to co o nim mówili inni. Żył i pracował z Jezusem, było dla niego jasne, że Jezus nie był nikim innym jak Chrystusem (Mesjaszem), Synem Boga Żywego.

Jezus nie zapytał: „Kim słyszeliście, że jestem?” ale: „Kim mówisz, że jestem?” Między tymi dwoma pytaniami jest cała różnica i Piotr nie miał już żadnych wątpliwości.

38. Jezus po raz pierwszy spotkał Szymona Piotra i Andrzeja nad Jeziorem Galilejskim (Mt 4:18-22) lub nad brzegiem Jordanu (Jan 1:42-43)?

(Kategoria: źle przeczytany tekst)

Oskarżenie polega na tym, że jedna Ewangelia odnotowuje spotkanie Jezusa z Szymonem Piotrem i Andrzejem nad morzem Galilejskim, podczas gdy druga mówi, że spotkał ich nad rzeką Jordan. Jednak to oskarżenie pada prosto na twarz, ponieważ różni pisarze podejmują historię w różnych miejscach. Oba są prawdziwe.

Jana 1:35 mówi, że Jezus spotkał ich nad rzeką Jordan i że tam spędzili z nim czas. Andrzej (i prawdopodobnie także Piotr) byli uczniami Jana Chrzciciela. Opuścili ten obszar i udali się do Galilei, gdzie znajdowała się wioska Kana, gdzie Jezus dokonał pierwszego zapisanego cudu. „Potem udał się do Kafarnaum ze swoją matką, braćmi i uczniami. Tam zostali przez kilka dni”. Jana 2:12.

Piotr i Andrzej pochodzili z miasta o nazwie Betsaida (Jan 2:44), ale teraz mieszkali w Kafarnaum (Mt 8:14-15, Mk 1:30-31, Łk 4:38-39), kilka mil od Betsaidy. Byli rybakami z zawodu, więc to było zupełnie normalne, że łowili ryby, gdy byli w domu przez te kilka dni (bo w tym czasie Jezus dopiero zaczynał publiczne nauczanie lub uzdrawianie).

W tym miejscu Matthew przejmuje historię. Gdy Piotr i Andrzej łowią ryby w Jeziorze Galilejskim, Jezus wzywa ich, aby poszli za nim – porzucili wszystko, co mają, i stali się jego stałymi uczniami. Zanim to się stało, nie prosił ich, ale poszli za nim ze względu na świadectwo Jana Chrzciciela o nim (Jan 1:35-39). Teraz, z powodu tego świadectwa, plus cud w Kanie, jak również to, co powiedział Jezus (Jan 1:47-51), a także czas spędzony z najmądrzejszym i jedynym doskonałym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył itd., jest całkowicie zrozumiałe, że zostawiają wszystko i podążają za nim. Nie byłoby dla nich zrozumiałe, gdyby po prostu porzucili swoje znane życie i poszli za nieznajomym, który pojawił się i poprosił ich, jak dzieci po żałosnym dudziarzu! Jezus nikogo nie oczarował – poszli za nim, gdy zdali sobie sprawę, kim jest – tym, o którym mówili wszyscy prorocy, Mesjaszem synem Bożym.

39. Kiedy Jezus spotkał Jaira, jego córka „właśnie umarła” (Mateusza 9:18), czy też była „blisko śmierci” (Marka 5:23)?

(Kategoria: zbyt dosłowna interpretacja)

Kiedy Jair opuścił swój dom, jego córka była bardzo chora i umierała, inaczej nie poszedłby szukać Jezusa. Kiedy spotkał Jezusa, z pewnością nie był pewien, czy jego córka już uległa. Dlatego mógł wypowiedzieć oba stwierdzenia; Mateusz wspomina o jej śmierci, a Marek o jej chorobie. Należy jednak podkreślić, że nie jest to szczegół mający jakiekolwiek znaczenie dla historii ani dla nas. Najważniejsze punkty są jasne:

Córka Jaira miała śmiertelną chorobę, już nic nie można było zrobić, była prawie martwa jeśli nie już martwa. Jair wiedział, że Jezus może ją zarówno uzdrowić, jak i przywrócić z martwych. Według niego nie było różnicy.

Dlatego tak naprawdę nie ma znaczenia, czy dziewczynka rzeczywiście nie żyła, czy była w bliska śmierci, gdy Jair dotarł do Jezusa”.

40. Jezus pozwolił (Mk 6:8), czy nie pozwolił (Mateusz 10:9; Łk 9:3) swoim uczniom brać laskę podczas podróży?

(Kategoria: źle zrozumiano greckie użycie)

Przypuszcza się, że pisarze ewangelii sprzeczają się ze sobą w kwestii, czy Jezus pozwolił swoim uczniom zabrać laskę w podróż, czy nie. Problem polega na tłumaczeniu.

U Mateusza czytamy angielskie tłumaczenie greckiego słowa „ktesthe”, które w tłumaczeniu króla Jakuba (Uprawnionym) jest oddane jako „Nie dostarczaj ani złota, ani srebra, ani jeszcze klepek”. Według greckiego słownika słowo to oznacza „dostać dla siebie, nabyć, zaopatrzyć się, kupując lub w inny sposób” (Robinson, Leksykon Nowego Testamentu). Dlatego u Mateusza Jezus mówi: „Nie bierzcie niczego oprócz tego, co już masz. Po prostu idź tak, jak jesteś.

Mateusza 10 i Marka 6 zgadzają się, że Jezus polecił swoim uczniom aby nie brali żadnego zbędnego sprzętu.. Łukasz 9:3 zgadza się częściowo ze sformułowaniem z Marka 6:8, używając greckiego czasownika („wziąć”); ale potem, jak Mateusz dodaje „bez laski, bez torby, bez chleba, bez pieniędzy”. Ale Mateusz 10:10 zawiera to, co najwyraźniej było dalszym wyjaśnieniem: nie mieli nabywać laski jako części specjalnego wyposażenia na podróż. Marka 6:8 wydaje się wskazywać, że niekoniecznie oznaczało to odrzucenie laski, którą już mieli, gdy podróżowali po kraju z Jezusem.

Nie jest to jednak ostateczna odpowiedź, a jedynie możliwe wyjaśnienie. Ta błaha różnica nie wpływa na istotną zgodność Ewangelii. Nie bylibyśmy zaniepokojeni, gdyby była to lub jest sprzecznością, ponieważ nie mamy takiego samego poglądu na Ewangelie, jak muzułmanin jest nauczany o Koranie. 

A jeśli jest to szczyt biblijnych sprzeczności, kiedy islamiści mówią, że Biblia jest „pełna sprzeczności” i „całkowicie zepsuta”, to tacy ludzie są oczywiście zwiedzeni. Gdyby rzeczywiście chrześcijańscy skrybowie i tłumacze chcieli zmienić oryginalne Ewangelie, tej „sprzeczności” nie byłoby tutaj! Jest to znak autentyczności tekstu jako ludzkiego opisu tego, co się wydarzyło i jest wyraźnym znakiem, że nie został on celowo zniekształcony.

41. Herod uważał, że Jezus był Janem Chrzcicielem?(Mt 14:2; Mk 6:16) czy nie (Łk 9:9) 

(Kategoria: źle przeczytałem tekst)

Nie ma tu sprzeczności. W Ewangelii Łukasza 9:9 Herod pyta, kim może być ta niesamowita osoba, ponieważ Jan już nie żył. W Mateusza 14:2 i Marka 6:16 daje odpowiedź: po rozważeniu, kim może być Jezus, doszedł do wniosku, że musi to być Jan Chrzciciel, wskrzeszony z martwych. Zanim Herod rzeczywiście spotkał Jezusa podczas jego procesu, mógł jeszcze nie myśleć, że to Jan (Łk 23,8-11). Gdyby tak było, prawdopodobnie słyszał o nim więcej i rozumiał twierdzenia Jana o przygotowywaniu się na tego, który miał nadejść (Jan 1:15-34). Równie dobrze mógł słyszeć, że Jezus został ochrzczony przez Jana, co oczywiście wyklucza możliwość, że to ta sama osoba.

42. Czy Jan Chrzciciel rozpoznał Jezusa przed jego chrztem? (Mt 3:13-14) czy nie (Jan 1:32-33) 

(Kategoria: niezrozumienie intencji autora)

Stwierdzenie Jana w Ewangelii Jana 1:33, że nie poznałby Jezusa, gdyby nie ujrzał Ducha Świętego, który zstąpił na niego i pozostał, może być rozumiane jako oznaczające, że Jan nie poznałby na pewno bez tego określonego znaku. Jan był napełniony Duchem Świętym jeszcze przed jego narodzinami (Łk 1:15) i mamy zapis o zdumiewającym rozpoznaniu Jezusa, nawet gdy Jan był w łonie matki. Łukasza 1:41-44 relacjonuje, że kiedy Maria odwiedziła matkę Jana, dźwięk jej pozdrowienia skłonił Jana, będącego jeszcze w łonie, do podskoczenia, rozpoznając obecność Maryi jako matki Pana.

Z tego fragmentu możemy również zobaczyć, że matka Jana miała pewną wiedzę na temat tego, kim będzie Jezus. Jest bardzo prawdopodobne, że powiedziała coś o tym Johnowi, gdy dorastał (chociaż wydaje się, że zmarła, gdy był młody).

W świetle tej wcześniejszej wiedzy i świadectwa Ducha Świętego w Janie, najprawdopodobniej ten znak Ducha Świętego spoczywający na Jezusie był po prostu pewnym potwierdzeniem tego, co już myślał. Bóg usunął wszelkie wątpliwości, aby mieć pewność, że to nie jego wyobraźnia lub błąd kogoś innego.

43. Czy Jan Chrzciciel  rozpoznał Jezusa po jego chrzcie? (Jan 1:32-33) czy nie (Mt 11:2)

(Kategoria: źle przeczytany tekst)

We fragmencie Jana 1:29-36 jest całkowicie jasne, że Jan rozpoznał Jezusa. Nie powinniśmy mieć co do tego żadnych wątpliwości.

Ewangelia Mateusza 11:2 ma miejsce później i wiele rzeczy wydarzyło się w międzyczasie. Pierwotna wiedza Jana o Jezusie była ograniczona i wydaje się, że późniejsze wydarzenia nieco go rozczarowały. Nie wiedział dokładnie, jaką formę przybierze służba Jezusa. Mateusza 3:11,12 mówi nam o tym, co wiedział Jan: „On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. W ręku ma widły do ​​odwiewania i oczyści klepisko, zbierze pszenicę do stodoły i spali plewy ogniem nieugaszonym”. Jest to klasyczny portret Mesjasza jako zwycięskiego króla, który sprowadzi Boży sąd na wszystkich, którzy go odrzucą, przynosząc pokój i sprawiedliwość tym, którzy za nim podążają. Jan najwyraźniej to rozumiał.

Jednak Mesjasz został również przedstawiony w pismach świętych jako cierpiący sługa, który miał cierpieć za lud Boży. Widać to wyraźnie w Izajaszu 53, zwłaszcza w wersecie 12: „On poniósł grzechy wielu i wstawił się za przestępcami”. Jan również to rozumiał, o czym świadczy jego wypowiedź w Jana 1:29: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata!”

To co czasami nie było tak dobrze rozumiane, to sposób interakcji obu przedstawień Mesjasza. Wielu myślało, że Mesjasz sprowadzi swój straszliwy sąd, gdy tylko przyjdzie. W rzeczywistości nastąpi to, gdy powróci ponownie (o jego powrocie wspomina się na przykład w Dziejach Apostolskich 1:11). Niektórzy byli więc zdezorientowani niechęcią Jezusa do działania jako przywódcy i uwolnienia narodu izraelskiego z ówczesnego rzymskiego ucisku.

To zamieszanie ilustruje Łukasz 24:13-33, gdzie Jezus rozmawiał z dwoma swoimi naśladowcami na drodze do Emaus po swoim zmartwychwstaniu. Początkowo nie pozwalano im go rozpoznać (w.16). Powiedzieli mu, jak „mieli nadzieję, że to on miał odkupić Izrael” (w.21). Mieli rację w tej nadziei, ale nie zrozumieli pierwszego etapu Bożego procesu odkupienia. Jezus poprawił ich nieporozumienie w wersetach 25 i 26: „Jakże jesteście niemądrzy i jak niespiesznego serca wierzycie we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czy Chrystus nie musiał cierpieć tych rzeczy, a potem wejść do swojej chwały?”

Najprawdopodobniej podobne nieporozumienie skłoniło Jana do pytania w Ew. Mateusza 11:2. Pomimo tego, że był tak pewny tożsamości Jezusa jako Mesjasza Izraela, dalsze wydarzenia przyćmiły jego pewność. Po tym, jak spodziewał się, że Jezus wypędzi Rzymian i przywróci królestwo Izraela, tak jak za dni króla Dawida, zamiast tego widział, jak Jezus „naucza i głosi w miastach Galilei” (Mt 11:1), bez wzmianki o kampanii wojskowej . Jan z pewnością zastanawiał się, co poszło nie tak: czy źle zrozumiał rolę Mesjasza czy może popełnił większy błąd, myśląc że Jezus jest Mesjaszem. Odpowiedź Jezusa w Ew. Mateusza 11:4-6 wyjaśnia to:

„Wróć i powiedz Janowi, co słyszysz i widzisz: niewidomi widzą, chromi chodzą, trąd wyleczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a ubogim głosi się dobrą nowinę. Błogosławiony człowiek, który nie odpada z mojego powodu”.

Czynności te były prerogatywą mesjańską, jak przepowiedziano w Księdze Izajasza 29:18; 35:5,6; 61:1-3. Chociaż rozczarowanie Jana było naturalną ludzką reakcją, miał rację za pierwszym razem. Jezus zakończył swoją odpowiedź wezwaniem do Jana, by nie tracił nadziei. Mesjasz był tu bez wątpienia i wszystko miało się objawić we właściwym czasie.

44. Kiedy Jezus daje świadectwo o sobie, czy jego świadectwo nie jest prawdziwe (J 5:31) czy też jego świadectwo jest prawdziwe (J 8:14)?

(Kategoria: niezrozumiany kontekst historyczny)

„Jeżeli ja świadczę sam o sobie, moje świadectwo nie jest prawdziwe” (Ew. Jana 5:31) w porównaniu z „Chociaż ja świadczę sam o sobie, jednak moje świadectwo jest prawdziwe” (Ew. Jana 8:14). Wydaje się, że jest to sprzeczność, ale tylko wtedy, gdy zignoruje się kontekst.

W Jana 5 Jezus mówi o tym że nie może sam twierdzić, że jest Mesjaszem ani Synem Bożym, chyba że jest zgodny z objawionym słowem Bożym. To znaczy bez spełnienia proroctw Starego Testamentu. Ale kiedy Jezus je wypełnił i został ogłoszony Mesjaszem przez Jana Chrzciciela, o którym prorocy również mówili, że zwiastuje drogę Mesjaszowi (zob. 34). Wtedy Jezus rzeczywiście był tym, za kogo się podawał, Synem Bożym . Jezus mówi o pismach żydowskich, które pilnie studiowali jego słuchacze: „To są Pisma, które świadczą o mnie”.

Jednak w Ewangelii Jana 8 czytamy o nieco innym otoczeniu. Jezus po raz kolejny twierdził, że jest Mesjaszem, cytując proroctwa mesjańskie ze Starego Testamentu i stosując je do siebie (Jana 8:12, Izajasza 9:2, Malachiasza 4:2). „Wtedy niektórzy faryzeusze rzucili mu wyzwanie: ‚Ty świadczysz sam o sobie, twoje świadectwo jest nieważne”.

Dlaczego w janie 8 Pan Jezus odpowiada twierdząco? Ponieważ faryzeusze cytowali Księgę Powtórzonego Prawa 19:15, która mówi: „Jeden świadek nie może powstać przeciwko człowiekowi w jakiejkolwiek nieprawości lub w jakimkolwiek grzechu ze wszystkich grzechów, jakie ktoś popełni. Na podstawie zeznania dwóch lub trzech świadków oparte będzie każde słowo.”.

Dlatego poszerzyli prawo tak, by znaczyło więcej, niż ono faktycznie mówi. Rzeczywiście, zeznanie jednego człowieka było słuszne ale nie po to by skazać, ale na tyle by służyło do obrony. To prawo nie mówi o robieniu roszczeń wobec siebie , tylko ma być użyte w sądzie gdy ktoś zeznaje przeciwko innemu.

Kiedy więc Jezus mówi im w odpowiedzi: „Nawet jeśli zeznaje we własnym imieniu, moje świadectwo jest ważne”, ma rację ponieważ prawo, o którym mowa nie miało bezpośredniego zastosowania. Mówi też, że wiedział dokładnie, kim jest a oni nie. Nie okłamywał ich; był bezgrzesznym Mesjaszem Boga. Dlatego można było zaufać jego słowu.

Jednak dobrą zasadą jest nie wierzyć każdemu, kto twierdzi, że jest Mesjaszem. Każdy powód musi mieć dowód. Dlatego drugą rzeczą, o której Jezus mówi w Ew. Jana 8, jest to, że ma również tych świadków, świadków o których prosili faryzeusze. „Jestem tym, który świadczy o sobie; moim drugim świadkiem jest Ojciec, który mnie posłał”. Werset 18. Ta sama proklamacja, jak w Jana 5, że wypełniał proroctwa, które znali (zobacz tuż przed tym wydarzeniem w Jana 7:42 dla dalszych dowodów tego punktu).

Nie ma sprzeczności, po prostu jasność i wielka głębia którą można dostrzec, gdy spojrzymy na Jezusa w kontekście żyznej żydowskiej kultury.

45. Kiedy Jezus wszedł do Jerozolimy, oczyścił świątynie tego samego dnia (Mt 21:12) lub nie oczyścił jej w tym samym dniu ale w następnym (Mk 11:1-17)

(Kategoria: niezrozumienie intencji autora)

Klucz do zrozumienia można znaleźć w narracji stosowanej przez Mateusza. Czasami można zobaczyć, jak układa swój materiał w porządku tematycznym, a nie w ścisłej kolejności chronologicznej. Zobacz następne pytanie (#46), aby uzyskać więcej informacji.

Mając to na uwadze, prawdopodobnie Mateusz relacjonuje oczyszczenie świątyni wraz z triumfalnym wejściem, mimo że oczyszczenie nastąpiło następnego dnia. Werset 12 stwierdza, że ​​„Jezus wszedł do świątyni”, ale nie mówi wyraźnie, że nastąpiło to bezpośrednio po wejściu do Jerozolimy. Werset 17 informuje nas, że opuścił Jerozolimę i udał się do Betanii, gdzie spędził noc. Marka 11:11 również mówi że wychodzi do Betanii na noc, ale to jest coś co robił każdej nocy.

W Ewangelii według Mateusza 21:23 czytamy: „Jezus wszedł na dziedziniec świątyni” w sposób podobny do wersetu 12, jednak Łukasz 20:1 mówi, że następujące wydarzenie miało miejsce „pewnego dnia”, co wskazuje, że mogło nie być bezpośrednio po incydencie z drzewem figowym .

Zgodnie z tą możliwą interpretacją Jezus wszedł do świątyni w dniu swego triumfalnego wejścia, rozejrzał się i udał do Betanii. Następnego ranka przeklął drzewo figowe w drodze do Jerozolimy (wtedy zaczęło więdnąć) i oczyścił świątynię, kiedy tam dotarł. Wracając tego wieczoru do Betanii, prawdopodobnie gdy robiło się już ciemno, uschłe drzewo figowe mogło nie zostać zauważone przez uczniów. Dopiero następnego ranka w pełnym świetle dnia zobaczyli, co się z nim stało.

(Łucznik 1994: 334.335)

46. ​​Mateusz 21:19 mówi że drzewo, które przeklął Jezus uschło od razu, natomiast Marek 11:20 utrzymuje że uschło następnego dnia.

(Kategoria: niezrozumienie intencji autora)

Różnice stwierdzone między relacjami Mateusza i Marka dotyczące drzewa figowego mają wiele wspólnego z kolejnością, w jakiej Mateusz i Marek porządkowali swoje materiały. Kiedy ogólnie studiujemy technikę narracyjną Mateusza, stwierdzamy (jak zauważono w #45 powyżej), że czasami układa on swój materiał w porządku tematycznym, a nie w porządku ściśle chronologicznym, który jest częściej charakterystyczny dla Marka i Łukasza.

Na przykład jeśli spojrzymy na rozdziały 5-7 Ewangelii Mateusza, które dotyczą Kazania na Górze, tendencją Mateusza było grupowanie materiału w tematy według logicznej kolejności. Inny tego przykład znajdujemy w serii przypowieści o Królestwie Niebieskim, które składają się na rozdział 13. Gdy jakiś temat został już poruszony, Mateusz z reguły woli przeprowadzić go aż do jego ukończenia.

Kiedy patrzymy na to z tej perspektywy, to na Marka patrzymy, gdy próbujemy ustalić chronologię wydarzenia. Z relacji Marka dowiadujemy się, że Jezus udał się do świątyni zarówno w Niedzielę Palmową, jak i w następny poniedziałek. Ale w Marka 11:11-19 jest wyraźnie powiedziane, że Jezus nie wypędził kupców ze świątyni aż do poniedziałku, po tym, jak przeklął niepłodne drzewo figowe (wersety 12 do 14).

Podsumowując, Mateusz uznał, że bardziej efektywnie pasuje do jego aktualnego podejścia, aby włączyć poniedziałkowe popołudnie do wstępnej obserwacji popołudniowej w niedzielę, podczas gdy Marek wolał trzymać się ścisłej kolejności chronologicznej. Różnice te nie są sprzeczne, a jedynie ukazują odmienny styl aranżacji każdego autora.

(Łucznik 1982:334-335 i Światło życia III 1992:96-97)

47. W Mt 26:48-50 Judasz podszedł i ucałował Jezusa, podczas gdy w J 18:3-12 Judasz nie mógł zbliżyć się do Jezusa na tyle, by go pocałować.

(Kategoria: błędnie zacytowano tekst)

Jest to raczej dziwna, pozorna rozbieżność ze strony Shabbira, ponieważ nigdzie w opisie Jana nie jest napisane (jak wprost twierdzi Shabbir), że Judasz nie mógł zbliżyć się do Jezusa na tyle blisko, by go pocałować. Niemożność zbliżenia się do niego nie miała zatem nic wspólnego z tym, czy go pocałował, czy nie. Wydaje się że Shabbir wyobraża sobie, że jest to problem i narzuca go na tekst. To że Jan nie wspomina o pocałunku, nie oznacza że ​​Judasz nie użył pocałunku. Wiele razy widzieliśmy, jak jeden z autorów ewangelii zawiera informację, którą inny pomija. Nie oznacza to, że którykolwiek z nich się myli. A jedynie że jako świadkowie postrzegają wydarzenie z różnych perspektyw, a więc włączają do swoich zeznań tylko to, co uważają za ważne.

(Światło Życia III 1992: 107)

48. Czy Piotr zaparł się Chrystusa trzy razy, zanim zapiał kogut (Jan 13:38), czy trzy razy, zanim kogut zapiał dwa razy (Mk 14:30, 72)?

(Kategoria: odkrycie wcześniejszych rękopisów)

Oskarżenie to polega na tym, że Jezus mówi do Piotra: „Zanim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz” (Jan 13:38), a także „Zaprawdę powiadam ci, że dziś, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz” (Mk 14:30). Ten problem może dotyczyć przechowania rękopisów.

Mateusza 26:34 „Zaprawdę powiadam ci, że tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz.”

Łukasza 22:34 „On rzekł: Mówię ci, Piotrze, nim zapieje dziś kogut, trzy razy się wyprzesz, że mnie znasz”

Jana 13:38 „Zanim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz”

Marek jest więc tym odmiennym. Jest to prawdopodobnie spowodowane tym, że „dwa razy” jest późniejszym dodatkiem do oryginalnej Ewangelii z jakiegoś nieznanego powodu. Niektóre wczesne rękopisy Marka nie zawierają słów „drugi raz” i „dwa razy” w 14:72, ani słowa „dwa razy” w 14:30 lub koguta piejącego po raz pierwszy w wersecie 14:68, jak w Tłumaczenie króla Jakuba. Dlatego też błędny dodatek jest dostrzegany przez jasność posiadania 4 relacji z wydarzenia i wielu wczesnych rękopisów Ewangelii Marka.

49. Jezus niósł (Jan 19:17) czy nie (Mt 27:31-32) swój własny krzyż?

(Kategoria: źle przeczytałem tekst)

Jana 19:17 stwierdza, że ​​wyszedł niosąc swój krzyż na miejsce wzgórza czaszki. Mateusz 27:31,32 mówi nam że został wyprowadzony na ukrzyżowanie i że dopiero gdy szli na Golgotę, Szymon został zmuszony do niesienia krzyża.

Marek 15:20,21 zgadza się z Mateuszem i podaje nam dodatkowe informacje, że Jezus zaczął od wnętrza pałacu (Praetorium). Gdy Szymon wracał z pola swojego Ojca, przechodził obok. Oznacza to, że Jezus niósł swój krzyż na pewną odległość, z pałacu na ulicę. Osłabiony po chłostach i torturach prawdopodobnie albo upadł pod ciężarem krzyża, albo szedł bardzo wolno. W każdym razie żołnierze zmusili Szymona do niesienia za niego krzyża. Łukasz 23:26 zgadza się, stwierdzając że Szymon został pochwycony, gdy wyprowadzali Jezusa.

W ten sposób znika sprzeczność. Jezus zaczął nieść krzyż, a Szymon przejął go w pewnym momencie podróży.

50. Czy Jezus umarł przed (Mt 27:50-51; Mk 15:37-38), czy po (Łk 23:45-46) rozdarcie zasłony świątyni?

(Kategoria: źle przeczytałem tekst)

Po przeczytaniu trzech fragmentów: Mateusza 27:50-51, Marka 15:37-38 i Łukasza 23:45-46, nie jest jasne, gdzie są widoczne sprzeczności, na które wskazał Szabbir. Wszystkie trzy fragmenty wskazują na to, że w chwili śmierci Jezusa rozdarła się kurtyna w świątyni. Nie ma sensu argumentować, że skoro zarówno Mateusz, jak i Marek wspominają o wydarzeniu śmierci Chrystusa przed wspomnieniem o rozerwaniu zasłony, podczas gdy Łukasz wspomina o tym w odwrotnej kolejności, są one zatem sprzeczne. Mateusz stwierdza, że ​​te dwa wydarzenia miały miejsce w tym samym momencie, a pozostałe dwa fragmenty nigdzie temu nie zaprzeczają.

Wszyscy zgadzają się, że te dwa wydarzenia miały miejsce jednocześnie z bardzo dobrego powodu; bo zasłona była jako bariera między Bogiem a człowiekiem. Jej zniszczenie zbiega się ze śmiercią Mesjasza, dzięki czemu człowiek po raz pierwszy od czasu wygnania Adama z Bożej obecności w ogrodzie Eden ma szansę na ponowne zjednoczenie się z Nim.

Ciąg dalszy już wkrótce. Może Cie zainteresować:

Oczywisty błąd i sprzeczność w Koranie

O sprzecznościach w Koranie będzie jeszcze bardzo wiele. Tłumaczenie Marek_